Z pamiętnika Leszka Milanowskiego ( 18 ). „Na wszystkie smutki…” – spotkanie z muzyką i wiecznie młodą Marthą Argerich ….

Ponury czas od 4 dni. Kiedy to umarł Człowiek o Pięknym Sercu , zabity nożem psychopaty o zadziwiająco poukładanym działaniu – celnym w wyborze miejsca  czasu i Osoby…  rezygnacja najwspanialszej Postaci  istniejącej od 27 lat na gnuśnym polskim firmamencie ….więc zapisanie do Facebookowej Grupy  #MuremZaOwsiakiem i wysłanie Mu zdjęcia z  kosmykami trawy wystającymi ze zlodowaciałej kępki śniegu.. symbolu zielonej Nadziei …  a poza tym wszechogarniająca smuta zanurzona w szarej bezśnieżnej tu zimie….

Uciekam więc w swój blogowy zakątek, gdzie ciepło i zwyczajnie.  Właśnie znalazłam swoją dawną  opowieść o  Marcie Argeritch  ( kopiuję ) oraz  tekst Leszka Milanowskiego o Muzyce i o Niej – tej Niezwykłej pianistce …… zapraszam do naszych opowieści :

Któregoś dnia , kiedy to w Grupie messengerowej wspominałyśmy  z Mariolką wyprawy do Filharmonii i Opery w Poznaniu, przypomniałam, że  w tamtym czasie –  rozpoczynającym się  w 1965 roku – gdy razem studiowaliśmy  ukochaną medycynę – byłam na koncercie Marthy Argerich. Świeżo po zdobyciu I Nagrody na Konkursie Chopinowskim, kruczowłosa o wielkim temperamencie zawładnęła sceną, widownią , całą Uniwersytecką Aulą i na zawsze zapisała się w naszej pamięci …

Już kiedyś wspomniałam o tym przeżyciu  we wpisie :  http://zofiakonopielko.pl/?p=4353 ) , a teraz po chwili zastanowienia –  by nie był tu tylko suchy link  –  podaję ten fragment  :

Opublikowane w Lipiec 21, 2012 przez Zofia Konopielko

Na medycznej ścieżce. Wielka pianistka i przepiękna kobieta – Marta Argerich

Z koncertów filharmonicznych w czasach poznańskich ( 1965-1967)  najlepiej zapamiętałam niezwykłą,  dynamiczną przepiękną pianistkę – Martę Argerich.

Od czasu, gdy widziałam ją na scenie i słuchałam jak gra, minęło już tyle lat. Od tej pory sama zmieniłam się tak bardzo, że trudno było mi uwierzyć, że ta pianistka jest nadal w tak świetnej formie. A ona jest aktywna, stale występuje, niedawno koncertowała w Warszawie.

Niestety, nie byłam na jej koncercie, ale bratowa mojego męża – Grażyna zdała mi relację z tego wydarzenia. Obejrzałam też fragmenty w telewizji.  Marta Argerich zachowała młodzieńczy temperament i znakomitą technikę gry.  Zachwycała wszystkich urodą , piękną sylwetką . Była młodzieńcza , szczupła, gibka, elastyczna  jak kiedyś. Jedynie kruczoczarne włosy zamieniła na  burzę siwych . Po prostu jest zjawiskiem …

 Zachowałam ją w  pamięci jak  piękny element mojego snu. Mojego młodzieńczego, snu o pierwszych nasyconych wrażeniami, latach studenckich …..

Do wspomnianej na wstępie naszej  Grupowej messengerowej  rozmowy z Mariolką o Filharmonii – po chwili  włączył się Leszek  z tej swojej Anglii – swoją drogą  zadziwiające jest jak wyczuwa, gdy omawiamy temat który Go frapuje – chyba telepatia ? . Napisał On tak  :  

 ( Bywszy tzw. „kulturalnym ” starostą na naszych studiach  – naprawdę, nie miałem korzyści z rozprowadzania biletów do Opery.

Byłem członkiem „Jeunesse Musicales du Pologne” pod kierunkiem Sławka Pietrasa – tego słynnego dyrektora Teatrów Operowych w Poznaniu, Łodzi i Warszawie) .

Byłem już po Szkole Muzycznej  (z repetą w drugiej klasie podstawówki – stąd moje dzieci wypominają i do dziś wstydzą, że  mają tatusia – repetenta).  J

W Liceum –  już dobrowolnie –  grałem nawet Etiudę Rewolucyjną pod kierunkiem wcześniejszego uczestnika Konkursu Szopenowskiego – Profesora Gulda. Piękna, spokojna, życzliwa postać –  polski  Żyd z pochodzenia. Oczywiście Jego  narodowość nie ma znaczenia, ale chcę podkreślić, że temu człowiekowi zawdzięczam późniejszą możliwość wysłuchania Marthy Argerich w 1965 roku. 

W tym właśnie roku  robiłem w Kutnie maturę.

Przygotowując się do egzaminu dojrzałości, by jakoś odreagować zakuwanie i stresy –   w maju 1965 pojechałem do Warszawy do Filharmonii by posłuchać eliminacji  Konkursu Szopenowskiego .

Trafiłem akurat na Marthę Argerich. Piękne Mazurki  z których te prostsze sam grałem.

 ( To dzięki temu, że Tata wywiózł mnie do pasania krów w 9-tym roku życia, gdy zbuntowany nie chciałem chodzić na muzykę).

 – o tym  Leszek już szczegółowiej opowiedział –  ten tekst znajduje się w poprzednim blogowym pamiętnikowym Jego wpisie – przyp. Z. K. ) 

Martha Argerich WIELKĄ PIANISTKĄ JEST….

…. Co do Marthy Argerich. Kilka dni temu na FB ukazał się Koncert Scarlattiego w wykonaniu Marthy ARGERICH. Większość komentarzy –  tylko po angielsku była pełnych zachwytu. Każdy gdzieś Ją słyszał. Jeden z komentatorów  mówił – że to niemożliwe, by ten koncert zagrać w takim tempie – że to jest zrobiona ścieżka dźwiękowa. Nie wdałem się w dyskusje, ale zamieściłem swoją uwagę…. ( .treści tej uwagi Leszek nam nie podał, pozostaje tylko się domyślać …)

 By oszczędzić wczytywania się w biografię tej największej na świecie pianistki – jak jest nazywana przez znawców muzyki, skopiowałam  kilka informacji podawanych w Wikipedii.

Martha Argerich (ur. 5 czerwca 1941 w Buenos Aires) – argentyńska pianistka.

Dzieciństwo spędziła w Buenos Aires.

W wieku trzech lat rozpoczęła naukę gry na fortepianie.

Mając 8 lat dała swój pierwszy koncert – wykonała  I Koncert fortepianowy C- dur op.15 Ludwiga van Beethovena . Rok później – XX Koncert fortepianowy d- moll KV 466 Wolfganga Amadeusa Mozarta oraz Suity francuskie BWV 812-817 Johanna Sebastiana Bacha.

W roku 1955 przeniosła się do Europy. Szkoliła się u Friedricha Guldy w Wiedniu oraz u Madeleine Lipatti i Nikity Magaloffa w Genewie.

Międzynarodową karierę rozpoczęła w 1957 roku, gdy zdobyła pierwsze nagrody na Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Ferruccio Busoniego w Bolzano i Międzynarodowym Konkursie Muzycznym w Genewie.

Po tych sukcesach na 4 lata przerwała karierę i podjęła naukę u Stefana Askenasego.

W roku 1965 wygrała VII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina w Warszawie oraz zdobyła nagrodę Polskiego Radia za najlepsze wykonanie mazurków.

Rok później debiutowała w Stanach Zjednoczonych w nowojorskim Lincoln Center oraz nagrała swoją pierwszą płytę, na której znalazły się utwory Chopina, Brahmsa, Ravela, Prokofjewa i Liszta.

W 1978 roku dała swój ostatni recital solo. Od tego czasu wykonuje przede wszystkim muzykę kameralną i koncerty.

W 1980 roku wywołała skandal, gdy opuściła jury X Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina po tym, jak wyeliminowano Ivo Pogorelicia z półfinałów konkursu.

Uznanie zdobyła głównie dzięki nagraniom muzyki Chopina, Prokofjewa, Ravela, Rachmaninowa i Liszta. Nagrywa dla wielu wytwórni płytowych, przede wszystkim dla Deutsche Grammophon. W nagraniach towarzyszyli jej m.in.: Claudio Abbado, Charles Dutoit, Nelson Freire, Gidon Kremer, Mstisław Rostropowicz, Mischa Maisky.

23 października 2015 otrzymała doktorat honoris causa Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach.

Na marginesie tylko warto dodać, że całym jej życiem nie jest tylko muzyka. Artystka żyje pełnią – trzykrotnie zamężna , matka córki Stephani……

Resztę  (np.  ciekawie o dzieciństwie ) można poczytać pod m.in. tym linkiem, a niezwykłe zdjęcia ( niektóre z nich zamieściłam powyżej )  znajdują się na Jej stronie w FB .

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,20170420,zrywala-koncerty-lekcewazyla-trofea-nie-chciala-grac-chciala.html

https://www.facebook.com/groups/107946371992/