Zakończyliśmy naukę o kościach zwaną osteologią. Odpytywano nas codziennie , stawiano oceny jak w szkole . Krok po kroku zaliczałyśmy znajomość fragmentów tego układu i pojedynczych kości.
Gdy zapowiedziano , że teraz będziemy zdobywać wiedzę o układzie mięśniowym, padł wreszcie ten wyraz, który lękliwie ukrywał się w zakamarkach naszych myśli.
Jutro będą zajęcia sekcyjne .
Jednak nadszedł ten moment. Moment budzący grozę ale i ciekawość.
Sekcja , a więc jutro mamy zobaczyć po raz pierwszy zwłoki ludzkie.
Tego dnia byliśmy jak nigdy, zjednoczeni wspólnym podniosłym nastrojem .
Zwykłe młodzieńcze wybuchy radości , głośne rozmowy i nawoływania zostały zamknięte we własnych czeluściach .
Do Anatomicum wchodziliśmy nieomal na palcach i rozmawialiśmy szeptem.
A tam panował bardzo intensywny zapach, znacznie silniejszy niż zwykle . Niektórzy odczuwali mdłości, które starannie hamowali .
Otworzyły się drzwi naszej sali.
Niepewnie zaglądaliśmy z daleka , koncentrując wzrok na zwykle pustym stole sekcyjnym.
Tym razem tam leżał człowiek. Był nagi i bezbronny.
Ciemnoczerwone i bardzo wychudzone skurczone zwłoki nie przypominały istoty ludzkiej, a raczej chudą rzeźbę , pozbawioną życiodajnych soków i pokrytą brązowo- czerwonym lakierem.
W buchających oparach formaliny, nieśmiało , bardzo wolno , zbliżaliśmy się do stołu.
Każdy z nas miał skalpel i pęsetę. Nie używaliśmy rękawiczek, może były za drogie, może nie uważano , że są potrzebne .
I zaczęły się zajęcia. Najpierw asystent preparował pojedyncze mięśnie, potem każdy z nas wykonywał różne zadania sekcyjne.
Wszak już wcześniej wszystko przerobiliśmy teoretycznie, studiując podręczniki i atlasy anatomiczne, więc koncentrowaliśmy się na tej wiedzy i czynnościach, które należało wykonać.
I wtedy już odszedł nabożny lęk, zostawiając miejsce na naukowe dociekania….
Gdy opuszczaliśmy gmach anatomicum, czuliśmy się jak po chrzcie, jaki przechodzą marynarze.
Nastąpił ten wyczekiwany moment , dostąpiliśmy największej tajemnicy- spotkania ze śmiercią.
I już na pewno staliśmy się studentami AM.
Jednak nie wszyscy wytrzymali napięcie i kilka osób zrezygnowało ze studiów. Dobrze, że na tym etapie…
