Pamiętnik mojego teścia – Jana Konopielko ( 13 ). O bandytach i okolicznościach mordu – relacje sąsiadów.


Zdjęcie z albumu moich Teściów – jest tam Helena, Jan i mały Mirek a obok niego zamordowana wespól z rodzicami i braćmi – siostra mojej teściowej – Bronia – ukochana mądra czuła córka ….

Pamiętnik Jana Konopielko ur.12 lutego 1906 r w Kołpiei, zmarłego 22 grudnia1985 w Olsztynie .

Spoczywa na Cmentarzu w Lidzbarku Warmińskim obok swojej żony-

Heleny z d. Wojciul

W dalszej części pamiętnika Jan pisze o swoim teściu- Janie Wojciulu – ojcu Heleny, zamordowanym z rodziną we wrześniu 1939 i okolicznościach w jakich bandyci dotarli do  rodzinnego domu Heleny by popełnić tę straszliwą zbrodnię……

(… )    Jan Wojciul urodzony w Konstampolu gm. Wojstom, pow. Wilejski woj. Wileńskie , mieszkał i wychowywał się do lat 16 przy rodzicach. Pomagał im w pracy na roli.

Mając 17 lat wyjechał do Ameryki Południowej za pożyczone pieniądze od przyjaciół, bo rodzice jego nie byli w stanie opłacić podróży za granicę. Po 7 latach ciężkiej harówki na obczyźnie, wrócił do kraju z małą „ gotówką”.

Ta suma pieniędzy nie wystarczała mu , by założyć dobrą gospodarkę, więc ożenił się i wyjechał po raz drugi sam jeden bez żony, za jej zgodą, do Ameryki Północnej.

W 1919 roku wraca do kraju, do żony i już siedmioletniej córki. Tym razem udało mu się zapracować sporo dolarów.

Trzeba pamiętać, że ten człowiek nie pił alkoholu i nie palił papierosów.

Był nadzwyczaj pracowitym i sprawiedliwym człowiekiem.

Po przyjeździe do kraju zabrał się do realizowania swoich młodzieńczych marzeń.

Zakupił 5 ha ziemi, pobudował na niej dom mieszkalny i zabudowania gospodarskie. Gospodarka zaczęła dawać dobre dochody.

A więc mając pieniądze, kupił plac w Smorgoniach pod kamienice. Po dwóch latach stała już kamienica w centrum miasteczka- Smorgonie.

Na tym nie zakończył swej działalności.

Po paru latach przystąpił do budowy młynu kamiennego w Cicinie. I ten obiekt zbudował. Z pieniędzy które zgromadził dzięki ciężkiej pracy a także pożyczek od  swoich bliskich sąsiadów.

 Młyn zaczął działać i dawać dochód, który pomagał właścicielowi spłacać zaciągnięte długi .

Bandyci, którzy dokonali morderstwa na rodzinie Wojciulów- moich teściów – nie wiedzieli, że jest w długach, bo sami siedzieli w więzieniu w Wilnie na Łukiszkach.

Wśród tych trzech bandytów był jeden znajomy Wojciulom. Nazywał się on Kunawicz. Mieszkał przed odbyciem kary więziennej w Smorgoniach u swoich rodziców.

U tychże rodziców mieszkała na kwaterze córka Wojciulów podczas uczęszczania do siedmioklasowej szkoły w Smorgoniach. Tenże Kunawicz ( młody) był hersztem tych zbójów. On sprowadził z więzienia ich do siebie- do Smorgoń i stąd ruszyli po zdobycz- dolarów, złota- pieniędzy.

      Pierwsza miała paść ofiara ich łupów wdowa mieszkające na końcu wsi Sukniewicze, niedaleko 50 metrów- od remizy strażackiej. O tym, że ma pieniądze wiedział bandyta- Kunawicz. Wiedział, że ona otrzymuje dolary z Ameryki od krewnych.

To ta grupa bandytów przechodziła koło mojej szkoły i pytała o drogę do remizy. Doszli do wspomnianej remizy. Stanęli pod jej ścianą i po chwili namysłu jeden z nich ruszył do oglądania obiektu napadu. Kiedy przechodził bliziutko obok okien, zauważył to jeden z sąsiadów siedzących przy samym oknie , słuchając wiadomości radiowych. Szybko wyszedł on z mieszkania i zobaczył, że jakiś człowiek prędko oddala się od tego domu w kierunku remizy, gdzie stali jego towarzysze- bandyci. Bandzie nie udał się napad na wdowę.

 Od remizy skierowali swe kroki do Cicina do  p. Kulickiego, sąsiada teścia mojego, mieszkającego o półtora kilometra drogi od niego. Jego piękny dom drewniany stał na wzgórku za młynem. Okien było dużo. Bandyci weszli na ganek i załomotali w drzwi. Na odgłos : kto? Odpowiedź- Milicja. Gospodarz po usłyszeniu tego głosu skoczył przez tylne okno w ścianie przeciwnej na ogród, gdzie rosły krzewy. Nie złapał go bandyta, a tylko córeczka sześcioletnia wpadła w jego ręce bo ona także widząc uciekającego ojca zsunęła się do zarośli.

Córkę postawili przed drzwiami i powiedzieli, że jeśli nie otworzą drzwi to ją zabiją. Otworzyła matka drzwi. Weszli i zażądali oddania: złota, dolarów i pieniędzy.

Odpowiedź była: „Nie mamy”.

Jeden z bandytów wziął z wieszaka kurtkę i nałożył na siebie. Szybko przeszli przez pokoje i wrócili na ganek. Bali się, że na nich może właściciel zwołać sąsiadów. Po krótkiej naradzie dwóch bandytów wchodzi znowuż do mieszkania i zabierają dwie panny ze sobą, mówiąc im, że poprowadzą ich do komendy milicji w Smorgoniach ( 11 km od Cicina).

Szybko opuszczają ten teren, zatrzymując się przy szkole znajdującej się za mostem młyńskim. Pytają: „ Czy nauczyciel ma pieniądze ?” Pada odpowiedź : „ Pieniądze trzymają w PRO”.

 Idą dalej.

Na przedzie kroczy ten z blizną- Kunawicz, który dobrze zna te drogi i dróżki. Za nim w odstępie pięciu kroków idą te dwie porwane dziewczyny, a za nimi dwóch bandytów. Dochodzą do drogi krzyżowej. Jedna dziewczyna – panna, widząc przewodnika skręcającego w prawo, mówi „ Do Smorgoń „ w lewo. Odpowiedź herszta „ Za mną”. I idą dalej.

Dziewczyny zrozumiały, że idą do Wojciulów. Bandyta Kunawicz- herszt bandy, kroczy na przedzie, a za nim idą ci dwaj bandyci, już trzymając za ręce panny.

Gdy byli już o dziesięć metrów od domu, zatrzymali się wszyscy.

Znajomy bandyta Wojciulów powiedział, że one mają zastukać do okna i drzwi obok , znajdujących się od podwórka.

Gdy usłyszą głos , mają powiedzieć : „ To my Lodzia i Jadzia, proszę otworzyć”.

Z chwilą, gdy drzwi będą otwarte , mogą uciekać. Dwaj bandyci rozstawili się pod oknami od ogrodu, a herszt z pannami pod drzwiami i oknami od podwórka. Psom, które ujadały, rzucono widocznie jakieś jedzenie, bo się uspokoiły. Za niewykonanie poleceń pannom zagrożono śmiercią. A więc wykonały.

Bandyci zaczęli wchodzić do mieszkania, a panny umknęły do  domu( Do dziś dnia żyją).

   Pomimo kary śmierci, jaką grożono dziewczynom za rozgłaszanie o napadzie , jednak one opowiedziały rodzicom i przyjaciołom

.

Od nich to i ja dowiedziałem się o tym, co wyżej napisałem.

c.d.n.

3 Replies to “Pamiętnik mojego teścia – Jana Konopielko ( 13 ). O bandytach i okolicznościach mordu – relacje sąsiadów.”

  1. Okropne, straszne dzieje. Zazdrość zawiść tak wiele złego robi. Dobrze że piszesz bo i teraz w świecie tak wiele przemocy.

  2. Moja szczegolna uwaga zwrocila odwazna, w pelni racjonalna reakcja Twojego Tescia. Nie wpuszczenie Zony, zorganizowanie zlozenia ofiar, wykonanie trumien w ciagu jednej nocy, pogrzebu, zawiadomienie Ksiedza. Pelne o panowanie silne go czlowieka w obliczu tk Wielkiej tragedii. A swoja droga, gdy zabraklo silne go Panstwa, bandy I ruszyli do grabienia I mordowania.
    Wspolczuje dziewczynom, ktore wezwaly do otwarcie drzwi. Ich swiadomosc, ze ulatwily bandytom napad z Ktora zyja do dzis, a jednoczesnie bezsilnosc. Gdyby nie zawolaly to zginelyby I one, a bandyci I tak wykonaliby swoj mord.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *