Opowieści mojej Mamy. Powrót do tematu.

 

 

Babia Góra. Widok z Godziszki- wsi rodzinnej Mamy.

 

Rozpisałam się o rodzinie mojego Taty, celowo zostawiając dalszą opowieść o Mamie, by doprowadzić obie opowieści do tego samego punktu w czasie.

Dziękuję goni, że pilnuje moich tekstów i nie waha się wyrażać swoje zdanie krytyczne. Zawsze uwzględnię Jej uwagi, bo jest znakomitym moim „ rednaczem”, tj. redaktorem naczelnym (*-*)

A teraz wracam do opowieści o rodzinie Mamy.

W poprzednich wpisach było o śmierci ukochanej pierwszej żony mojego Dziadka Michała Jakubca, osieroceniu gromadki dzieci i ponownym ożenku z młodą dziewczyną- Marianną , która go nie kochała.

Wszystko to się dzieje w surowej scenerii gór. Nasze rodzinne Beskidy może nie są tak groźne jak Tatry, ale rysują się na niebie jeszcze bardziej tajemniczo. Obnażone kamienne zbocza Tatr od razu ustawiają przybysza w pozycji pełnej podziwu ale i lęku.

Beskidy są z pozoru łagodne i przyjazne. Dla niewtajemniczonych ich szlaki wydają się łatwe i dostępne właściwie na wyciągnięcie ręki. Nic bardziej złudnego. Otóż dopiero  w miarę wnikania w ich zbocza, odkrywają się kolejne wielkie przestrzenie leśne , czasem podobne do siebie. I wtedy to, co wydało się bliskie i przyjazne, zaledwie rękę wyciągnąć , jest w gruncie rzeczy pułapką. Łatwo zabłądzić w lasach, pomylić skałki, strony świata, ścieżki i czasem nawet zakończyć życie. Tak było z grupą młodzieży na Pilsku , zresztą przykłady można by mnożyć.

I w takich górach wyrośli moi pradziadowie, dziedzicząc ich naturę. Twarze ich szerokie, pozornie szczere, z reguły okraszone łagodnym, czasem bezradnym uśmiechem. Ale w gruncie rzeczy zamknięte,  głęboko ukrywające uczucia. A uczucia tam ostre, skrajne i czasami okrutne.

Ten rys charakterów opracowałam na podstawie obserwacji licznych członków rodziny mojej Mamy.

I tak charaktery pokolenia moich przodków kształtowały góry, wielkie zrywne wiatry nazywane tutaj wiatrami od Orawy w odróżnieniu od zakopiańskiego halnego a także gleba gliniasto kamienista, którą musieli z uporem wielkim uprawiać, by wyrosło na niej to, co pozwalało przeżyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *