Bardzo stara kapliczka cmentarna w Godziszce, gdzie podobno jest XVII wieczny obraz.W opisywanych czasach jeszcze nie było sąsiadującego z nią kościoła.
Dziadek Michał zostaje sam. Ani jego dobry Bóg ani ukochane góry nie odpowiedziały na pytanie – dlaczego. Może się pogodził z wolą nieba, może przestał ufać Bogu. Tego nigdy się nie dowiemy.
Ale czas leczy rany, więc zmarła żona powoli przechodzi w smugę cienia . Ale czy można zapomnieć. ? Jego córki pięknie rosną. Chyba są wiernym odbiciem swojej matki bo bardzo wyraźnie różnią się wyglądem i zachowaniem od moich prawdziwych ciotek.
Czas płynie… Dziadek kocha konie, ma ogromne połaci pola. Jest bardzo zajęty, zresztą praca jest najlepszym lekarstwem. Kto mu pomaga w domu, nie wiadomo . Pewnie dzieci opiekują się sobą nawzajem. Już dojrzewa najstarsza córka – Teresa. Ma naturę despotyczną dodatkowo utrwalaną przez ogrom obowiązków domowych. Maluchom zastępuje matkę , pomaga ojcu w prowadzeniu gospodarstwa.
Ale Dziadek Michał jest jeszcze młodym mężczyzną , potrzebuje kobiety . Może w bezsenne noce tęskni, szuka ciepłego kochanego ciała w swoim wielkim łożu, może przez sen powtarza imię zmarłej żony. Odpowiada milczenie , ciężkie i mroczne jak jej grób na niedalekim cmentarzu.
Sąsiedzi namawiają, by znalazł nową żonę . Pewnie nie muszą używać silnych argumentów, on sam wie, że nie ma na co czekać , a życie płynie dalej . Nie można się zatrzymać ani cofnąć czasu.
Po pewnym czasie ktoś doradza, by odwiedził sąsiednią dużą wieś , Radziechowy , w której wiele lat później urodził się biskup Pieronek. Jest tam gospodarz, który ma młodą córkę , już gotową do wyjścia za mąż. Tylko…..
Godziszka , nasza ul. Południowa.Od lewej zbocze Skrzycznego z Niesłychanym Groniem, przełęcz Siodło i Skalite.Za górami jest Szczyrk. Skalite to magiczna góra, wydaje z siebie mnóstwo strumyków a wodociąg godziszczański od ponad 50 lat czerpie z niej wodę . Od strony Szczyrku na jej zboczu jest skocznia narciarska.


