Jednak przy relacji z mojej pracy w przychodni rejonowej muszę też wspomnieć o tym, jakie popełniałam błędy.
Do najważniejszych, niezapomnianych należało późne rozpoznanie żółtaczki zakaźnej.
A było tak.
Jeszcze na początku mojej pracy w przychodni przybyła do mnie niemłoda już kobieta. Była to już kolejna wizyta z powodu określonych dolegliwości. Przedtem była u koleżanki, która przede mną prowadziła ten rejon.
Uskarżała się jedynie na nasilone kręgosłupa i drobne tzw. łamania w kościach. Objawy zauważyła przed dwoma tygodniami. Poza tym czuła się dobrze, nie gorączkowała, miała dobry apetyt, i nie zgłaszała żadnych objawów gastrycznych .
Obejrzałam ją dokładnie. Sprawdziłam objawy które w pewnym stopniu pozwalały na rozpoznanie zapalenia korzonków nerwowych czy dyskopatię. Nie znalazłam niczego konkretnego. Okolica stawów, w których pacjentka odczuwała bolesność była niezmieniona. Kontynuowałam więc zaordynowane wcześniej przez koleżankę leczenie. Ponieważ zwyczajowo należało przyjąć 3 serie 10 dniowych cykli z zastrzyków domięśniowych, napisałam odpowiednie recepty . Były to leki przeciwzapalne i przeciwbólowe oraz witaminy.
Na bóle stawów czy kręgosłupa uskarżało się tak wielu moich pacjentów, że takie dolegliwości nie obudziły mojej czujności.
Nie wysłałam na żadne badania, ani do Punktu Konsultacyjnego. Biję się w piersi, ale nie pomyślałam ….o tym co nastąpiło potem.
Potem, to ta kobieta przyszła do mnie, czuła się znakomicie , a nawet dziękowała za leczenie.
A ja zdębiałam.
Miała całkowicie zażółconą skórę. Nawet nie musiałam zaglądać na spojówki.
Rzuciłam się do badania.
Nie ukrywam, że byłam przerażona.
Nie widząc żadnych objawów żółtaczki mechanicznej, skierowałam ją od razu do szpitala zakaźnego.
Okazało się , że zachorowała na żółtaczkę zakaźną., z której na szczęście wyszła obronną ręka.
W okresie wylęgania tego schorzenia, który może trwać nawet kilka tygodni, występują tzw. objawy prodromalne. Do nich należą objawy przypominające grypę- w tym „łamania w kościach”, ale wiedziałam też, że głównie dominują objawy z przewodu pokarmowego jak brak łaknienia, nudności, wzdęcia etc.
Moja pacjentka zgłaszała jedynie bóle stawów.
Gdybym pomyślała szerzej, wypytałabym o kolor moczu i stolca.
W okresie gdy już pojawia się żółtaczka, stolce są odbarwione, szaro gliniaste a mocz koloru ciemnej herbaty. Ale w czasie gdy była u mnie z poprzednią wizytą , nie widać było zażółcenia skóry.
Może jednak było niewielkie zażółcenie spojówek, ale tego nie sprawdzałam.
W świetle lamp poradni to nie rzucało się w oczy. Może trzeba było obejrzeć dokładnie w innym świetle.
Powinnam ją skierować na jedno z najważniejszych badań- nawet nie krwi, ale moczu.
Może już pojawiłaby się już bilirubina, charakterystyczny objaw zapalenia wątroby.
Oczywiście wcześniejsze rozpoznanie nie miałoby znaczenia, bo leków na to schorzenie nie ma. Ale….
