Powrót do Japonii. Pałac w Nagoja i kwitnienie wiśni.

SAM_9277.JPG
Kwiecień pod Pałacem w Nagoi

 

 

SAM_9278.JPG

Święto Hanami, ucztowanie pod kwitnącymi wiśniami w Parku przypałacowym w Nagoi

 

Troszkę zaburzyłam chronologię zdarzeń, ale musiałam zakończyć spotkania z tradycyjna religią japońską- shinto. Oczywiście temat będzie czasem wracał, że shinto jest wszędzie.

Któregoś dnia postanowiłyśmy zajrzeć do słynnego zabytku Nagoi-parku i pałacu.

Pierwotnie mieścił się tu zamek zbudowany w 1525 roku, kolejny  został wzniesiony w 1612 przez rodzinę Tokugawa, w której posiadaniu był przez 268 lat ( do 1898 r.)  i był stolicą regionu. Od początku pełnił też rolę obronną . Od roku 1898-1930 był pałacem cesarskim, a od 1930 r. został przydzielony miastu Nagoja.

 Podczas II wojny światowej  mieściła się tam kwatera garnizonu i obóz dla jeńców wojennych. 14 maja 1945 zamek spłonął podczas jednego z nalotów lotnictwa amerykańskiego. Uratowano z pożaru wiele cennych obrazów. 

 I dopiero w 1959 roku zrekonstruowano część tego obiektu, tak, że zachował swój pierwotny kształt, ale tak naprawdę„jest betonowym budynkiem z klimatyzacją i windami” sięgającym 56 m wysokości. Planowana jest odbudowa części rezydencyjnej zamku i umieszczenie tam uratowanych zbiorów.

To tyle poważnych informacji. Nie wiem dlaczego je wszystkie wypisałam. Ale może specyficzny klimat tu panujący i dzieje wojenne Japończyków z czasów II wojny światowej , znane nam z filmów unoszą się nad tym obiektem. Jakieś duchy z przeszłości…

       A tymczasem doszłyśmy do pięknie utrzymanego rozległego parku.

Oczywiście dotarło do nas, dlaczego organizatorzy kongresu nieomal w ostatniej chwili zmienili jego termin. Byłyśmy załamane, bo nowy termin przypadał na rodzinne przecież święta WielkiejNocy. Miałyśmy już przygotowane prace, nastawienie pozytywne do wyjazdu i tu nagle taka nieprzyjemność. Dobrze, że nasze rodziny są bardzo tolerancyjne i nie założyły protestu a nawet mężowie nas namawiali na podjęcie trudnej decyzji. Tak więc z Kaśką wylądowałyśmy w Japonii w Wielki Piątek chyba.

I rozglądając się po parku pod zamkiem w Nagoi dotarło do nas dlaczego zmieniono termin obrad. Japończycy nie mogliby sobie darować, by nie pokazać ludziom z całego świata swoich kwitnących wiśni. Niepowtarzalnych kwiatów zwanych Sakura. A jak wiadomo one nie liczą się z terminami jakiś kongresów, po prostu zakwitają wtedy, kiedy zechcą. A ponieważ pora ta rozpoczyna się pomiędzy styczniem a kwietniem, najczęściej w marcu i w Japonii przesuwa się strefowo, wiadomo, że widziano już je gdzieś , a więc tuż tuż, kwitnienie za progiem miasta….Jak pisze Joanna Bator ,  wszędzie są podawane  o nich informacje , w poważnych i niepoważnych gazetach,  w radio, telewizji , na plakatach . Ludzie chodzą ulicami zadzierając głowy do góry i wypatrując oznak życia na zupełnie nieciekawych poza porą kwitnienia drzewach wiśniowych, delikatnego pęcznienia pączków na nagich gałęziach. Ponoć nawet została powołana Rządowa Agencja do Spraw Kwitnienia Wiśni. Sztuczne kwiaty wiśni pojawiają się wtedy  się na sukniach,  w witrynach sklepowych wystawiano słodycze w kształcie wiśni, gałązki z kwiatami etc.

Wszyscy trwali w oczekiwaniu nadchodzącego święta Hanami, czyli uroczystości podziwiania kwiatów wiśni zwanych tu Sakura. Faktycznymi twórcami tego szaleństwa byli nudzący się arystokraci japońscy żyjący w X-XII wieku. Zajmowali się sztuką i miłością oraz oczywiście przesiadując pod drzewami zauważyli piękno tych kwiatów , ich intensywność i krótki żywot. A także to, że nie więdną na gałęzi, lecz nieskazitelnie świeże i soczyste powoli opadają na ziemię. Jak pisze Joanna Bator: ”Kwitnienie wiśni  stało się symbolicznym wyrazem życia samuraja, którego ideałem było żyć krótko i polec w walce o słuszną sprawę. …metafora życia krótkiego jak kwitnienie wiśni pozostała jako smutne memento w wierszach i pamiętnikach pilotów kamikadze”.

     Dopiero wtedy, gdy znalazłyśmy się w Japonii, widząc to święto i urodę tego kwiecia zrozumiałam zachowanie mojego sąsiada w samolocie. Młody Japończyk zaczął rozmowę od dziwnie wtedy odebranego przez mnie megaradosnego oznajmienia, że już kwitną….

To nie Holendrzy, którzy również zaplanowali zjazd w porze kwitnienia tulipanów. Niegrzeczne tulipany zakwitły jednak przed czasem i oglądałyśmy smętne puste tulipanowe pola bez kwiatów. Jednak japończycy wykazali wielką fantazję, zaburzając nasze życie rodzinne, przewrócili termin i zobaczyłyśmy.

To co ujrzałyśmy jest trudne do opisania. Drzewa w kwiatach niby chmurki , nasze głowy w tych chmurach. Bezlistne nieatrakcyjne drzewa zaczarowane kwieciem. Całe w jasno różowych woalach były szczęśliwe i dumne. A ludziska. Ludziska szaleli. Łapali ten krótki czas , może 7 może 14 dniowy, bo potem kwiaty zupełnie młode świeże, odrywały się nagle i spadały jak cichy śnieg. .

Ludzie ponoć mają wtedy wolne dni z pracy i dzieci nie chodzą do szkół. Przynoszą stoły , ustawiają pod drzewami zasiadają, ucztują. I jest Hanami, święto podziwiania wiśni.

Udało nam się tam być i łykać te widoki, klimaty i teraz jeszcze mieć tę radość w oczach….

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *