Jeden Taki Dzień ( 3 )
W tym dniu wszystko było nietypowe, a dla mnie niezwykłe .
Bo po pierwsze w moim życiu się zdarzył tylko jeden taki dzień . W końcu tylko raz się wkracza w 67 rok przebywania na ziemskim padole. Tego nigdy nie było i się nie powtórzyJ A po drugie, to było dalej tak:
Dzieciaki odbyły poranny wielki spacer po okolicznych wzniesieniach, przekraczając niewielkie okoliczne strużki wodne, spływające nieustannie z gór, rzeźbiące bardzo wąskie i głębokie swoje koryto i wróciły bardzo zmęczone. Były poza tym przeziębione . Zaproponowałam odpoczynek na górce domeczku, na miękkich szerokich materacach ułożonych na deskach, gdzie zresztą spali w nocy. Cała czwórka grzecznie się ułożyła do drzemki. Przedtem były życzenia urodzinowe, ale oznajmiłam, że urodziłam się o 12 w południe, więc na życzenia czas jeszcze nie nadszedł. Wprawdzie przed 66 laty była niedziela, a teraz sobota, ale ta południowa godzina zawsze pozostała constans.
Rodzice Majki i Mikołajka się martwili, że dzieci chore i nawet wspominali o wcześniejszym wyjeździe do domu.
I gdy tak sobie siedzieliśmy z Mirkiem na dole, cichutko, by nie przeszkadzać tym, co na górze odpoczywają , nagle stał się istny cud.
Równiutko o 12 , zupełnie niespodziewanie wszyscy zeszli z góry. Radośni, żwawi, i nagle ozdrowiali. Marcin dzierżył białe francuskie wino, podobno z tzw. górnej półki. Stanęli kołem i zgodnym chórem odśpiewali sto lat. Dzieciaki dobrze znały słowa i melodię tej pięknej pieśni. Ładnie i chętnie śpiewają. Potem były życzenia i symboliczny kielich wina….
