W izbie pełno krwistych płócien. Na wielkim łożu rodząca, blada i nieprzytomna. Wiejska położna sobie tylko znanymi sposobami wydobywa dziecko. Słychać krzyk zdrowego noworodka. Ulga.
Ale dlaczego mój Dziadek wychodzi przed próg i patrzy na swoje góry.
Po jego policzku, czerstwym, góralskim, zaprawionym w różnych trudnych sytuacjach, powoli spływa łza. A może on w ogóle nie płacze. Może tylko zaciska zęby gdy rozpacz rozdziera mu serce i umysł. Nie wiem.
Dookolne góry patrzą na ten ludzki dramat niemo i nieruchomo i obojętnie.
Dziewczynka właśnie urodzona głośno krzyczy. Nie ma kto jej nakarmić, bo umarła jej matka . Wreszcie ktoś wpada na pomysł i wysypuje na szmatkę odrobinę cukru, szmatkę związuje w supełek, zwilża wodą i podaje dziecku. Mała ssie łapczywie. Od tej pory będzie to jej namiastka matczynej piersi, podawana często poza butelką z krowim mlekiem …
Potem maleńkie łapki czworga dzieci, które niedawno odrosły od ziemi, obejmują kolana ojca .
Ale Dziadek nie reaguje . Milczy.
A może rozmawia ze swoim Bogiem, któremu ufał. A może mówi swojemu dobremu Bogu, że właśnie to dobro umarło. A może tylko zadaje pytania swoim górom – dlaczego ?
Dlaczego odeszła młoda piękna silna kobieta , jego kobieta. Jego miłość ….o
Opowieści mojej Mamy. Samotność Michała.
Bardzo stara kapliczka cmentarna w Godziszce, gdzie podobno jest XVII wieczny obraz. W opisywanych czasach jeszcze nie było sąsiadującego z nią kościoła.
Dziadek Michał zostaje sam. Ani jego dobry Bóg ani ukochane góry nie odpowiedziały na pytanie – dlaczego. Może się pogodził z wolą nieba, może przestał ufać Bogu. Tego nigdy się nie dowiemy.
Ale czas leczy rany, więc zmarła żona powoli przechodzi w smugę cienia . Ale czy można zapomnieć. ? Jego córki pięknie rosną. Chyba są wiernym odbiciem swojej matki bo bardzo wyraźnie różnią się wyglądem i zachowaniem od moich prawdziwych ciotek. Są jak iskry, rozmigotane ciemne oczy jednej z ciotek- Hankuski ale niebieskie też rozjarzone nieustannie Kaśki z Łodygowic i mroczne z jakimś zły błyskiem Teresy Pykuli….Agnieszki nie poznałam, bo wyszła za Niemca, wyklęta przez ród, mieszkała w Bielsku i chyba nigdy nie odwiedzała domu rodzinnego – zresztą nie wiem….ale serce miała dobre bo Mama ją lubiła, odwiedzała gdy męża nie było w domu, zawsze dostawała trochę ciepła a pewnie stale głodna jakiś kęs chleba – bo od 10 roku życia zamieszkała kątem u Niemki, by kontynuować naukę. ….
Czas płynie… Dziadek kocha konie, ma ogromne połaci pola. Jest bardzo zajęty, zresztą praca jest najlepszym lekarstwem. Kto mu pomaga w domu, nie wiadomo . Pewnie dzieci opiekują się sobą nawzajem. Już dojrzewa najstarsza córka – Teresa. Ma naturę despotyczną dodatkowo utrwalaną przez ogrom obowiązków domowych. Maluchom zastępuje matkę, pomaga ojcu w prowadzeniu gospodarstwa. To ona czuje się właścicielką dobytku – jedyną…
Ale Dziadek Michał jest jeszcze młodym mężczyzną, potrzebuje kobiety . Może w bezsenne noce tęskni, szuka ciepłego kochanego ciała w swoim wielkim łożu, może przez sen powtarza imię zmarłej żony. Odpowiada milczenie , ciężkie i mroczne jak jej grób na niedalekim cmentarzu.
Sąsiedzi namawiają, by znalazł nową żonę. Pewnie nie muszą używać silnych argumentów, on sam wie, że nie ma na co czekać , życie płynie dalej, córeczkom małym przydałaby się matczyna opieka, w domu gospodyni a i w łożu ktoś miękki i ciepły. Nie można się zatrzymać ani cofnąć czasu.
Po pewnym czasie ktoś doradza, by odwiedził sąsiednią dużą wieś , Radziechowy, w której wiele lat później urodził się biskup Pieronek. Jest tam gospodarz, który ma młodą córkę, już gotową do wyjścia za mąż. Tylko…..
cdn.



