Czy film” Sierociniec” jest horrorem?

 

sironcinec.jpg

Zdjęcie z netu

 

Jakiś czas temu w TVP Kultura obejrzałam  „ Sierociniec”. Film został zrobiony wg scenariusza Sergio G. Sáncheza przez początkującego reżysera Juana Antonio Bayona pod egidą słynnego producenta Guillermo del Toro . Wprawdzie został zakwalifikowany do horrorów, za którymi nie przepadam, ale obejrzałam z braku alternatywy…

I nie żałuję…

Jednak zacznę od pytania : Czy Państwo wierzycie w duchy?

 Wiadomo, że dzielimy się na dwie grupy- tych, którzy  nie wierzą a nawet czasem wyśmiewają  osobników z drugiej grupy, ludzi wręcz przekonanych że istnieje drugi świat, spleciony z naszym, świat duchów. W necie jest mnóstwo różnych wypowiedzi na temat, wykazy miejsc gdzie straszy etc.

    Pomimo tego, że nigdy nie doświadczyłam obecności ducha, należę do tych osób, które nie wykluczają ich istnienia . Myślę, że ten ogrom energii która jest w nas, żyjących, bez którego ciało nic nie znaczy, czego tak wyraźnie dotknęłam towarzysząc umierającym,   nie może  po śmierci nagle rozpłynąć się w nicość. Szczególnie jeśli  jest to energia ludzi po dramatycznych przejściach , tragicznej a nawet czasem męczeńskiej  śmierci w danym miejscu a także nie pożegnanych , nie pochowanych  tam  pozostaje ich ślad.…

Jesteśmy świadkami  wielkiego  postępu techniki . My, z drugiej połowy XX wieku, pamiętamy czasy,  kiedy jeszcze nie było internetu, telefonów komórkowych ani możliwości bilokacji czy teleportacja itd. Nawet nam się o tym nie śniło.

…i tak to co wydawało się nieprawdopodobne staje się namacalnie prawdziwe. I dlatego jestem głęboko przekonana, że w końcu ktoś dotrze do tego drugiego równoległego nam świata duchów i odpowie na zadawane pytanie- czy żyją obok nas duchy….

może tego nie doczekamy, kto to zresztą wie?…

    Po tym może przydługim wstępie , wyjaśniającym dlaczego film odbierałam nie jako baśniowy horror , ale istniejącą lecz ukrytą przed nami prawdę czas wrócić do „ Sierocińca”.  

Dla jednych jest to horror z elementami baśniowymi dla drugich takich jak ja jest to smutna, przejmująca opowieść o samotności nadwrażliwego chorego dziecka- Simona ( znakomita rola małego Rogera Princep ) adoptowanego syna  Laury i Carlosa. 

   Po pierwszych scenach dokumentujących dawne czasy , klimatyczny zamek gdzie mieści się sierociniec i zabawy mieszkających  w nim dzieci , przenosimy się w czasy współczesne.      

    Do tego samego pustego już zamku przyjeżdża  dorosła teraz  dawna wychowanka   Laura . Rolę powierzono aktorce Belen Ruedzie, której gra jest pełna ekspresji  ale wyrażanej oszczędnie , tym bardziej przekonywująco . Wraca tutaj z mężem Carlosem . W tej roli  Fernando Cayo, pozostaje w cieniu wydarzeń, więc ma niewiele  możliwości by kreować postać wyrazistą    Para przybywa z siedmioletnim synem Simonem z zamiarem ponownego stworzenia tu sierocińca. Tymczasem zamieszkują w niszczejącym obiekcie równocześnie prowadząc jego remont. Jednak nie dochodzi do ostatecznej realizacji planów, wychowankowie nie przybywają, bo przychodzi kolej na wydarzenia dziwne i niepokojące. Dom odwiedza tajemnicza kobieta wręczając Laurze jakieś dokumenty. Okazuje się, że są to informacje z domu dziecka, gdzie do niedawna przebywał Simon , o tym, że jest chory na AIDS. Dobrze schowane dokumenty odnajduje mały Simon i dowiaduje się z nich, że jest dzieckiem adoptowanym ( o czym nie wiedział) i że jest nosicielem wirusa AIDS. Nikt nie wie o tym odkryciu chłopca, on zachowuje się jak poprzednio, nadal grzecznie przyjmuje leki, które ordynują mu rodzice i przebywa w swoim świecie.

Jest jedynym dzieckiem w tym wielkim mrocznym domu, źle sypia, twierdzi, że ma kolegów , których jednak nikt nie widzi. Ojciec go nie rozumie, natomiast matka ma z nim dobry kontakt i podąża za tym, co syn  usiłuje jej powiedzieć. Jednak pewnego dnia dziecko znika, a matka robi wszystko, by odnaleźć syna. Między innymi zaprasza  medium, które kapitalnie zagrała Geraldine Chaplin.
Jednak pomimo prób odnalezienia żywego syna, matka jedynie poznaje mroczną tajemnicę swojego dzieciństwa.

Akcji towarzyszą czasem przerażające sceny, w których odnajdujemy ślady ze starych horrorów jak skrzypiące drzwi, nagle uruchomiona karuzela itd… .

Dla osoby takiej jak ja , dającej wiarę w możliwość zachowania energii ludzi kiedyś żyjących i tragicznie zmarłych , nie pogrzebanych w tradycyjny sposób , czyli jak inni nazywają to lekko „ wiarą w duchy”,   ten dobrze zrobiony film jest piękną opowieścią o bardzo wrażliwym dziecku, tkliwej matce i ich dramacie.

Smutna, przejmująca jest ta opowieść….

Filmu zapomnieć nie mogę i nadal jestem  pod wrażeniem…

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *