Na medycznej ścieżce. Zabłocone buty.

Zabłocone buty

 

Anulka codziennie dojeżdżała kolejką WKD ze swojej Podkowy Leśnej do Dworca Centralnego a stamtąd miała niedaleki spacer do naszego szpitala. Zwykle była pierwsza w pracy, co potwierdzało zasadę, im kto dalej mieszka, tym bardziej jest zorganizowany.

Muszę nadmienić, że nasze kadry czuwały nad dyscypliną. Punktualnie o 8, zabierano z portierni listę obecności i każde, nawet kilkuminutowe spóźnienie należało usprawiedliwiać pisemnie podając termin kiedy się je odpracuje.

Zwykle nie widywałam jak Anula wkracza do pracy, bo wpadałam na ostatnią minutę . Zdarzyło się to zaledwie kilkakrotnie. Ujrzałam wówczas jej buty.. które były solidnie  umorusane błotem . Oczywiście Anula zdawała sobie z tego sprawę i zawsze tłumaczyła, że  musi dojść do kolejki WKD po błotnistej drodze.

Nam, mieszczuchom wydawało się to wówczas trochę dziwne …

Dopiero po wielu latach, człapiąc po bardzo błotnistej drodze do kolejki WKD w moich Michałowicach, wspominałam swoje zniesmaczenie wyglądem butów Anulki.

I pomna tamtych czasów z premedytacją kroczę ulicami Warszawy, nie bacząc na  moje usmarowane buty, tak też można . I jest całkiem fajnie, czuję się wolna jak ptak. .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *