Perła w ciechocińskiej koronie.

 

 

ŁazIV.JPG

 

 

ŁazIVD..JPG

 

 

ŁazIV,1.JPG

 

 

Oczywiście może oburzyć się jakiś znawca sztuki, ale dla mnie prawdziwą perłą w Ciechocinku jest Szpital Uzdrowiskowy nr 1 czyli dawne Łazienki IV. Obiekt ten zaprojektowany przez Juliana Majewskiego, zrealizowany w latach 1900- 1906, potem wielokrotnie remontowany z daleka pysznie lśni bielą, urodą bryły i dachowych ozdób. To tylko zewnętrzny ogląd. Mam wielką ochotę tam zajrzeć, ale lękam się brzydoty, zaniedbania czy brzydkiego zapachu, co zdarza się nierzadko w tym kraju. Ładna fasada, a wnętrze to ruina.

Paradne wejście jest zamknięte, więc pokonuję drzwi skromne, położone z boku, nad którymi napis informujący o czynnym basenie oraz sponsorowaniu Szpitala przez NFZ. Gdy przewrotnie  napisałam sponsorowaniu- oczywiście natychmiast chciałam sprostować- przecież ta organizacja siedzi w naszych portfelach, rządzi naszymi ciałami, decyduje kogo ratować, a kogo odsyłać na ważne zabiegi do kolejki- niech latami czeka. Jednym słowem Narodowy Fundusz Ochrony Zdrowia to pan życia i śmierci. Ale dość tych dygresji. Może nie istnieje idealny system ochrony zdrowia, więc dlaczego nasz miałby taki być.

Tak więc, ponarzekawszy, wracam do ciechocińskiej perły w koronie.

Wchodzę więc do wnętrza dawnych Łazienek IV. Pomimo informacji, że obiekt jest czynny, wchodzę na palcach, nieomal wstrzymując oddech. Kolejne drzwi otwieram, parkiet lśni niebezpiecznie, sufit zawieszony gdzieś tak wysoko, że głowę zadzierać trzeba. Korytarze szerokie, po bokach ponumerowane drzwi . Nikogo nie widzę,  ludzi jakby wywiało.  Nagle się jedne otwierają i wychodzi z pomieszczenia na ten lśniący parkiet paniusia w skromny szlafroczek ubrana i człapie w kapciuszkach w nieznanym kierunku. Zjawa to , czy co?   Przecież ja już widzę panie zwiewne, wytworne, pachnące cygaretkami i perfumą egzotyczną oraz panów we frakach, którzy zmierzają w kierunku, gdzie właśnie ja. Przy nich  źle się czuję w swoim zimowym obuwiu, z kurtką w ręce , ubrana byle jak… usuwam się więc pod ścianę, a właściwie się w nią wtapiam. Na twarzy czuję że jakiś woal mnie muska delikatnie i towarzystwo znika.

Otwieram oczy , a obok właśnie przeczłapuje kolejna osoba w szlafroczku , zagubiona w tym wielkim korytarzu.

Zbieram się w sobie, odwagę przywołuję, bo ciekawość – co dalej zobaczę- silniejsza od nieśmiałości mojej.

I stawiając ciężkie zimowe buty na tej drewnianej cudnej zadbanej podłodze podążam za rozbawioną grupą, którą widziałam chyba we śnie na jawie.

I nagle otwiera się przede mną widok, którego chyba opisywać nie będę, bo mam zdjęcia. Wystarczą, muszą wystarczyć, opisu nie będzie, bo słów nie ma odpowiednich.

Napiszę tylko, że to jest sala balowa, obecnie zwykła poczekalnia.

I już orkiestra stroi instrumenty, wciskam się we framugę drzwi, aż wreszcie znajduję dobrą kryjówkę za otwartymi wierzejami. Przez niewielką szparkę podglądam. Właściwie to nie wiem, czy lubię podglądać- chyba nie. Ale widok jest dostępny wszystkim, więc nie jestem takim pełnym podglądaczem- pocieszam się. Tkwię tak pomiędzy ścianą a drzwiami i chłonę widoki i muzykę i ten początek XX wieku, jeszcze pełen elegancji, czas inny niż nasz, a może dlatego, że umyty przez wskazówki zegara i kartki z kalendarza, nieco już rozmazany, sepią przyprószony….jest pięknie, muzycznie, pary wirują  walcem , ale już pora wracać. Niechętnie wyłażę ze swojej kryjówki, zresztą nogi trochę ścierpły….

Gdy czuję niewielki mrozik na nosie i policzkach, wracam do rzeczywistości swojej, szaroburej.

Ale dlaczego widzę otwarte paradne wejście od podjazdu, i ostatnie pary wysiadające z powozu….może to jakiś obraz ostatniego z rodu znanych malarzy- Kossaków- Karola a może to tylko moja wyobraźnia….jest cudnie…odchodzę bezkwietną o tej porze aleją, ciechocińskim deptakiem i unoszę myśl, że są jeszcze w Ciechocinku inne perły, odrestaurowane ale bronią tam dostępu panienki w recepcji i ceny zaporowe, hotelowe i  nowobogackich ciuchy o  czterocyfrowych złotówkowych cenach.

To nie dla zwykłych jak ja śmiertelników.

A dawne Łazienki IV to obiekt dla nas, chorych ułomnych niezdarnych niebogatych ale potrafiących się cieszyć zaproszeniem do tego miejsca, gdzie muzyka gra tajemna i cienie minionej epoki mieszkają….

 

 

ŁazBalowa.JPG

 

 

ŁazBalowa2.JPG

 

 

ŁazBalowa1.JPG

 

 

ŁazBalowa4.JPG

 

 

ŁazBalowa3.JPG

 

 

ŁazienkiIVd..JPG

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *