Był przełom roku 1972/ 1973.
W tym czasie byłam już w trzeciej ciąży.
Chcieliśmy mieć dużą rodzinę i bardzo się cieszyliśmy z tego faktu. W podtekście trochę miałam nadzieję, że urodzę chłopca. Wszak zwykle każda matka chce mieć potomków różnej płci. A u nas w domu były już dwie małe córeczki. Justyna miała wtedy 3 lata a Ewcia 2 lata . Ta ciąża, jak i poprzednie była bezproblemowa, więc dzielnie chodziłam do pracy.
W czasie stażu na oddziale pediatrycznym, będąc już w wysokiej trzeciej ciąży często zaglądałam do sali, gdzie leżało śliczne niemowlę. Był to dwumiesięczny chłopczyk z zapaleniem płuc. Niestety to dziecko było porzucone przez rodziców i stało się rezydentem domu dziecka. .
Chłopiec miał śliczną twarz cherubinka z pięknymi ciemnoniebieskimi oczętami i rzadko spotykanymi u niemowląt czarnymi , długimi gęstymi , wywiniętymi rzęsami.
Myślałam sobie, że może urodzę chłopca , który będzie taki ładny.
