
Jacku!
Tak sobie piszę do Ciebie te listy, których pewnie nie czytasz ale wrzucam do blogu w nadziei, że może kiedyś zajrzą tam Twoi Synowie. A może jakieś prawnuki dopiero, a może nikt….
Dzisiaj znowu wracam myślami do Ciebie. Tym razem zadaję sobie pytanie, jaki Ty jesteś?
Wiem, że to bez sensu, bo człek nawet siebie nie poznał do końca, a cóż dopiero Ciebie, syna mojego brata ?
Otrzymałeś wspaniałe wykształcenie, masz zawody, którego wielu może Ci zazdrościć. Jesteś operatorem filmowym, reżyserem , absolwentem słynnej Szkoły Filmowej w Sydney, którą zresztą założył Polak- Toeplitz. Masz za sobą roczne stypendium zawodowe na paryskiej uczelni. Teraz pomimo wielkiej konkurencji utrzymujesz się na powierzchni, działasz. Chociaż Twojego dorobku nie znam, ale pewnie jeszcze kiedyś usłyszę lub zobaczę film, gdzie Twoje a właściwie nasze nazwisko.
Od Twojej mamy wiem tylko, że Twoja wyróżniona zresztą , etiuda dyplomowa, to produkcja z oceanem , łóżkiem na plaży i dziewczyną- czy dziewczynami. Występowały w niej córki mojego kuzyna- Witolda, o których już pisałam.
W moich oczach jesteś obywatelem świata, sowizdrzałem , niepokornym, chyba nieuporządkowanym , unoszącym się na fali wyobraźni, nie poddający się zwykłym rygorom życia, uroczym stworzeniem , potrafiącym zaczarować rzeczywistość. Tak Ciebie postrzegam na podstawie różnorakich opowieści i nielicznych spotkań z Tobą . Może moja ocena nie jest pełna, może niezbyt prawdziwa….
Ale jaki może być jedyny syn ludzi tak niebanalnych.
Twój nieżyjący już Ojciec to literat, budujący swoje życie na książkach, słowie pisanym, surowej obiektywnej krytyce utworów napisanych przez innych. Człowiek prowadzący życie „ swawolnego dyzia”, jak mawiała o nim pierwsza żona- Grażyna.
Twoja Matka- sam wiesz jaka była. Pracowita rzeszowianka, o ciętym piórze, znana kiedyś dziennikarka radiowa zielonogórskiej rozgłośni. Musiała się przebijać ze swojego środowiska, miała wielkie ambicje i siłę, by osiągnąć to, co osiągnęła. Jednocześnie bardzo Ciebie kochała i ulegała Twoim pomysłom. Nie zawahała się ( może jednak się wahała- nie wiem co czuła) przed decyzją porzucenia ciekawej pracy, zawodu i wreszcie kraju w którym się urodziła i wyemigrowała z Tobą za oceany, do dalekiej Australii, bo o to prosiłeś…..
Skracam ten, list, bo nadmiar dalszych wywodów może Ciebie zanudzić. Pewnie wrócę do tego tematu, ale za jakiś czas …tak więc na razie tyle….pozdrawiam Ciebie, całą Twoją rodzinkę, znajomych i ten daleki , teraz już Twój kraj- Australię….bądź zdrów!
Twoja ciocia Zosia





