Tydzień ze Stanisławem Srokowskim. ( 5 )

Wołyń_3.JPG

Ukrzyżowany. Chrystus bez ramion. Fragment pomnika rzezi wołyńskiej w Warszawie.

 

Tydzień ze Stanisławem Srokowskim ( 5 )

 

Jestem zupełnym laikiem w temacie, który tu podjęłam. Problem jest bardzo skomplikowany, bo dotyczy prawdy.

Jednak usiłuję go zgłębić, może mi wybaczą ludzie, którzy mają inne zdanie. Czytam więc Srokowskiego, naszą prasę  tzw. prawicową i inną, niby bardziej obiektywną. Istna magma. Fakty są jednoznaczne. W czasie II wojny światowej na dawnych polskich terenach Ukraińcy bestialsko zamordowali 100 tys. , a niektórzy podają, że 200 tysięcy swoich sąsiadów Polaków. W odwecie Polacy zabili kilkanaście tysięcy Ukraińców. Ale co zrobić z tą wiedzą?

Kolejne  nasze władze zamiatały problem pod przysłowiowy dywan, udawały, że tego nie było.

Wyrasta już  kolejne pokolenie Polaków, które nigdy nie słyszało o tym ludobójstwie.

Teraz coś drgnęło. PiSowcy chcą mówić, kościół mediuje, może przewidując skutki, usiłuje wyhamować pisze, że teraz są już nowe pokolenia Ukraińców, którzy nie odpowiadają za grzechy dziadów.  

Ze strony Ukrainy padają słowa, przepraszam. Ale być może oficjalne uznanie ludobójstwa wiązałoby  się  z jakimiś roszczeniami, więc pewnie się tego nie doczekamy. Nie wiem. Zawiłe są ścieżki tzw. dyplomacji.

 Jesteśmy w ciepłych układach z Ukrainą, ale nie sposób nie zauważać, że wielbi ona naszych dawnych oprawców , którzy dla nich są  bohaterami narodowymi. Czczą ich i wszędzie stawiają im pomniki.  Złożoność ocen. Dwie strony medalu.

Czyżby nagle wszystko się zmieniło? Czyżby nienawiść do naszego kraju tam wymarła?

Chcę w to wierzyć.

Jest mi tym łatwiej, bo wspominam Ukrainki, które niedawno opiekowały się moimi schorowanymi i wiekowymi Rodzicami. Były to bardzo dobre kobiety. Bardziej  troskliwe i czułe niż też opłacane poprzednio polskie pielęgniarki, które w dodatku w niczym nie pomagały. Przy moim zawodowym zapędzeniu pojawienie się pani Natalii i Olgi w naszym domu jakby otworzyło nową erę , pozwoliło mi żyć normalnie po latach udręki…..Bo pogodzenie pracy zawodowej w CZD, szpitalu odległym od naszego Żoliborza o ponad 25 km i stałej opieki nad Rodzicami połączonej z wielki  niepokojem przekraczało możliwości zwykłego człowieka. Gdy jeszcze mieszkał z nami Marcin, to on przejmował nocną opiekę. Ale pozostawał cały dzień pracy a potem dla mnie pozostawały też noce. Ale nie o tym miałam pisać, jak zwykle odbiegłam od tematu. Wracam więc.

Nasze nowe przyjaciółki z Ukrainy często wspominały słowa swoich rodziców: „oj, mawiają nasi rodzice, najlepiej było u nas gdy należeliśmy do Polski”. O tym co wydarzyło się potem było  milczenie. Nigdy nie padały z mojej strony pytania, więc nie było odpowiedzi. A trudno żeby same opowiadały. Przecież te panie z Ukrainy, które z nami całkiem niedawno mieszkały  musiały gdzieś słyszeć o tym co się działo podczas II wojny  światowej. O rzezi wołyńskiej …A może faktycznie nie wiedziały, wszak problem dotyczył ich rodziców czy dziadów, którzy milczeli . My też o Jedwabnem dowiedzieliśmy się niedawno.

Wierzę, że Ukraińcy zmienili myślenie o tym, że od wieków Polska ich niewoliła i pewnie dopiero powojenne życie pod butem sowieckim ,  narzucona rujnująca gospodarka i  nędza ich życia pokazała jak może być. I stąd słowa , ponownie cytuję –„ najlepiej było u nas, gdy należeliśmy do Polski”….

Niezależnie od rozważań nad tym, czy Ukraińcy zmienili wrogi do nas stosunek, czy nie, o TAMTYM , co się wydarzyło, nie wolno zapominać!  …

I tu ukłon w stronę pana Stanisława Srokowskiego, za to, że nie ustaje w działaniach by zachować pamięć. Choćby dla uszanowania tych wymordowanych…

To dzięki jego działalności nie tylko literackiej, temat nie umiera. Na podstawie jego powieści opartych na własnych, dziecięcych wprawdzie, przeżyciach z tamtego okresu jak i opowieściach tych, którzy przeżyli cudem, powstaje film o którym na wstępie. Może ten

„ Wołyń” spowoduje przełom.

Ale czy wtedy nie otworzy się przysłowiowa puszka Pandory i nie daj Boże, czy nie powstanie w naszym narodzie wrogość do sąsiadów zza wschodniej granicy. Wszak Zły nie śpi, mamy narodowców i tysiące Ukraińców sumiennie pracujących w Polsce.

Byle nie pojawiła się w nas chęć odwetu…

Lepiej o tym nie myśleć, bo sny będą niespokojne…

 

1024px-Wołyń_2.JPG

Maleńka uliczka Gdańska na warszawskim Marymoncie (Żoliborzu). Na skwerze Wołyńskim pomnik rzezi….

zdjęcia z Wikipedii.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *