Śladami mojego Taty. Matka Boska Ostrobramska…

 

Obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej teraz. Zdjęcie z Wikipedii

 

 

Wizerunek Madonny Miłosierdzia został namalowany na deskach dębowych techniką temperową . Obraz ma wymiary 200×160 cm. Został umieszczony na zewnętrznej ścianie bramy i jest oświetlany przez światło padające z położonego naprzeciw dużego okna  z którego widać wileńską starówkę.

Autor obrazu jest nieznany. Niektórzy autorstwo przypisują Łukaszowi, artyście krakowskiemu, który namalował podobny obraz w 1624 roku dla Kościoła Bożego Ciała w Krakowie. Wg legendy Matka Boska ma rysy Barbary Radziwiłłówny.

Wg prof. Marii Kałamajskiej- Saeed oba obrazy są wzorowane na innym, autorstwa flamandzkiego malarza Martina de Vosa, namalowanego ok. 1580 roku w dwóch wersjach graficznych, różniących się układem rąk. Pierwsza z wersji, przeniesiona potem do obrazu wileńskiego przedstawia Matkę Boską ze skrzyżowanymi na piersi dłońmi a na drugim jej dłonie są złożone w geście modlitewnym. Oba obrazy rytował Hieronim Wierix.

Obecnie postać Maryi zakrywa błyszcząca złotem sukienka. Widoczna jest tylko wyrazista twarz i skrzyżowane na piersiach dłonie.

Pod metalową sukienką Ostrobramska Pani ubrana jest w czerwoną tunikę z podwiniętymi rękawami. Szyja okryta jest szalem, a głowa białą chustą. Całą postać okrywa zielonkawo-błękitny płaszcz zarzucony na głowę i ramiona. Tło obrazu ma odcień brązu.

Obraz został wystawiony w XVII wieku  na Ostrej Bramie.

Szczególny kult wizerunku rozpoczął się  w 1655 roku, kiedy Moskale dokonali najazdu na Wilno.

W 1671 roku, przy bramie zbudowano drewnianą kapliczkę, która spłonęła w 1711 roku. Ocalał wówczas jedynie cudowny obraz. Podobno w ostatniej chwili wyniósł go młody zakonnik, narażając swoje życie. Wyszedł jednak z ciężkich poparzeń, co również traktowano jako cud. Wówczas też Wizerunek Matki Miłosiernej został  zasłonięty srebrną, złoconą sukienką.

Po roku w tym samym miejscu wybudowano kaplicę murowaną. Umieszczono w niej ten sam obraz Madonny .

W 1794 roku przy Ostrej Bramie miało miejsce starcie oddziału wojsk rosyjskich szturmujących Wilno z obrońcami miasta, powstańcami Jasińskiego. Podczas tych działań, zarówno kaplica i jak i obraz uległy  uszkodzeniom, które naprawiono w tym samym roku.

W okresie zaborów a szczególnie w czasie powstania styczniowego w Ostrej Bramie miały miejsce patriotyczne manifestacje. Kult Matki Boskiej Ostrobramskiej był elementem całego  ruchu niepodległościowego wymierzonego przeciwko władzom rosyjskim. Gdy doszło do  stłumieniu Powstania Styczniowego, obawiano się, że Rosjanie nie zaakceptują polskiego napisu pod obrazem. Brzmiał on tak  : „Matko Miłosierdzia pod Twoją obronę uciekamy się „  . I wówczas ktoś wpadł na pomysł by zmienić ten polski napis na  łaciński:

” MATER MISERICORDIAE , SUB TUUM PRAESIDIUM CONFUGIMUS”

Kult Maryi Ostrobramskiej został  trwale uwieczniony w literaturze pięknej. Adam Mickiewicz w inwokacji do swojego poematu „ Pan Tadeusz” zwraca się z prośbą do Matki Boskiej Ostrobramskiej o łaskę powrotu emigrantów do Polski.

W roku 1849 obraz otrzymał wotum, które stało się charakterystyczną ozdobą , akcentem zamykającym całość kompozycji. Jest to odwrócony sierp półksiężyca z wygrawerowanym napisem : „ Dzięki Tobie Matko Boska za wysłuchanie próśb moich, a proszę Cię, Matko Miłosierdzia, zachowaj mnie nadal w łasce i opiece Swojej Przenajświętszej W.I.J. 1849 roku.         Ponadto na głowie  Pani Ostrobramskiej założono dwie korony ze złoconego srebra. Jedna została założona w okresie baroku i oznacza koronę Królowej Niebios, a druga rokokowa jest koroną Królowej Polski. Korony te zamieniono na złote w 1927 roku, kiedy to metropolita warszawski Aleksander Kakowski dokonał koronacji Madonny. W tej uroczystości uczestniczył Józef Piłsudski. Korony zostały ufundowane ze składek społecznych . Niestety oryginalne korony zaginęły w czasie II wojny światowej.

Wokół obrazu znajdują się liczne wota, m.in. tabliczka ofiarowana przez Piłsudskiego z tekstem : ” Dzięki Ci Matko za Wilno”

W 1993 roku odwiedził Wilno i był w Ostrej Bramie Jan Paweł II.

I tyle na temat Ostrej Bramy.

Przed wielu laty byliśmy w  Druskiennikach z zamiarem odwiedzenia Wilna. Odwiedziliśmy Matkę Boską. I tak jak kiedyś moi pradziadowie- Michalina i Bolek Rodziewiczowie , a po latach nasi  Rodzice,  w tłumie pielgrzymów wchodziliśmy po stromych schodach ze stopniami wyżłobionymi stopami wiernych. Niektórzy wchodzili tam na kolanach. I jak od wieków wszyscy nieśli  swoje ludzkie prośby.

Matka Boska była piękna, złotem lśniła i słońce igrało w witrażach.

Wpatrywaliśmy się w Jej oczy.

Patrzyła w dal – co widziała i co słyszała- nigdy się nie dowiemy.

Ale przynosiła nadzieję….

wiadomości z Wikipedii

Pozdrowienia z Kotliny Żywieckiej.

Ten tekst znalazłam wśród  moich starych artykułów zamieszczonych w portalu MM Gorzów pod nickiem Łuka. Dzisiaj jest dla mnie dzień leniwy, refleksyjny , rozmarzony, dzień powrotów……

 

 

Babia Góra płonie o świcie. Zdjęcie własne.

 

Od urodzenia mieszkam w Gorzowie.

Są wczesne lata 50 ubiegłego stulecia. Nadchodzą wakacje.

I znowu czekam na wielkie spotkanie, coroczną cudną przygodę.

Oto wyjeżdżamy  w miejsce magiczne.

Tam urodziła się moja Mama…

Żegna nas gorzowski dworzec kolejowy. Nie boimy się przepełnionych pociągów, przesiadek na trasie,  wielkich bagaży. Miejsca nie zawsze wolne w przedziałach czekają. Często jest do dyspozycji miejsce stojące na korytarzu, w wielkim tłoku, zwykle w pobliżu WC. Śpię na jakimś tobole.  I budzę się o świcie, jak zwykle. Tato mówi, jesteśmy  przed Pszczyną. Zrywam się całkowicie wypoczęta i podniecona. Przecież z tego miejsca już widać góry. Moje góry. Tajemnicze, niezmienne od wieków, moje piękne…

Jeszcze jedna przesiadka w Bielsku. Pociąg do Żywca przekracza Bramę Wilkowską i zanurza się w Kotlinie Żywieckiej. Sunie sapiąc wyznaczając żelazne granice   pasma Magurki, które jest  długim łagodnym grzbietem Beskidu Małego.

Potem czeka wujek z parą pięknych koni i wsiadamy do najprawdziwszej  bryczki. Jedziemy  przez łagodne tereny, przez strumyki kamieniste. Wujek rozmawia z końmi. Wykonują jego słowne polecenia. Konie są jego wielką miłością.

 A panorama na całą Kotlinę leży otwarta jak wielka księga.

Jesteśmy u celu.

Jesteśmy we wsi pod Skrzycznem, gdzie rezyduje już inne pasmo górskie-  Beskid Śląski .

 Wracam w to miejsce często. Zawsze z tą samą radością ze spotkania.

Staję na progu chałupy położonej ok. 500 m n.p.m.

Nieomal u stóp rozciąga się wielka przestrzeń otoczona górami z lśniącą linią Jeziora Żywieckiego na linii horyzontu. Góry widziane z tej perspektywy wydają się niewielkie.

 Podziwiam jeszcze jedno, trzecie  ramię górskie obejmujące tę Kotlinę. Jest to Beskid Żywiecki z dostojną, niby prawdziwa baba w zapasce i tak samo chimeryczną Babią Górą. Właśnie we wschodzącym  słońcu  Babia bierze poranną kąpiel… I cała różowa w różowym peniuarze pozuje do zdjęcia…

 Rozmyślam o historii tego miejsca. Ileż ludów  wędrowało tędy z południa na północ.

Ok. 5000 lat temu z ziem nad Dunajem leżących przybyły grupy ludności neolitycznej. Zostały w tej ziemi liczne ich ślady. W III w. p. n. e dotarli tam Celtowie wnosząc umiejętności  obróbki żelaza. Potem kupcy rzymscy wędrowali nad Bałtyk tzw. szlakiem bursztynowym. I wreszcie w VII wieku pojawili się Słowianie. Powstały szlaki solne… Tereny te pamiętają Polskę Piastów, panowanie  niemieckie, własne Państwo Żywieckie, najazdy Szwedzkie, zabory. Pamiętają  licznych  królów polskich i cesarzy pamiętają… Dzieje były zawiłe, długie historie by opowiadać… pozostały liczne ślady dawnych czasów i wielkie tradycje walki o polskość.

 Patrzę na sąsiadujące dwie niewielkie  góry usadowione przed Skrzycznem. Jedna to Niesłychany Groń ( ależ nazwa !) a druga to Palenica. Palenica ma charakterystyczny stożkowaty kształt. Takich Palenic jest w górach sporo. Ponoć na większości z nich zapalano ognie w czasie przemarszu wojsk i w ten sposób przekazywano sobie informacje…

 Zawsze mnie wita i żegna niesamowity  ciekawski kot sąsiadów. Wygląda tak, jakby zakładał maskę wenecką. Czy widział ktoś podobnego kota?

Tutaj wszystko jest inne…

 


Lwów- Cmentarz Łyczakowski i polski chłopak…

 

Na zboczach jednego ze wzgórz Lwowa rozłożyło się miasto umarłych.  W tym miejscu w XVI wieku grzebano zmarłych na dżumę a pozostałych na cmentarzach przykościelnych.

Po I wojnie światowej , gdy Lwów znalazł się w zaborze austriackim, władze Austriackie zleciły specjalnym dekretem z 1783 roku , likwidację dotychczasowych cmentarzy i wytyczenie nowych, poza obrębem miast.  Wtedy powstały nowe cmentarze w każdej z dzielnic Lwowa., wśród nich Cmentarz Łyczakowski.  Należy on do najstarszych nekropolii w Europie. Został założony w 1786 roku. Dla porównania warszawskie Powązki powstały w 1790 r., a wileński Cmentarz na Rossie w 1801 r., Rakowicki w Krakowie i Pere- Lachaise w Paryżu założono w 1803 roku.

Z namaszczeniem wkraczamy na teren tego cmentarza.

Właśnie Duchy mają sjestę.

Jedynie widzimy drzemiące nagrobki. Każdy z nich jest dziełem sztuki. Większość zachwyca dynamiką przedstawianych obiektów, zaklętym w kamień uczuciem i misternym wykonaniem. Spośród licznych pomników, w pamięci zostają prace Juliana Markowskiego. Tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć…

Chwila milczenia przy grobie Marii Konopnickiej , Gabrieli Zapolskiej, Artura Grottgera.  Wzrusza niewielka tablica z nazwiskiem Stefana Banacha ,wmurowana na dole pomnika Riedlów, którzy przygarnęli tego wielkiego matematyka do swojej ostatniej ziemskiej posiadłości.

Naszym przewodnikiem po Lwowie jest chłopak ciemnowłosy, o niezwykle  wymodelowanych  , jakby wyrzeźbionych nozdrzach. Nigdy takich nie widziałam, a przecież widziałam niemało w swoim życiu.  W pewnej chwili zwracam na to uwagę Grażyny. Ona mówi, że też zauważyła , ale już wcześniej takie widywała  u Tatarów, którzy mieszkali niedaleko jej rodzinnego domu,  w Bielsku Podlaskim.

Tutaj wszystko możliwe, wszak w lwowskim tyglu mieszały się różne nacje.

Chłopak opowiada, że został tutaj z babcią , jest Polakiem i spełnia swą powinność, pokazując to miasto polskim wycieczkom.

Na marginesie rozmyślam nad losami Polaków, którzy po II wojnie światowej nie wyjechali do Polski, zostali na swoich ziemiach, ryzykując prześladowania rosyjskie i ukraińskie. 

Czy uchodźcy byli odważniejsi- zostawiając swoje domy i wyjeżdżając w nieznane?- czy ci, którzy pozostali? Trudno rozróżnić. Jedni pożeglowali za duchem, swoim Polskim duchem na obce ziemie, a drugich  trzymała ta ziemia, własna ziemia i próbowali przetrwać tutaj, czule pielęgnując swoje polskie dusze.

Gdy chłopak recytuje strofy wierszy poetów polskich, starannie dobierając teksty do określonych sytuacji i ważąc słowa, nieomal łzy się cisną do oczu, że on tutaj  jest, że nas wita.

Zagubiony Polak  na swojej polskiej wyspie wśród Ukraińskiego morza…..

Historia Lwowa i moje refleksje na koniec.

 

 

Odległa przeszłość tych ziem nie jest poznana.

Najstarsze ślady osadnictwa odkryto w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Pomiędzy Górą Zamkową a Pełtewią w IX wieku żyło plemię lechickie, zwane Lędzianami.  

W 981 roku ten teren, należący do Grodów Czerwieńskich, został zajęty przez Włodzimierza z Rusi Kijowskiej.

Zgodnie z tradycyjnym przekazem, miasto zostało założone w 1250 roku, przez księcia Daniela I Halickiego, wywodzącego się z dynastii Rurykowiczów, który nazwał je Lwowem na cześć swojego syna Lwa. Ale w rzeczywistości zostało ono odbudowane po zniszczeniu w 1240 roku , istniejącego już grodu przez Batu-chana.

Lew I Halicki po śmierci ojca przeniósł do Lwowa stolicę Rusi Halicko- Włodzimierskiej. W 1340 roku , miasto na podstawie umowy podpisanej dwa lata wcześniej  przeszło pod berło króla Polski.

Kolejne zniszczenie miasta nastąpiło w 1350 roku, przez księcia litewskiego Lubarta.

17 kwietnia 1356 Kazimierz III Wielki lokował Stare Miasto na prawie magdeburskim. Dowodem jego tolerancyjnej polityki było ustalenie zachowanych równych praw , religii i obyczajów żyjących tutaj mieszkańców pochodzenia Polskiego, Ruskiego, Ormiańskiego, Żydowskiego i Tatarskiego.

W 1370 roku Ludwik I Węgierski przyłączył Ruś Halicką wraz z Lwowem do Węgier. Węgrzy rządzili do 1379 roku,

W 1387 roku królowa Jadwiga Andegaweńska włączyła Ruś Halicką do Korony.

W 1412 roku miasto stało się siedzibą metropolity łacińskiego. Podobnie jak Kraków czy Gdańsk Lwów był miastem królewskim i posiadał dla Rzeczypospolitej wielkie znaczenie obronne i ekonomiczne.

W 1444 roku Lwów otrzymał prawo składu. Spowodowane to było położeniem na szlakach handlowych bałtyckich i czarnomorskich. W wyniku tego przywileju nastąpił bujny rozwój miasta a jego mieszkańcy pomnożyli swoje bogactwa. Wyrazem tego była budowa okazałych średniowiecznych obiektów obronnych, sakralnych i świeckich oraz rozwój nauki, kultury i sztuki. Ponieważ poza Polakami mieszkali tam Żydzi, Rusini, Ormianie, Włosi, Węgrzy, Niemcy , Tatarzy i inni , stanowili oni swoistą mieszaninę różnych kultur i religii. Jednak w miarę upływu czasu i równych przywilejów podlegali wpływom polskiej kultury a nawet w drugim pokoleniu się polonizowali, zachowując jednocześnie swoje obyczaje i religię. W tym czasie Lwów był jedynym miastem Europy, posiadającym trzy katolickie arcybiskupstwa różnych obrządków : łacińskiego, ormiańskiego i greckokatolickiego.

Z racji swojego położenia, miasto było stale narażone na napady wrogich wojsk- Turków, Tatarów, Kozaków, Rosjan.

Królowie polscy oraz zasobni mieszkańcy  solidarnie dbali o utrzymanie silnych  fortyfikacji, o świetne uzbrojenie . Wielokrotnie opłacano też okup najeźdźcom. Dzięki temu Lwów miał opinię miasta niezdobytego. Nigdy też nie wydano wrogom swoich obywateli niezależnie od ich narodowości i religii.

W 1658 roku Jan II Kazimierz Waza w hołdzie dzielności i zasługom miasta, zrównał w prawach Lwów z Krakowem i Wilnem oraz nobilitował mieszczan lwowskich.

 W XVII wieku Lwów liczył 30 tys. mieszkańców i był po Gdańsku drugim co do wielkości miastem Rzeczypospolitej

Jednak od połowy XVII  wieku rozpoczął się stopniowy upadek militarny i ekonomiczny miasta. Nasiliły się najazdy kozaków, Turków i doszły jeszcze ataki Szwedów.

Miasto było zmuszone płacić kolejnym najeźdźcom wysokie kontrybucje, utrzymywać obce wojska i przeżywać grabieże .

W  1772 roku w wyniku pierwszego rozbioru Polski, miasto znalazło się pod władzą Austrii i zostało stolicą części monarchii zwanej Królestwem Galicji i Lodomerii.

W czerwcu 1809 roku,   tylko na krótko,  Lwów został zajęty przez Wojska Księstwa Warszawskiego dowodzone przez księcia Józefa Poniatowskiego i działał tam Rząd Centralny Wojskowy Tymczasowy Obojga Galicji pod prezesurą ordynata Stanisława Kostki Zamoyskiego.

W czasie kiludziesięcioletniego okresu germanizacji Polacy próbowali wywalczyć wolność. Było to w roku 1790, 1809, 1830, 1848.

Od 1867 roku zaborca ( Austria) zmienił swoją politykę w stosunku do tego miasta. Lwów  uzyskał szeroką autonomię i swobodę w rozwoju nauki i kultury polskiej. W 1882 roku repolonizowano Uniwersytet Lwowski. W ciągu kolejnych lat :założono Muzeum Historyczne Miasta Lwowa.( 1891),  otwarto Teatr Wielki(  1896), założono Lwowską Galerię Obrazów.( 1897),  powstało Towarzystwo Naukowe we Lwowie,( 1901), założono Muzeum Narodowe im. Króla Jana III.( 1908).

W czasie wybuchu I wojny Światowej , we wrześniu armia carska zajęła miasto, ale w czerwcu 1915 r. ponownie powrócili Austriacy.

Jednak w związku z upadkiem Austro- Węgier, wybuchły polsko- ukraińskie  walki o miasto. Określane  są w polskiej historiografii Obroną Lwowa.

Po wyparciu Ukraińców z miasta, w listopadzie 1918 roku doszło do pogromu miejscowej ludności żydowskiej.

W sierpniu 1920 roku nacierały oddziały Armii Czerwonej, które zatrzymano w bitwie pod Zadwórzem. Po zakończeniu walk Marszałem Józef Piłsudski w uznaniu bohaterstwa mieszkańców a zwłaszcza  tzw. Orląt Lwowskich odznaczył miasto Krzyżem Virtuti Militari.

15 marca 1923 roku Rada Ambasadorów ostatecznie uznała suwerenność Polski w Galicji Wschodniej.

W okresie międzywojennym Lwów był pod względem liczby ludności trzecim miastem w Polsce, po Warszawie i Łodzi.

Obok Krakowa, Poznania, Warszawy i Wilna należał do głównych ośrodków nauki i kultury polskiej.

Po wybuchu II wojny światowej, Lwów bronił się rozpaczliwie.

Ale po podpisaniu przez Ribbentropa i Mołotowa   tajnego protokółu dodanego do podstawowego paktu tych panów (23/23 sierpnia 1939), Polska została zaatakowana z dwóch stron.

Równoczesnej agresji  III Rzeszy i ZSRR na nasz kraj , żadne polskie miasto nie było w stanie stawiać odporu.

Lwów skapitulował 23. września 1939 roku . Dowódca obrony Lwowa, gen. Władysław Langner, podpisał z  dowództwem  sowieckim kapitulację, przewidującą bezpieczny wymarsz żołnierzy wojska polskiego ( w tym oficerów) i policji w kierunku granicy z Rumunią. Ale strona sowiecka złamała tę umowę , wszystkich aresztowano i wywieziono w głąb ZSRR. Oficerowie byli przetrzymywani w Starobielsku, a następnie większość zamordowano w Charkowie i pochowano w dołach w Piatichatkach.

Władze sowieckie po przeprowadzeniu pseudowyborów w październiku 1939 roku dokonały formalnego zajęcia okupowanych terenów II Rzeczypospolitej. Szerzył się terror polityczny,  aresztowania przedstawicieli  polskich i ukraińskich elit politycznych, których zsyłano do obozów koncentracyjnych Gułagu albo mordowano. Ich rodziny i zwykli ludzie byli masowo wywożeni ( deportowani) na Syberię , do Komi i Kazachstanu.  Majątki tych ludzi zabierano i grabiono.  Planowo niszczono naukę i kulturę polską.

W kolejnym okresie II wojny , gdy na te tereny weszli Niemcy( 30. 06.1941) urządzali wraz z nacjonalistami ukraińskimi pogromy Żydów.

Nad ranem, 4 lipca 1941 roku  zamordowano 25 polskich lwowskich profesorów, m.in. Tadeusza Boya- Żeleńskiego.

1 sierpnia 1941 roku, dekretem Adolfa Hitlera, Lwów został wcielony do Generalnego Gubernatorstwa. Wtedy też powstało getto , większość Żydów zamordowano w obozie śmierci w Bełżu.

22 lipca 1944 roku wybuchło powstanie lwowskie ( Akcja Burza). Trwało jedynie kilka dni, poczym ponownie weszli tutaj sowieci.

Pomimo regularnych i masowych represji wobec narodu polskiego przez dwóch okupantów- niemieckiego i rosyjskiego, jeszcze pod koniec 1944 roku we Lwowie na około 150 tys . mieszkańców, 130 tys. stanowili Polacy.

Po konferencji jałtańskiej ( 4-11 lutego 1945) Lwów i wsch część województwa lwowskiego włączono do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Polacy zostali przymusowo wysiedleni, głównie na Ziemie Zachodnie……………

Gdy czytam ten tekst zaczerpnięty z przewodników i Wikipedii, przychodzi chwila refleksji, smętnej zadumy nad  historią .

 Jakże inne byłoby życie zwykłych szarych ludzi –  mogłoby być  spokojne, radosne, dostatnie i piękne-  gdyby nie chore ambicje władz. Ale gdyby nie ich obłąkane pomysły – walki i zdobywania pewnie historia byłaby nauką nudną, a może w ogóle by nie istniał taki przedmiot w edukacji szkolnej.

To co napisałam może brzmi cynicznie. Ale gdy obserwujemy nasz świat polityków, nam pozostaje bezradne wzruszanie ramion.

Mimo upływu wieków i znajomości historii nikt z nich nie wyciąga żadnych wniosków. I jest jak jest…….

 

 

 

 

Śladami mojego Taty. Historia teatrów lalkowych.

 

Szopka, Służew. Zdjęcie z internetu.

 

Fakty historyczne potwierdzają , że sztuka ta pojawiła się w Indiach w VI wieku p.n.e. Rozwijała się tam w dwóch kierunkach- był to teatr, w którym występowały trójwymiarowe marionetki oraz taki, w którym pokazywano płaskie lalki teatru cieni.

W okresie renesansu i baroku pojawili się lalkarze, którzy tworzyli własnych bohaterów komedii dell arte. Tak powstały typowe postaci tego teatru w swoich krajach.We Włoszech takim bohaterem był Pulcinella, we Francji- Poliszynel, w Anglii- Punch,a w Niemczech- Hanswurst i Kacperek , itp.

Ponieważ zainteresowanie dla tego teatru rosło, wielcy romantycy pisali  na ten temat sztuki i traktaty dydaktyczne, utrwalając i powodując rozwój tej sztuki. Do nich należeli  m.in. H. von Kleist, J.W. Goethe, G. Sand.

W połowie XIX wieku zauważono możliwości dydaktyczne i wychowawcze teatru lalek i rozpoczęto tworzyć repertuar adresowany do dzieci. Tak więc w Monachium w 1858 roku powstał pierwszy stały teatr dla lalek dla dzieci J. Schmida i F. Pocciego.

Początki polskiego teatru lalek sięgają XV wieku i wiążą się z szopką. Pierwszym wymienianym polskim lalkarzem jest Waśko z Wilna. Na ziemiach polskich między XVI a XIX wiekiem działało wiele zespołów lalkarskich, zarówno polskich jak i cudzoziemskich. Np. w XVIII wieku działały stałe teatry lalek na dworach magnackich w Białej Podlaskiej, w Słucku u H. Radziwiłła.

Istniały też teatry uliczne, np. „ chodzenie z szopką”, która czasem spełniała funkcje polityczne, jak np. szopka Baraniego Kożuszka z 1794 roku, ścinająca na gilotynie głowy zdrajców z Konfederacji Targowickiej…..

To tyle informacji, które wyczytali Bolek i Michalina w swojej księdze.

Ponieważ dla mnie,  prawnuczki Michaliny i Bolka temat okazał się  ciekawy, przytaczam jeszcze kilka danych na temat dalszych losów teatrów lalki.

Otóż w Warszawie , w 1900 roku powstał pierwszy Teatr Lalek M. Weryho. 

Swoistą odmianą szopki stały się lalkowe  programy satyryczne , m. in przedstawienia  Zielonego Balonika w Krakowie w latach 1906-1912 oraz  Cyrulika Warszawskiego w Warszawie w latach 1922-1939.

Duże zainteresowanie teatralną lalką wykazywali moderniści, futuryści. Pisali oni dla tego teatru dramaty, szukając w nim idealnego aktora. Do nich należał mi. In  M. Maeterlinck, F. Wedekind, E.G. Craig, W. Briusow , W . Meyerhold.

Na początku XX wieku wykorzystaniem lalki w teatrze zainteresowali się plastycy i architekci. I tak  w 1914 roku E. Mutant wraz z żoną, aktorką L. Larą założyli tetar Art. et Action.

W 1929 na zjeździe w Pradze powstała Międzynarodowa Unia Lalkarska (UNIMA).

Gdyby nie spisywane tutaj wspomnienia o naszej  prababci Michalinie, nigdy bym nie zajrzała do Internetu i  pozostałabym w niewiedzy o tej ciekawej dziedzinie sztuki.

A tu proszę, proszę, nasza prababcia znalazła się w gronie świetnych osób, które odkryły uroki teatru lalkowego, a nawet sama taki stworzyła, przynosząc uciechę sobie, rodzinie i rakowskim dzieciakom . Super, mieć  prababcię z taaaaką wyobraźnią. ;-(

 

Szopka z Hiszpanii. Zdjęcie z internetu.

 

 

Śladami mojego Taty. O teatrach lalkowych.

 

Bolek sobie przypomniał, że ksiądz miał starą książkę, gdzie  były opisane dzieje teatrów kukiełkowych. Nie zapamiętał tytułu, więc któregoś dnia poszli z Michalina do księdza. Oczywiście ten udostępnił im całą swoją bibliotekę. Spędzili tam cały dzień, mało brakowało, że Bolek by się spóźnił do kościoła na wieczorną mszę, gdzie jak wiadomo muzyką napełniał dusze wiernych.

I wreszcie znaleźli tę księgę.

Dowiedzieli się więc, że  w ślady teatru lalek odkryto w dawnych obrzędach kultowych starożytnego Egiptu i w starożytnej Grecji oraz Rzymie. Później znaleziono je w Azji, i innych krajach Europy.

Najpóźniej pojawił się w Ameryce .

Teatr lalek rozwijał się równolegle z teatrem żywego aktora i przechodził te same fazy rozwoju.

W średniowieczu zwykle przedstawiał wydarzenia religijne, np. misteria na Wielkanoc i Boże Narodzenie, ale był także  repertuar świecki.

Jak podają legendy z czasów  starożytnych Indii, pierwszego lalkarza i lalkę stworzył Brahma w swoim niebie jako rozrywkę dla żony- Saraswati.

Gdy okazało się, że ona zaniedbuje swoje obowiązki , bo stale ogląda przedstawienia, urażony Brahma zesłał lalkarza i jego lalkę na ziemię.

Bolkowi bardzo się spodobała ta legenda i po przeczytaniu jej natychmiast powiedział, że jego lalkarka=Michalina, na pewno została mu zesłana na ziemię przez samego Boga.

Uśmiali się serdecznie z tego co powiedział Bolek, nawet ksiądz Eustachy, mimo niedomagania wszedł do biblioteki i chociaż na chwilę  poweselał, zapominając o chorobie.

Na medycznej ścieżce. Dializoterapia

 

Nakłuta przetoka  tętniczo – żylna. Doprowadzanie i odprowadzenie krwi z urządzenia do dializy.

 

Lekarze od dawna obserwowali pacjentów ze schyłkową niewydolnością nerek. Przyczyny tego stanu mogły być różne, ale skutki metaboliczne były podobne.

Dochodziło do wielkiego nagromadzenia różnych substancji,  co powodowało ogólne zatrucie pacjenta. Próbowano zahamować proces zatruwania poprzez różne ograniczenia dietetyczne, podawanie leków wiążących toksyny. Jednak organizm pozbawiony funkcji nerek nie był w stanie długo funkcjonować. Medycyna była w takiej sytuacji bezradna.

Już bardzo dawno poznano budowę nerek i wiele mechanizmów za pomocą których ten narząd oczyszcza organizm. Najprostszy z nich to specjalne błony, oddzielające przepływającą krew od tego co się z niej przesączy tworząc tzw. mocz pierwotny. W tym moczu stężenie trucizn jest niższe niż we krwi co powoduje przechodzenie ich z krwi do moczu i następnie wydalenie z ustroju.

 

Ten mechanizm wydawał się bardzo prosty i już na początku XX wieku dojrzał pomysł, by skonstruować urządzenie do pozanerkowego oczyszczania organizmu i tym samym ratować życie pacjentów z przewlekłą niewydolnością nerek.

Największą trudnością było wynalezienie środka, który zapobiegałby krzepnięciu krwi w tym urządzeniu oraz wyszukanie odpowiedniej błony, która by odpowiednio tę krew filtrowała pozostawiając krwinki a usuwając jedynie toksyny.

Tuż przed II wojną światową wynaleziono heparynę. Hamowała ona krzepnięcie krwi, więc problem pierwszy wydawał się być rozwiązany. W czasie II wojny światowej w badaniach doświadczalnych użyto zwykłego celofanu. Spełniał on wszystkie oczekiwania i doskonale przepuszczał jedynie substancje nieprawidłowe.

Do zabiegu oczyszczania pozaustrojowego na żywym, chorym człowieku był przygotowany i odważnie go wykonał  William Kolff. I właśnie on po raz pierwszy w świecie, w czasie II wojny światowej w Amsterdamie przeprowadził skuteczną dializę.

Ze względów higienicznych, by zapobiegać zakażeniom z zewnątrz wydzielono specjalną salę i pracowali tam ludzie, którzy nie kontaktowali się z innymi pacjentami. Pacjent był ułożony na specjalnym łóżku osadzonym na wadze. Obok łóżka ustawiono urządzenie, które miało kształt walca, a w środku, za osłonami były nawinięte jak na szpulę celofanowe rurki. Było ich około 20 m. W tych rurkach przepływała krew pacjenta, tłoczona tam za pomocą specjalnej pompy. Szpula ta i rurki były zanurzone w specjalnie przygotowanym roztworze, który wysysał z przepływającej krwi substancje toksyczne. 

Ponieważ każdy zabieg wymaga nakłuwania tętnicy i żyły chorego, wymyślono tzw przetokę. W tym celu na jego ręce, pomiędzy dłonią a łokciem nacięto tętnicę, wszywając rurkę  z tworzywa sztucznego, a drugi jej koniec wszyto do naciętej żyły. Krew z tętnicy przepływa przez przetokę i wraca do żyły tworząc zamknięty obieg. Umożliwia to częste nakłuwanie, bez bólu pacjenta oraz oszczędza cenne naczynia chorego.

Po nakłuciu przetoki, krew pacjenta jest tłoczona do celofanowych przewodów urządzenia do dializy. Przebywa odległość ponad 20 m. By zachować w tym czasie prawidłowe krążenie krwi chorego, w czasie każdej dializy dodatkowo podaje się ok. 500 ml świeżej krwi innego człowieka. Zabieg trwa ok. 6-12 godzin. Jeśli jest wykonywany z powodu tzw ostrej niewydolności nerek, tzn nagłego zatrzymania jej pracy na skutek różnych przyczyn może wystarczyć tylko jeden lub kilka do odzyskania zdrowia. Jednak gdy nerki są zniszczone, zabiegi wymagają powtarzania kilka razy w tygodniu.

 

O tym wszystkim opowiadał nam prof. Rogulski, było to jego pasją.

Podziwialiśmy odwagę ludzi, którzy nie wahali się, by w taki ryzykowny, nie pozbawiony ciężkich powikłań sposób ratować życie swoich chorych.

Śladami mojego Taty. Rodzinne gniazdo. Raków i okolice.

Na tej mapie nie ma Rakowa. Ale jest położony 36 km na północny zachód od Mińska.

 

Panoramia Rakowa . Na pierwszym planie wyspa na Isłoczy z pradawnym kurhanem. Zdjęcie wykonała Jadzia Lisowa, moja kuzynka, w czasie swojej podróży do Rakowa w 1980 roku.

 

 

W klimacie tego rzewnego kresowego miasteczka i jego bliskich okolic urodzili się moi Pradziadkowie, Dziadkowie i Tato. Aż któregoś dnia przyjechała z dalekiej beskidzkiej wsi , moja Mama – Stefania Jakubiec.

I tutaj przyszło do nich Wielkie Zakochanie i Trwała i Trudna Miłość, ale taka na całe życie.

I dlatego rzecz o miasteczku…..Wybaczcie piszącej….

Raków , to małe miasteczko , na rubieżach dawnej Rzeczypospolitej. Po II wojnie światowej znalazło się na terenie Białorusi. Na załączonej mapie nie widać Rakowa, ale położony jest 36 km na północny zachód od Mińska.

Kiedyś znajdowało się  na  szlaku handlowym z Mińska do Oszmiany.

Gdy się podróżowało pociągiem, należało wysiąść na stacji kolejowej w  Radoszkiewicach i stamtąd trzeba było pokonać  18 km, by zobaczyć Raków.

Raków, jest położony nad rzeką Isłocz ( niekiedy nazywaną Słocz), lewym dopływem historycznej już Berezyny , na piaszczystej  płaszczyźnie, otoczonej malowniczymi  wzgórzami.

O mieszkańcach czasów prehistorycznych świadczy dobrze  zachowane grodziszcze obok  dworu , wielki kurhan na wyspie rzeki Isłocz i znajdowane na jej brzegu narzędzia wytworzone z krzemienia.

Stare grodzisko jest  położone wśród wielkich drzew,  usypane  ok. 5 m nad poziomem łąk , ma kształt wydłużonej podkowy , zwężonej od strony północnej, gdzie znajduje się wejście. Długość wynosi około 66 m a szerokość około 30 m . Na południowym jego krańcu znajduje się taras z wyraźnymi szczątkami ołtarza ofiarnego. Całe grodzisko otoczone jest rowem i wałem powstałym z ziemi wydobytej z rowu. Rów ten miał połączenie z rzeką. Całość miała także znaczenie obronne.

 

W czasach litewskich Raków  należał do wielkich książąt a w 1465  król Kazimierz Jagiellończyk ofiarował miasteczko zasłużonej rodzinie  Kieżgajłłów .

W 1550 ostatnia z  tego rodu wniosła je jako  wiano swojemu mężowi , Janowi Zawiszy- staroście spiskiemu.

W I połowie XVII wieku razem z ręką Anny Zawiszanki Raków  dostał się w ręce Szymona Samuela Sanguszki- wojewody witebskiego.

Sanguszkowie nazwali dobra Rakowskie hrabstwem i przyjęli tytuł hrabiów na Rakowie

W tym czasie miasteczko   przeżywało okres świetności, zarządzali miastem i hrabstwem gubernatorowie a na zamku aż do końca XVIII wieku odbywały się  sejmiki powiatowe.

Sanguszkowie mieli piękną rezydencje w pobliżu miasteczka. Ostatni Sanguszko umarł nie zostawiając potomka.

W okresie 1750-1781 gubernatorem był  ciemnej sławy Józef Szyszkowski.

Po drugim rozbiorze Polski , w  1793 roku,  Raków został odebrany Sanguszkom i oddany przez cesarzową Katarzynę II z licznymi dobrami hr. Mikołajowi Sałtykowowi, feldmarszałkowi wojsk ruskich.

Sąsiadujący Tomasz Świętorzecki, podstoli mścisławski, właściciel sąsiednich Krzywicz wytaczał procesy o granicę, która się przesunęła z powodu zmienionej podczas powodzi koryta rzeczki Połocczanki.

Dochodziło nawet do rękoczynów, ale w końcu w 1800 roku doprowadzono  do ugody zwaśnionych sąsiadów. Świętorzecki zrzekł się owej łąki a dominium rakowskie oddało młyn, zwany Borek z groblą na rzecce Wisnozie.

Niedługo potem , bo w 1804 roku Sołtykow  sprzedał  Raków Wawrzyńcowi Zdziechowskiemu. I od tej pory mieszkały tam 4 pokolenia tego rodu.

Tu urodził się ok. 1860 roku Maryan Zdziechowski, znany filolog i publicysta.

 

Dzieje kościołów i klasztorów.

W 1686 roku Konstancja Teodora z Sapiehów , żona ks Hieronima Sanguszki,  ufundowała   dominikanom niewielki klasztor , który spłonął w 1742 roku. Gdy przeorem został ks Wołodkowicz odbudował klasztor , korzystając ze składek wiernych.

Po 1835 roku klasztor opuścili  dominikanie i został on przekształcony na kościół parafialny. Początkowo drewniany, a następnie murowany.

W tym okresie parafią zarządzał światły i zacny kaznodzieja Eustachy Karpowicz ( który wychowywał mojego pradziadka- o czym napiszę później ), a w drugiej ćwierci XIX w długo był proboszczem słynny kaznodzieja Wiktor Malewicz( zmarł w Horodyszczu w 1887 roku)

 

Od dawna była w Rakowie  cerkiew  pw Przemienienia , W 1702 roku Kazimierz Sanguszko , wojewoda miński, ufundował przy niej klasztor bazylianów , który zamknięto  w 1839 .

Przy monasterze istniała duża biblioteka( dziś rozproszona) archiwum( istnieje do dziś) bractwo sw. Anny i szpital.

W Rakowie istniał też zbór kalwiński, ale nie wiadomo kiedy i przez kogo został założony. Zbór te zlikwidowano na  początku XVIII wieku .

W miasteczku była też  synagoga i kilka domów modlitwy.

 

Raków w tym okresie był miastem zamożnym. Posiadał młyny, gorzelnię, tartak, wielkie obszary łąk i lasów. Miasteczko  liczyło  3000 mieszkańców , przeważnie Żydów. Żydzi trudnili się drobnym handlem, uprawą warzyw i wyrobem maszyn rolniczych jak: sieczkarnie, młynki, wialnie, młocarnie. Wyroby te były  sprzedawane nawet w  guberni pskowskiej, petersburskiej i in.

Mieszczanie chrześcijanie zajmowali się  rolnictwem, handlem wieprzowiną i różnymi rzemiosłami, przeważnie garncarstwem. Wytwarzane tutaj polewane naczynia gliniane były poszukiwane nawet bardzo odległych stronach .

Targi odbywały się w poniedziałki, tam  włościanie sprzedawali  swoje produkty rolnicze i bydło.

Od ok. 1870 roku działała  szkoła gminna a w 1887 roku otwarto pocztę listową.

 Były też  dwa okręgi policyjne obejmujące rozległy teren.

 

Te dość suche informacje zebrane na podstawie starych zachowanych zapisków znalazłam w Internecie  ( portale WWW. Radzima, genealogia i wikipedia ).

Ale sama czytałam z ciekawością i mam nadzieję, że czytelnik nie zasnął.

A moje dzieci, czy wnuki może sobie wyobrażą takie dalekie kresowe zamglone miasteczko, a nad nim wielkie gołębioszare niebo, jak oczy mojego Taty, Wacława. I mowa tam polska, miękka , zaśpiewna . Nawet słyszę jak mówi moja Babcia- Oj dziateńki wy moje..

Tam są nasze korzenie….

 

Wielki kurhan na wyspie.


 

Raków w roku 1990. Kopia zdjęć z portalu Radzima ( jest zgoda na upublicznianie )