Legenda o Byczej Górze.

Spragniona wiedzy szerszej i ciekawszej nt. Buska pognałam do biblioteki sanatoryjnej zlokalizowanej na terenie sanatorium Krystyna. Wyszłam zachwycona, dźwigając pięć książek o tym traktujących, w tym „ Buskie legendy”  (wyd. „Studio ScriptGraf ” Busko Zdrój 2002) Franciszka Rusaka,  polonisty, wieloletniego dyrektora Buskiego Domu Kultury, który przez lata zbierał regionalne ciekawostki historyczne,  etnograficzne i z dziedziny kultury.

     A oto legenda o Byczej Górze, o której pisałam wcześniej. Na niej to właśnie rozsiadło się bardzo stare Sanatorium Mikołaj, w którym mam przyjemność spędzać porę moich  wywczasów sanatoryjnych

 „Na wschodniej stronie alei Mickiewicza, tuż przy jej południowym krańcu, leży wzniesienie od niepamiętnych czasów zwane Byczą Górą.

Pogański wywód jej nazwy jest czystą fantazją  ale nie pozbawioną elementów prawdopodobieństwa. Bowiem odkopano  w tej okolicy stosunkowo dużo narzędzi paleolitycznych i neolitycznych a nawet znaleziono posążek kultowy, bez wątpienia z epoki przedchrześcijańskiej……

 

 LegendyBycza.JPG

 

Rycina z ww publikacji autorstwa Szymona Kobylińskiego

 

 

Legenda o Byczej Górze

 

 ” Działo się to w czasach , gdy na nasze ziemie nie dotarła jeszcze wiara chrześcijańska.

Nasi przodkowie wierzyli w liczne bóstwa, które mieszkały w świętych gajach, na szczytach gór oraz przy źródłach potoków i rzek.

Na górze , która wyróżniała się wysokością, wśród rozległych łąk i bagien, postawiono drewnianą gontynę, czyli słowiańską pogańską świątynię,  poświęconą bogu bydła Welesowi.

Lud mieszkający opodal trudnił się przede wszystkim hodowlą krów, gdyż z powodu podmokłych terenów nie mógł uprawiać roli.

Bydło stało się podstawowym źródłem utrzymania, a więc i symbolem dostatku, wobec czego oddawano mu wyjątkową cześć i uważano za wyjątkowy dar boski. Nic więc dziwnego, że proszono bogów o sprzyjającą pogodę oraz o zdrowie bydła, gdyż od tego zależał ich los i pomyślność. Raz w roku, letnią porą , składano Welesowi symboliczną żertwę ( ofiarę ) z najdorodniejszego byka, którego zabijano na szczycie góry.

Żrec , czyli kapłan składający ofiarę, po zabiciu zwierzęcia wypijał kilka kropli byczej krwi w celu przywołania bóstwa i posłuchania jego przepowiedni.

Wszystkie te obrzędy rozgrywały się na oczach zgromadzonych ludzi, którzy z zaciekawieniem czekali na pomyślne wróżby kapłana.

Po skończonych czynnościach guślarskich wszyscy zasiadali do wesołej uczty zjadając mięso  właśnie co zabitego byka.

Dla boga bydła, Welesa pozostawały tylko kości, które uroczyście palono w ogniu oraz czaszka zwierzęcia , którą nabijano na wysoką żerdź wkopując ją nieopodal pogańskiej świątyni zwanej gontyną lub kąciną.

W ten sposób powstał przez  lata szereg tyk z zatkniętymi nań czaszkami , które były z dala widoczne.

Zaprzestano tych barbarzyńskich praktyk z chwilą likwidacji pogaństwa.

Zburzono gontynę, spalono posąg Welesa, zniszczono upiorne czaszki byków.

Została jedynie nazwa pogańskiej góry- Bycza Góra….”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *