Niezapomniany Lwów…

Niezapomniany Lwów.

Nasza krótka , bo zaledwie parogodzinna wycieczka po Lwowie dobiega końca. To był właściwie Lwów podany w pigułce. By lepiej poznać to miasto, smakować jego klimat i zachwycać się detalami architektonicznymi potrzeba dużo czasu. My pewnie już tutaj nie wrócimy, bo i wiek nasz nieszczególny do łazęgi pieszej, i jeszcze tyle pięknych miejsc w Polsce nigdy nie oglądanych. Tak więc pozostają zdjęcia, które wykonaliśmy z okna autobusu, przy bezpośrednim oglądzie , migawki, strzępki zaledwie. Ale one właśnie są takimi punktami w moim umyśle- lampkami, które się zapalają, gdy padnie słowo Lwów.

Jest tam bardzo wiele starych cudnych pałaców, jak Potockich, czy naszych królów. Są zwykle odrestaurowane, wyglądają jak kiedyś,  dostatnio i świeżo. Zwykle mieszczą się w nich ukraińskie muzea czy galerie. Są też wysokie kamienice rozłożone wzdłuż ulic, bardzo ładnie zdobione. Zwykle powstawały w czasie , gdy tutaj był zabór austriacki. Trochę przypominają mi rodzinne miasto mojej Mamy- Bielsko- Białą.

Ale w mojej pamięci pozostaje jedna lwowska kamienica. Taką widziałam po raz pierwszy w życiu. Jest to Czarna Kamienica. Wśród jasnych kamienic Rynku, wydaje się mroczna i ponura. Ale jak bardzo  przyciąga wzrok jej elewacja. Kamienica jest wąska, takie najbardziej uwielbiam. Ma tylko trzy okna na każdym piętrze- bo w tamtych czasach można było tylko takie budować we Lwowie-  na szerokość trzech okien. Chyba, że budował je właściciel bardzo zamożny lub znamienity- wówczas powstawały szerokie, podobne pałacom budowle. Do takich należy pałac Potockich ale i pałac właściciela wytwórni wódek , o nazwisku znanym do tej pory Bogaczewski.

Czarna Kamienica na lwowskim Rynku należy do najcenniejszych zabytków polskiej architektury XVI wiecznej.

Nazywana jest też Lorencowiczowską lub Anczowską od nazwisk pierwszych właścicieli( Lorencowicza – aptekarza  a następnie bogatego patrycjusza- Anczowskiego). Od 1926 roku była własnością państwa Polskiego, i mieściło się tutaj Muzeum Historyczne miasta Lwowa.

Obecnie mieści się tutaj ukraińskie Muzeum Historyczne.

Została wzniesiona w 1588-1589 roku wg projektu Piotra Barbona. Ale twórcą jej charakterystycznej elewacji był prawdopodobnie Andrzej Podleśny.

I właśnie owa fasada jawi mi się , gdy zamknę oczy. Ta czarna kamienica mieni się w świetle niezwykłą głębią jaką dla mnie posiada bryła węgla, która kiedyś widziałam na podwórku gorzowskim. Wg przewodnika- jest to piaskowiec, który poczerniał ze starości ( dla mnie mało przekonywujący  wywód) albo wg innych źródeł piaskowiec ów został pomalowany tajemną czarną farbą o strukturze diamentu. I w to wierzę. Od tej kamienicy nie można oderwać wzroku, wydaje się, że ta elewacja gra barwą nieba, słońca i oddaje swoją migotliwą głębię przechodniom.

     Rynek we Lwowie wytyczono wkrótce po lokacji miasta, tj w XIII wieku. Ma kształt prostokątny, o wymiarach 142x 129 m. Z każdego narożnika wychodzą po dwie ulice. Jest więc podobny do rynku warszawskiego i wrocławskiego, ale różny od poznańskiego i krakowskiego.

Centralna część placu zajmował blok śródrynkowy z ratuszem. Ale po zawaleniu wieży ratuszowej, w 1825 wybudowano obecny ratusz.

Dookoła Rynku wznoszą się 44 kamienice prezentujące wszystkie style od renesansu do modernizmu. W czterech narożnikach rynku znajdują się studnie- fontanny z początku XIX wieku . Przedstawiają one postaci mitologiczne- Neptuna, Dianę , Amfitrytę, Adonisa. Przed Rauszem znajdował się pręgierz, przy którym wykonywano wyroki. Figura, która znajdowała się na jego szczycie jest terz umieszczona na Kamienicy Królewskiej.

W 1998 roku Rynek wraz z całą starówką został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO.

Plac miał początkowo zabudowę tylko gotycką, ale po pożarze w 1527 roku, wszystkie budowle właściwie zostały zniszczone. Zachowały się jedynie gotyckie sklepienia w kamienicy nr 24 i portal w kamienicy nr 25.

Na Rynku odbywały się  wszystkie ważniejsze uroczystości . Tutaj król Władysław II Jagiełło odebrał hołd lenny w 1387 od hospodara wołoskiego, a Władysław III Warneńczyk w 1436 od Eliasza. Tutaj pod pręgierzem ścięto kilku hospodarów mołdawskich.

W 1847 na Rynku formowano Gwardię Narodową. 11 listopada 1920 r. Józef Piłsudski przyjął  defiladę z okazji nadania miastu krzyża srebrnego Orderu Virtuti Military.

W 2006 roku wykonano kompleksowy remont płyty placu i rzeźb- fontann.

Właśnie przy  tym Rynku  znajduje się moja wybrana spośród wielu tajemnicza Czarna Kamienica…

I jeszcze w pamięci pozostała jedna świątynia lwowska. Po zwiedzeniu kilku, rozmaitych wyznań , zwykle tchnących przepychem, weszliśmy do skromnej, przepojonej wonnymi dymami, spośród których ledwie można było zobaczyć piękne freski. To świątynia armeńska. Tam chciało się modlić, bo atmosfera wydawała się najbliższa połączeniu ziemi i nieba. Obecnie we Lwowie mieszka jedynie ok. 1200 Ormian a do tej świątyni przychodzi ok. 30 osób, jak powiedział nam nasz przewodnik o tatarskich nozdrzach. Historia tego narodu jest bardzo, bardzo stara i niezwykła. I w tej ich świątyni można odebrać te dawne klimaty. Ale na opowieść o tych ludziach tutaj nie ma miejsca, może kiedyś…..

Opuszczamy Lwów, żegnamy to miasto bez żalu, zostają tam jego obecni mieszkańcy, którzy też kochają swoje miasto ,  powoli zapada zmrok, oddalają się światła na wzgórzach, gdzieś może słychać Szczepcie i Tońca- najbardziej znanych przedwojennych kabareciarzy, którzy śpiewają: „ nie ma jak Lwów”.

http://www.youtube.com/watch?v=lHBiAhiddJ8

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *