Tak było…

Pewnie zauważyliście, Kochani, że przesuwam w czasie ostatnie części Opowieści Sylwestrowej , oddalam , meandruję. Pewnie w podświadomości chciałabym by były jak najdłużej otwarte. Boję się, że gdy opowiem do końca, zamknę , odłożę na półkę wspomnień , ta opowieść  przesunie się w cień i wszyscy o niej zapomną…..ale wtedy wystarczy popatrzeć na zimowe gwiaździste niebo i wróci moje Wielkie zauroczenie…zawsze wraca …

SAM_3131.JPG

 

SAM_3127.JPG

Patek ( 3,5) w kratkowanej białogranatowej koszuli…śpiewa…

 

 

Tymczasem wtłacza się to co tu i teraz. Więc opisuję co tu i teraz.

Dzisiejsza sobota była pełna emocji, że czasu brakło na opisanie tego, co się działo wcześniej.

Właśnie wróciłam z demonstracji KOD.

Tak, moi drodzy, wybrałam się by poczuć puls Polski, mój puls.

Bo to co wokół się dzieje i w nowej TVP jest pokazywane budzi we mnie wielkie zadziwienie, odrazę i ogromny niepokój. Ba, nawet strach. I by ten strach na chwilę zdjąć z ramion , byłam tam, na Krakowskim Przedmieściu. Nie krzyczałam z tłumem, jak kiedyś  E., bo głos mam za mało donośny, ale serce wyrywało się z piersi.  Znajomość z E. , już bardzo bliska zaistniała dzięki  temu co tu wypisuję. Byłam z Tobą dzisiaj moja kochana E. , w Twoim i moim dawnym Poznaniu, pod Uniwersytetem . A potem dalej szłyśmy ramię w ramię. By ocalić….I tak minęła sobota, mroźna, migotliwa bo  rozsłoneczniona i rozpaliła nadzieję….

    Gdzieś w tle zostało to, o czym chciałam napisać wcześniej . Wracam więc do minionych dni. Dni babci i dziadka, na szczęście skomasowanych  w jeden, czwartkowy. Wydarzenia przedszkolno szkolne zawsze miłe są nam bardzo, gromada młodych zachwyca witalnością a poza tym dopiero tam widać, jak rosną nasze wnuki, dzieci się starzeją, ale my stale jesteśmy młodzi. Wiecznie młodzi bo nasycani werwą  potomków…

Rano , przed przedszkolną uroczystością, wylądowałam na Woli, gdzie mieszkają dzieci. Jak zwykle dotarłam przedwcześnie, bo tak mam  i miałam czas na rozmyślania o tym miejscu. To myślenie zawsze do mnie przychodzi, gdy przemierzam ulice tej dzielnicy.  Całe poważniedorosłe życie spędziliśmy na Żoliborzu i tam został sentyment, wzruszenia ale Wola zawsze mnie porażała i poraża. To tu najbardziej odczuwam duchy przeszłości. Nie wiem, czy wracają z krematoryjnych dymów, czy tęsknią za kiedyś swoim  Kercelakiem, gdzie teraz nowe osiedla a przedtem getto…. Nie, nie opowiadaj dalej Łuka ( mój dawny Nick) mówię do siebie. Postanawiam kochani teraz o tym nie pisać, może kiedyś opowiem co czuję będąc na Woli….

    Spaceruję więc pod tym przedszkolem Patka na Woli, smętnie rozmyślam o tym co kiedyś ale szybko wracam do żywych, bo oto już tłumek dziadków tłoczy się przed wejściem. Więc przyspieszam kroku, zostawiam widoczne z dala mury cmentarza żydowskiego i ulicę  Gęsią gdzie słynne więzienie było i atakuję wejście razem z innymi.

Jeszcze kilka kroków i już jestem w epicentrum kłębiącej się dzieciarni.

I ich tańczenia i śpiewania i wypatrywania wnuka , raczej tylko wnuka bo inne dzieci pobieżnie, a potem laurkowania i poczęstunkowania. Jest pięknie! Jeszcze zdjęcie i koniec…

Po południu powtórka z rozrywki, ale poważniejszej, bo szkolnej. Witon jest już doświadczonym  pierwszoklasistą, czuje się tam jak ryba w wodzie. I my z nim podobnie. I jasełka, gdzie on , najbardziej wypatrywany przez nas, oczywiście, królem jest. A potem jeszcze śpiewy zadedykowane dziadkom. Jest super. Atmosfera czysta, jasna i bardzo bardzo miła! Oczywiście laurkowanie, poczęstnukowanie takoż było.

I wróciliśmy nasyceni wnukami i dumą, że są i radością, że są tacy fajni….

A michałowicki  domek czekał  i się doczekał. I też poweselał…..

 

SAM_3163.JPG

 Witon, król środkowy

 

SAM_3208.JPG

 Laurka od Patka, rysunek w środku. A Witona już oficjalne, drukowane…

 

SAM_3216.JPG

 

SAM_3223.JPG

 Jednak musiałam wrzucić tu dzisiejszy wieczorny księżyc….dobranoc….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *