Artykuł dr Moniki Czachorowskiej nt epidemii choroby Heinego Medina w Polsce.

Iron_lung_CDC.jpg

Żelazne płuca. Zdj. z netu Art

 

 

 

A oto ciąg dalszy publikacji dr Moniki Czachorowskiej  nt historii wielkiej epidemii poliomyelitis , czyli choroby Heinego- Mediana w Polsce  sprzed półwiecza…może być to ostrzeżenie dla rodziców, którzy ulegając obecnej modzie nie szczepią swoich dzieci…

 

 

„… Dla chorych z zaburzeniami oddychania mieliśmy do dyspozycji aparaty działające na zasadzie ciśnienia ujemnego. Były to: żelazne płuca i aparat pancerzowy. Aparaty te miały szereg wad i nie każde dziecko mogło z nich korzystać. Ponadto pamiętaliśmy, że pacjenci leczenie w żelaznych płucach tworzą nierzadko grupę tzw. „ kalek płucnych”, tzn. całkowicie uzależnionych od aparatów oddechowych. Aby uniknąć uzależnienia, robiono coraz dłuższe przerwy w pracy aparatu, dążąc do całkowitego odstawienia wspomagania oddechu. Nie zawsze niestety było to możliwe. Takim smutnym przykładem był przypadek chorego czternastolatka , przywiezionego do szpitala w lipcu 1953 roku, prosto z plaży. Prawie samodzielnie wszedł do izby przyjęć, ale w oddziale musiał być szybko umieszczony w żelaznych płucach. Porażenia dotyczyły kończyn górnych i dolnych oraz mięśni międzyżebrowych. Nie było poprawy mimo intensywnego leczenia, chłopiec zmarł po 5 miesiącach.

      Inny dramatyczny przypadek to zachorowanie sześcioletniej dziewczynki przyjętej z pozornie banalnym porażeniem jednej rączki. Dzieci z porażeniami kończyn górnych od momentu przyjęcia były pod szczególnym nadzorem, ponieważ doświadczenie podpowiadało, że następnym etapem choroby bywa  porażenie mięśni oddechowych i porażenie opuszkowe. Tak też się stało i tym razem- po 12 godzinach od przyjęcia dziecko zmarło.

     Bywały okresy, że wszystkie aparaty żelaznych płuc były zajęte przez chorych i lekarz dyżurny stawał przed trudnym dylematem, kiedy zgłaszało się dziecko z zaburzeniami oddechowymi.

         Po roku 1958 żelazne płuca zastąpiono bardziej nowoczesnymi aparatami oddechowymi opartymi na zasadzie działania ciśnienia dodatniego. Oddział otrzymał kolejne nowe aparaty- poliomaty i spiromaty. Ze specyfiką działania nowej aparatury wiązała się konieczność szybkiego wykonania tracheotomii. W tym celu, nasz konsultant laryngolog pani docent Maria Góralówna, zawsze w trybie pilnym, przyjeżdżała do szpitala.

     Dla nas, lekarzy, oprócz normalnej opieki pediatrycznej, należała systematyczna ocena ustępowanie niedowładów i porażeń. W czasie sześciotygodniowego pobytu chorego co 10 dni wykonywaliśmy test mięśniowy według skali od 0 do 5…” cdn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *