Zostajemy jeszcze w Bieczu? zostajemy. Więc kierunek Kolegiata, proszę wycieczki

 

 

KolegOdCmWoj.jpg

Biecka Kolegiata – widok z cmentarza ofiar I wojny światowej. Zdjęcie z netu, stąd inna pora roku niż opisywana. Ale co tam, wystarczy, że widok piękny..

 

P4290321.JPG

 

P4290322.JPG

 

P4290323.JPG

 

belkaTęczowaKolegiataBożegoCiałaBieczOkiemJadwigi.jpg

 

PrezbOłtarzKolegiata.JPG

 

ZaśnięcieNMPFaraBieczDziedzitwo.jpg

Trzy powyższe zdjęcia z netu, pozostałe własne

P4290389.JPG

 

P4290388.JPG

 

P4290387.JPG

 

P4280311.JPG

 

P4280307.JPGostajemy jeszcze w Bieczu? zostajemy. Więc kierunek Kolegiata, proszę wycieczki

No i cóż mili moi, powoli zbliżamy się do końca naszej ekskursji ( jak mawiają Rosjanie). Miał być to już ostatni etap, ale tak tu fajnie, że jeszcze  chwilka… Mam nadzieję, że wytrzymacie. Jeśli nie, to siądźcie sobie gdzieś na kawusi, czy pyfku ( wg Witkacego), poczekajcie na nas, wrócimy i wtedy  razem przy stoliku, koniecznie okrągłym z marmurowym blatem, pod bieckim niebem będziemy sączyli te królewskie napoje….

Ale teraz   wędrujemy  do  zachodniej części bieckiej starówki. Przemierzamy Rynek z opisanym już poprzednio ratuszem jawiącym się niby zabawka z tą swoją trochę pstrą elewacją i za chwilę znajdziemy się przy Kolegiacie Bożego Ciała.

Kościół ten jest bardzo charakterystycznym obiektem  w panoramie miasta. Widać go   z wielu miejsc,  jego  dość masywna bryła, ale zmiękczona niewielką obłością, jest przez to   miła dla oka i wydaje się , że za chwilę  oderwie się od ziemi i poszybuje prosto do nieba. A to wrażenie skrzydlatości  powodują zwieńczenia wyrastające ponad dach,  zwane fialami.

( od razu zaglądamy by przeczytać w  smartfonie- tacy są niektórzy z nas  postępowi- noszą te swoje niekształtne telefony w dłoniach na ogólnym widoku- nie to, co ja przywiązana do starej komórki, którą łatwo objąć- ale tym razem wasze smartofony  się przydają  bo już czytamy  w necie o tychże fialach . Niektórzy z Was wiedzą, ale dyskretnie milczą by nie zdołować pozostałych.  Fiale są to charakterystyczne dla architektury gotyckiej i neogotyckiej , pionowe elementy dekoracyjne, wystające ponad dach .  Mają  postać smukłej wieżyczki zakończonej ostrosłupem z krawędziami często dekorowanymi żabkami . Całość bywa zwieńczana kwiatonem.  Poza rolą ściśle dekoracyjną , dodają lekkości całej budowli ale jednocześnie  dociążają przyporę stabilizując konstrukcję tak, by nie doszło do skrzywienia ściany. Fiale mogą też stanowić zwieńczenie skarpy czy naroża wieży, często towarzyszą gotyckim nagrobkom baldachimowym , gotyckich ołtarzy skrzyniowych. Mogą być wykonane z kamienia, sztukaterii, drewna, metali.  Bywają też elementem zdobniczym w rzeźbiarstwie, snycerstwie czy złotnictwie).

 Biecki Kościół  z tymi fialami , z dumą uwidaczniano na miedziorycie z XVI wieku, choć je potem usunięto. Ale dla nas szczęśliwie zostały zrekonstruowane , dodają majestatu i jednocześnie lekkości (  chociaż wspomnianych w necie -żabek i kwiatonów tam nie zauważyłam). Ale może zbyt mało detalicznie się przyglądałam. Wszystko można nadrobić, więc teraz weźmy lornetkę i poszukajmy tego, czego nie widać gołym okiem.

Ale zanim wyjmiemy lornetki, poczytajmy dalej co piszą w necie o tejże Kolegiacie. Od razu pojawia się wielki odwieczny  wiatr historii, podwiewa spódnice dziewczynom, a nam tylko burzy fryzury, bo przecież nosimy spodnie.

Biecka Kolegiata, czyli Kościół Bożego Ciała  należy do najświetniejszych zabytków gotyckiej architektury sakralnej w Polsce i wygląda tak jak przed wiekami. Budowana z cegieł i ciosów kamienny trwa… niezmiennie trwa…zadumaliśmy się nieco nad przemijaniem czasu , ale pora ruszyć dalej.

Jakoś intuicyjnie wszyscy podążamy pod  Prezbiterium , a może ta najstarsza część Kolegiaty wydziela jakieś przyciągające fluidy?  A może najzwyczajniej w świecie  ktoś nam już opowiadał, zachęcał, nie pomnę.

( Dla przypomnienia takim jak ja, troszkę zapominającym- nazwa Prezbiterium pochodzi od słowa prezbiter, czyli ksiądz i  drzewiej nazywano je chórem kapłańskim. Jest częścią kościoła przeznaczoną dla duchowieństwa oraz służby liturgicznej , m.in. ministrantów . Zwykle jest oddzielona od reszty świątyni podwyższeniem, balustradą lub łukiem tęczowym, ale zwykle  tymi wszystkimi elementami  na raz ).

 Wg rejestrów zabytków Królestwa Polskiego budowę bieckiego prezbiterium rozpoczęto już w 1326 roku , a budowę  zakończono ok. 1480 r. Na  jego belce tęczowej widnieje stary magiczny w treści napis z epoki:  1482.

Mój Boże, ileż to lat minęło od tej pory, ile pokoleń życie swoje tu toczyło i poszło sobie do wieczności, zabierając  bóle i radości a kościół , niemy świadek ich życia, jak stał tak stoi. Wybaczcie, że zawsze przy takiej konfrontacji z dawnym czasem, przychodzą do mnie podobne myśli, które zaraz tu zapisuję. Ale zawsze mnie zdumiewa, że ktoś mógł być do nas podobny, no, może był inaczej ubrany, ale serce miał przecież takie  samo jak my….

Prezbiterium bieckiej Kolegiaty” jest szersze niż nawa główna. Jest nakryte ceglanym ostrołukowym sklepieniem kolebkowym z lunetami ( wyjaśnienie poniżej) , ozdobione niezwykle bogatą siecią żeber” i jest typowym obiektem architektury tzw. późnego gotyku (obejmuje on okres XV-XVI w. ). Zdobione jest z zewnątrz ciemniejszą zendrówką, układaną we wzory geometryczne   .

(I tu kolejny edukacyjny moment. Aż musiałam się zatrzymać i pochylić nad nieznaną mi  zendrówką i  zajrzeć do netu . Otóż zendrówka, mili państwo to po prostu cegła, ale nie zwykła, tylko ceramiczna , wypalana do granic zeszklenia. Jej powierzchnie są błyszczące i ciemniejsze niż cegły zwykłej, tzw. wiśniówki. Taka cegła była powszechnie stosowana w gotyku jako element dekoracyjny. Nazwa zendrówka pochodzi od niemieckiego sintern albo francuskiego cendre= popiół. )

Fajna jest ta zendrówka, miła w dotyku, gładka lśniąca i przyjemnie chłodzi dłoń …chociaż tu muszę się przyznać, że z lubością graniczącą z rozkoszą dotykam i gładzę powierzchnię starej cegły, chropawą ale ciepłą….zwłaszcza gdy opowiada to, co zapamiętała, stare dzieje opowiada…

Dalej czytamy:

„W przęsłach sklepień Prezbiterium zachowały się czterolistne zworniki z herbami ( na jednym herb Biecza, na drugim herb Odrowąż), na jednej z dwóch pozostałych nieznany znak- może gmerk  ( znak osobisty) budowniczego”. Ładne toto, chociaż za pierwszym razem nie odkryte, ale warte obejrzenia, jeśli już wiemy czego szukać….

Odrywamy się od oglądania i podziwiania Prezbiterium i obchodzimy Kolegiatę wokół.. Ta część kościoła  została  zbudowana nieco później, bo   w 1519 roku. Napisałam „nieco” starsza, a to  oznacza tylko 39 lat. Cóż to jest wobec wieczności a ile znaczy w życiu tych którzy dopiero się rodzą….Były to czasy panowania króla Zygmunta I Starego. Wzniesiona  w konstrukcji halowej, trójnawowej , z szeregiem kaplic bocznych , jest   typowym obiektem architektury tzw. późnego gotyku (dla przypomnienia- obejmuje on okres XV-XVI w. )  

I oto proszę państwa wchodzimy, uwaga…Przy wejściu do prezbiterium oglądamy XV wieczną tęczę, przedstawiającą scenę ukrzyżowania Jezusa Chrystusa . Zadzieramy głowy, lubimy te belki tęczowe. Są jakby solą kościołów gotyckich. Do zanurzenia się, medytacji w pustej świątyni zachęcają XVII wieczne , renesansowe stalle. I tak robimy, wsuwamy się do wnętrza ław, zatapiamy w nich  i wtedy zda się rozpoczynamy rozmowę z Bogiem. Ktoś nas odrywa , przerywa modły czy tylko rozmyślania, czy wreszcie miły relaks , bo wskazuje pulpit muzyczny ustawiony przy samym ołtarzu i mówi- patrzcie patrzcie, tu piszą, że jest jedynym takim zabytkiem w Polsce a nawet Europie. Bo pozostawił go nam rok 1633!!! Fajnie, że ktoś na niego zwrócił uwagę, bo wszyscy wgapiali się w ołtarz, a tu skromny pulpit przysiadł, a właściwie dumnie wyprężył pierś gdyśmy go zauważyli.

Bo główny ołtarz, to dopiero i barwy i XVI wieczna scena Zdjęcia z krzyża, którą namalował ktoś z kręgu Michała Anioła! Sam ołtarz wzniesiono w 1604 roku! Historia zaskrzeczała, obejrzeliśmy się, ale nikogo przy nas nie było, chyba, że duchy z przeszłości….Nad wspomnianym obrazem płaskorzeźba- scena przedstawiająca Zaśnięcie Matki Boskiej dłuta syna słynnego Wita Stwosza- Stanisława Stwosza. I tu refleksja- jakim szczęściem lub nieszczęściem( bo talent odziedziczony ale sława przyćmiona tym wielkim, znanym sławionym ) było posiadanie słynnego ojca czy wuja ,  jak w przypadku Matejki wspominanego przy okazji witraży w Klasztorze Franciszkanów, o którym już zdążyliśmy zapomnieć, bo tyle nakładających się wrażeń. Ale gdy wrócimy do domu, spokojnie, kartka po kartce przewodnika albo po kolejnych moich wpisach o naszej wycieczce powędrujemy ponownie…

I jeszcze ołtarzyk boczny po lewej stronie od głównego- gdzie Oratorium św. Jadwigi , która ponoć tutaj lubiła się modlić. Gdzie te czasy św. Jadwigo?  A teraz tylko o tobie wspominają i święte szczątki twoje ( a może wcale nie twoje?) umieścili w 2006 roku w relikwiarzu obok Oratorium.

I jeszcze XVII wieczny ołtarzyk po lewej Niepokalanego Poczęcia zwany jakże zdumiewająco- drzewem genealogicznym Najświętszej Marii Panny.

Może te wszystkie ołtarzyki by nie zachwyciły, gdyby nie ich imponujący wiek.

No i na koniec, moi mili jeszcze malowidła na sklepieniu prezbiterium tej świątyni.

Popełnił je Włodzimierz Tetmajer ( och te słynne nazwiska, ich gąszcz kotłujący się w Bieczu ! ). Bo ten malarz to brat przyrodni słynnego poety Kazimierza Przerwy- Tetmajera.

Napisałam na koniec, ale nie łudźcie się, że to prawda. Chociaż usłyszałam westchnienie ulgi. Bo jeszcze jest ambona z 1604 roku , poprawiona w 1697 kiedy to nałożono na nią techniką intarsji barokowy ornament. Widzę, ze oczy niektórym zalśniły, i niemo powiedziały, że kochają barok. Mnie też zachwyca, po tamtych surowościach, taki piękny kontrast i rozbuchanie…

Nie mogę zauważyć, że ktoś z nas, oczywisty pedant- detalista zwrócił uwagę na XVII wieczny ołtarz po stronie lewej od prezbiterium pw. Matki Boskiej Różańcowej , późnorenesansowy, cały lśniący złotem a obrazem Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Jest to ikona przywieziona znad Dniepru, specjalnie dla Biecza przez kogoś z drużyny króla Jana Kazimierza!

Już miałam zakończyć, zresztą nie pierwszy raz, gdy nagle nagrobki się odezwały, bo do tej pory milczały jak zaklęte. Otóż jestem nagrobkiem Piotra Sułowskiego ( dużo by pisać o tej postaci , ale już nawet nie wypada rozbudowywać tego wpisu), ale ta rzeźba jest uważana za jedno z lepszych polskich dzieł epoki Odrodzenia …może ktoś z nas wytrwały , albo kochający rzeźby z alabastru i napisy na nich obejrzy pozostałe, ja nie wytrzymuję tego spiętrzenia wrażeń i wychodzę.

Poczekam na dziedzińcu wśród węgierskich rzeźb Apostołów które go okalają…

 

Ooo zabrzmiały organy, widać organista ćwiczy przed mszą, albo specjalnie dla nas zagrał, by serca podnieść jeszcze wyżej. Pyszna Toccata Bacha wyfrunęła z XIX wiecznego bieckiego instrumentu, spod smukłych palców organisty- młodziutkiego chłopca z wielką lwią grzywą….

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *