Powrót do Japonii. Jeszcze o religii…

       

SAM_9317.JPG

 

 

SAM_9314.JPG

 

Jedna z najstarszych w Japonii świątynia shinto- Chram Atsuta

SAM_9315.JPG

 

 

SAM_9313.JPG

„Modlące się” tabliczki

 

SAM_9235.JPG

Beczki na sake

 

  

  Najważniejszymi religiami w Japonii są :

-Shinto , które ma  109 milionów wyznawców, co stanowi 39,5% społeczeństwa

-Buddyzm wyznaje 96 milionów tj 38,3%  Japończyków

-Chrześcijan jest 1,5 miliona tj, 3,9%  społeczeństwa.

     Wszystkie te religie , po okresie wrogości do przybyłych z zewnątrz, obecnie żyją w harmonii. Nikt się nie dziwi, gdy ci sami ludzie mają zwyczaj uczestniczenia w obrzędach kilku religii . Zdarza się, że zmarli którzy swoje dzieci zanosili do świątyni shinto są żegnani w obrządku buddyjskim.

Shinto określana jest jako religia najbardziej zbliżona do natury , bo wg niej bogami są żywioły panujące na ziemi jak i sama natura.

Oczywiście wszystkie religie obecne w Japonii przenikają się wzajemnie, ubarwiają , zmieniają, co też nie budzi sprzeciwów.

     I po tym wstępie wracam jeszcze do świątyni shinto. Ostatniego dnia pobytu w Nagoi , tuż przed wylotem zdążyłyśmy zajrzeć do jednego z najstarszych  w Japonii chramu , zwanego Atsuta Shrine . Jest on bardzo ważnym chramem w Japonii, gdyż przechowywany jest tam miecz- Trawosiecz stanowiący jeden z regaliów cesarskich i ponad 4000 skarbów narodowych opowiadających o dwóch tysiącach lat historii Japonii. Niektóre chramy shintoistyczne  są mniejsze, ale ten należał do ogromniastych. Aż dziw, jak ściany wytrzymywały tak długi i ciężki dach. Najczęściej świątynie tego wyznania a jest ich w Japonii 80 tysięcy, są budowane z drewna, bez użycia gwoździ i składają się z głównego pawilonu zwanego honden, w którym przechowywane są święte przedmioty , mniejszego- Haider , gdzie odbywają się modły i obrzędy oraz innych, jak np. pawilon ze sceną na której odbywane są ceremonialne tańce i muzyka kagura. Dawniej tańczono przed chramem co symbolizowało mitologiczny taniec bogów przed jaskinią w której ukryła się bogini Amaterasu, uosabiająca słońce, który miał ją stamtąd wywabić.

Czyż nie wspaniałe, że wielka cywilizacja industrialna Japonii tak współistnieje z bajkowym światem mitów tworząc przedziwną współczesną składankę . Ale po prawdzie przyszła mi do głowy nasza religia- czyż nie jest pełna mitów?

     Główny obiekt mieścił się w wyjątkowo mrocznym parku, gdyż wysokie drzewa, rzadko spotykane w Japonii utrudniały dostęp światła. Był rozległy, ciemny, i jedynie dwa elementy wnosiły miły nastrój.

Jednym z nich były drewniane prostokątne tabliczki ozdobione zwykle rysunkiem kwiatu, każda z japońskimi napisami, które przyczepione do ogrodzenia przyjemnie klekotały na wietrze. Ponoć właśnie wtedy, gdy wiatr nimi porusza, modlitwy na nich napisane wzlatują do jakiegoś boga. Nieopodal świątyni był oczywiście stylowy sklepikokiosk , gdzie zakupiłyśmy takie „ modlące się „ tabliczki. Przywiezione do Polski, nie wzbudziły zainteresowania obdarowanych nimi bliskich. Widocznie tu już nie docierają japońscy bogowie ….

Drugim elementem, który nas zafascynował był regał z ułożonymi plastikowymi  beczułkami, posadowiony nieopodal wyjścia z terenu świątynnego. Wstępnie uznałyśmy, że to przysięga wiernych składana bogom, że nigdy już nie będą pili. Ale jak teraz doczytałam, ponoć są one zwykle puste, a w czasie jakiś świąt specjalnie wybrani dostawcy przywożą  napełnione powszechną tu  wódą zwaną sake. W czasie imprezy wierni piją ze swoimi bogami.

Pomimo tego, że do alkoholu nie czuję pociągu, może ze swoim wymyślonym bogiem nawet i tę beczułkę bym obaliła. Tak sobie żartuję oczywiście….

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *