Nasza michałowicka wieś, chociaż odległa jedynie o 15 km od serca Warszawy i intensywnie teraz zabudowywana stale zaskakuje swoją pierwotną urodą. Oby jak najdłużej….
Do nas, szaraczków, gdzie my ubrani nieciekawie a na pewno nie barwnie i myszki szare i ptaszki mało kolorowe ale za to pięknie śpiewające, przybył bażant. Od kilku lat odwiedza nasz ogródek i spokojnie przemierza pałacie wyliniałego trawnika dumnie pokazując swoje cudne pierzaste ubranie. Wprawdzie nie ma tak okazałego grającego kolorami ogona jak bażant królewski widywany na filmach i w uniejowskim parku, ale nam się zdaje, że przybył prosto z królewskiego stołu. Oj, matka natura odziała go najpiękniej jak umiała. A może myślała o nas, by urozmaicić codzienność naszym oczom i wprowadzać w zachwyt zapierający dech w piersiach. Ptak ów jak widać nie zdaje sobie sprawy z wrażenia jakie sprawia, nie lubi się fotografować , jest płochliwy i zawsze ucieka sprzed obiektywu. Ma bardzo silne nogi, na których potrafi gnać w wielkim pędzie by po chwili wzbić się ciężko w powietrze jednak tylko na wysokość płotu i zniknąć w trawach.
Tej jesieni udało mi się upolować go bezkrwawo zza szerokiego okna naszego domku.
Bażant urodę ma niepospolitą ale głos skrzeczący, przenikliwy i ogólnie niemiły. Jak widać bozia obdarowuje po równo, jednym urodę innym głos piękny….
Gdy nadchodzi wiosna słyszymy jego bojowe krzyki a następnie łopotanie silnymi skrzydłami. To są gody. Zaleca się do swoich płowych mało urodziwych samiczek, zaznaczając swój teren i gromadząc wokół zachwycone wielbicielki. Zdobywa je nie tylko swoją postawą urodą ale też przynosi im podarunki w postaci pokarmu….
Bywa, że przy mnogości ptactwa nie zwracamy uwagi na charakterystyczne bojowe skrzeki panów bażantów. Zresztą trudno je wypatrzyć w wysokich trawach.
Teraz, gdy zima śnieg przyniosła i syberyjski wicher dmie żal mi tych pięknych ptaków. To duże ciało , bo waży ok. 1,5 kg musi przecież być odżywione, a kiedy nadejdzie wiosna gotowe do godów i wychowywania potomstwa.
I gdy już trudno o pożywienie , owoce, ziarna nadeszła pora na dokarmianie.
Ledwie dzisiaj zakupiłam mieszankę różnorodnych ziaren dla ptaków i wsypałam do miski, z nadzieją, że myszy tam się nie dostaną ( chociaż i głodnych myszek żal) a już po kilku godzinach zobaczyłam ślady bażancich stóp na śniegu gromadzące się wokół jedzonka. Wielka to jest dla mnie radość ….
A teraz poczytuję o bażantach w necie. I chcę się podzielić fragmentami tej wiedzy….
Otóż bażant ( Phasianus colchicus) jest azjatyckim ptakiem z rodziny kurowatych. Pierwotnie zamieszkiwał jedynie Kaukaz, Zakaukazie oraz pas od Iranu po Mandzurię, Chiny i północną część Półwyspu Indochińskiego.
Stamtąd został przywieziony przez zachwyconych nim ludzi w czasach Starożytnej Grecji i Rzymu, ponad 3 300 lat temu do krajów Śródziemnomorskich, Włoch, Francji i Niemiec. Pomimo tego, że urządzano polowania na bażanty, równocześnie hodowano je i następnie wypuszczano na wolność. Ptaki te łatwo się adaptowały do życia na wolności .
W Polsce bażanty pojawiły się dopiero w XVI wieku. Widocznie u nas czuły się dobrze, bo zostały i oko cieszą . Lubią tereny nizinne, otwarte przestrzenie porośnięte krzewami, skraje pól, szuwary, niezbyt gęste lasy .
Rzadko widywane są na północy kraju.
Ponieważ są dość wrażliwe na złe warunki klimatyczne, mogą ginąć w czasie silnych mrozów i śniegów. I dlatego nadal są nadal hodowane przez człowieka i wypuszczane na wolność.
Bażanty należą do największych polnych ptaków grzebiących Europy ( po głuszcu) i stanowią najliczniejszą grupę tak dużych ptaków. Mają charakterystyczne potężne nogi, z ostrogami i trzema palcami i silnymi pazurami. Nie muszę opisywać jak wygląda samiec, bo wystarczy obejrzeć zdjęcie- jest tam widoczne wszystko i zielona głowa z dwoma małymi czubkami i czerwoną nagą skórą wokół oczu i biała obroża na szyi. Barwy całego ciała są po prostu cudne. Panie bażantowe są mniejsze i jak wśród ptactwa bywa, skromniej odziane w barwy.
Zwyczaje bażantów są zbliżone do kury domowej. Ptaki to towarzyskie, lubią przebywać w małych grupach.
Nocują na większych gałęziach drzew i w krzewach.
Jeśli przebywają w pobliżu domostw, spełniają pożyteczną rolę tępiąc szkodniki. Bo poza strawą roślinna, zjadają dużo owadów, much, stonkę ziemniaczaną, dżdżownice, jaja mrówek i ślimaki a czasami nawet żaby, jaszczurki, gryzonie, małe ryby a bywa, że i padlinę.
Słyszymy je wiosną, gdy grupy się rozdzielają , koguty znaczą swe terytorium bardzo głośnym przenikliwym krzykiem po którym hałaśliwie kłapią skrzydłami. Swoim wybrankom starają się zaimponować nie tylko tą postawą ale też ofiarowują im prezenty z pokarmu.
Czasami koguty walczą pomiędzy sobą, ale raczej nie są za bardzo bojowe. Tylko wyjątkowo są monogamiczne, najczęściej mają kilka partnerek .
I na tym dzisiaj kończę bażancią opowieść.
Zaraz pognam sprawdzić czy są świeże ślady stóp wokół miski i ziarna do niej dosypię i po nowe do niedalekiego sklepu się udam. Pisząc- niedalekiego zatrzymałam się nad tym wyrazem. Otóż sklep ten znajduje się ok. 1,5 km od nas. Tutaj, na wsi, miejskie pojęcie odległości nie ma zastosowania. Nie ma środków komunikacji , kolejka WKD do Warszawy 3 km od nas, więc per pedes do sklepu się udam….dopóki nogi noszą….plecak na ramiona i w drogę po jedzonko dla moich pięknych sąsiadów…







