Pan Profesor Witold Ramotowski- nasz Przyjaciel ( 7 ).

Pierwszy patent Pana Profesora Witolda Ramotowskiego.

Jak nam opowiadał, jeszcze gdy był asystentem w Klinice Ortopedii AM w Warszawie, którą kierował też już legendarny prof. Gruca, widząc trudności przy odpowiednim ułożeniu pacjenta do zabiegu operacyjnego, uznał, że rozwiązanie jest proste. Nie na darmo pokazałam w pierwszym wpisie nt. Pana Profesora Jego zdjęcie, gdy kroczy zamyślony po swojej działce. Zawsze wracał po rozmowach na dowolne tematy do swoich pomysłów, objaśniał zasady i snuł nowe. Przecież miał umysł politechniczny, jak mówi w cytowanej poprzednio rozmowie radiowej Jego godny następca, Pan Prof. Kotela.  Chciał zdawać egzaminy na politechnikę, ale idąc na uczelnię spojrzał na plakat zawieszony na drzwiach Medyka. Stanął zafascynowany bo tytuł Biochemika mięśnia sercowego przyciągnął Jego uwagę. Połączenie politechniki i medycyny, to jest to. Należy wspomnieć, że Jego Ojciec , który w tym czasie był więziony we Wronkach za pomoc AKowcom i po 6 latach pobytu zmarł, bardzo chciał by syn został lekarzem. Może i wtedy, gdy Prof. a wtedy jeszcze kandydat na studia rozmyślał o Politechnice,  Ojciec z wysokości niebiańskiej wskazał mu ten plakat? Oczywiście to tylko takie moje rozważania, ale fakt pozostał faktem, że młody Witold zamiast egzaminu na   Politechnikę, zdał na medycynę . I wkrótce rozpoczął żmudną wędrówkę po meandrach zawodu. Już w czasie studiów pracował w Zakładzie Anatomii, gdzie potem został asystentem i nauczał neurologii. Moim zdaniem była to jedna z najtrudniejszych dziedzin anatomii, bo jak barwnie opowiedzieć o mózgu z jego wszystkimi strukturami mnóstwem detali oraz o całej sieci nerwów. Wierzę, że  Profesor to potrafił, bo zawsze ubarwiał nawet blade treści swoją inwencją i wyobraźnią. Jednak pragnął pracować z pacjentem, jak prawdziwy lekarz. Będąc w klinice u Prof. Grucy, medycyna jawiła Mu się jako muzyka której podkładem była technika . Oczywiście to moja przenośnia, wysnuta jedynie na tym jak Prof. o sobie opowiadał. Zawsze chciał coś udoskonalać. I tak oto wymyślil i zaprojektował ortopedyczny stół operacyjny. Umożliwiał on zabiegi na kończynach pacjenta z użyciem w razie potrzeby  w trakcie operacji aparatury rentgenowskiej. Stół ten umożliwiał przesuwanie tułowia pacjenta w kierunku podłużnej osi stołu , przechylania go na boki wraz z elementami podtrzymującymi podudzia, a także zmiany wysokości stołu dostosowując ją do wzrostu operatora a także wszystkich elementów stołu do wzrostu pacjenta i długości jego kończyn oraz potrzeb operacji. I tu następuje szczegółowy opis rozwiązań technicznych które sprawiały że ten patent wprowadzał zupełnie nowe elementy do dotychczas stosowanych stołów . Dla ciekawych tematu podaję link do tego zgłoszenia patentowego, znaleziony w necie.. 

http://pubserv.uprp.pl/publicationserver/Temp/0n5giipgkr9eb9tn2kea103ma2/PL96771B1.pdf

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *