Lwów- Cmentarz Łyczakowski i polski chłopak…

 

Na zboczach jednego ze wzgórz Lwowa rozłożyło się miasto umarłych.  W tym miejscu w XVI wieku grzebano zmarłych na dżumę a pozostałych na cmentarzach przykościelnych.

Po I wojnie światowej , gdy Lwów znalazł się w zaborze austriackim, władze Austriackie zleciły specjalnym dekretem z 1783 roku , likwidację dotychczasowych cmentarzy i wytyczenie nowych, poza obrębem miast.  Wtedy powstały nowe cmentarze w każdej z dzielnic Lwowa., wśród nich Cmentarz Łyczakowski.  Należy on do najstarszych nekropolii w Europie. Został założony w 1786 roku. Dla porównania warszawskie Powązki powstały w 1790 r., a wileński Cmentarz na Rossie w 1801 r., Rakowicki w Krakowie i Pere- Lachaise w Paryżu założono w 1803 roku.

Z namaszczeniem wkraczamy na teren tego cmentarza.

Właśnie Duchy mają sjestę.

Jedynie widzimy drzemiące nagrobki. Każdy z nich jest dziełem sztuki. Większość zachwyca dynamiką przedstawianych obiektów, zaklętym w kamień uczuciem i misternym wykonaniem. Spośród licznych pomników, w pamięci zostają prace Juliana Markowskiego. Tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć…

Chwila milczenia przy grobie Marii Konopnickiej , Gabrieli Zapolskiej, Artura Grottgera.  Wzrusza niewielka tablica z nazwiskiem Stefana Banacha ,wmurowana na dole pomnika Riedlów, którzy przygarnęli tego wielkiego matematyka do swojej ostatniej ziemskiej posiadłości.

Naszym przewodnikiem po Lwowie jest chłopak ciemnowłosy, o niezwykle  wymodelowanych  , jakby wyrzeźbionych nozdrzach. Nigdy takich nie widziałam, a przecież widziałam niemało w swoim życiu.  W pewnej chwili zwracam na to uwagę Grażyny. Ona mówi, że też zauważyła , ale już wcześniej takie widywała  u Tatarów, którzy mieszkali niedaleko jej rodzinnego domu,  w Bielsku Podlaskim.

Tutaj wszystko możliwe, wszak w lwowskim tyglu mieszały się różne nacje.

Chłopak opowiada, że został tutaj z babcią , jest Polakiem i spełnia swą powinność, pokazując to miasto polskim wycieczkom.

Na marginesie rozmyślam nad losami Polaków, którzy po II wojnie światowej nie wyjechali do Polski, zostali na swoich ziemiach, ryzykując prześladowania rosyjskie i ukraińskie. 

Czy uchodźcy byli odważniejsi- zostawiając swoje domy i wyjeżdżając w nieznane?- czy ci, którzy pozostali? Trudno rozróżnić. Jedni pożeglowali za duchem, swoim Polskim duchem na obce ziemie, a drugich  trzymała ta ziemia, własna ziemia i próbowali przetrwać tutaj, czule pielęgnując swoje polskie dusze.

Gdy chłopak recytuje strofy wierszy poetów polskich, starannie dobierając teksty do określonych sytuacji i ważąc słowa, nieomal łzy się cisną do oczu, że on tutaj  jest, że nas wita.

Zagubiony Polak  na swojej polskiej wyspie wśród Ukraińskiego morza…..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *