
Strzyżak na młodym maślaczku

Ten sam na stole. Słabo widać, że jest spłaszczony
Jak zwykle miało być o czymś innym, ale temat sam się tu wcisnął. A tak naprawdę tu się znalazł wtórnie, bo najpierw drapiąco łaził pod bluzką, kiełbasił się we włosach. Odpędzałam , iskałam się, ale bez efektu, bo zaraz pojawiał się następny i następny. Obejrzałam go detalicznie . Przybysz przypomina latającą przydepniętą mrówkę, spłaszczonego pająka ale najbardziej dużego kleszcza i w dodatku ma skrzydełka. Zdjęcia zrobiłam głównie dzięki temu, że najpierw łaził po maślaczku i widocznie śluz tego grzybka spowolnił mu ruchy.
Długo ci ja żyję, za 10 dni 68 lat minie, a takiego stwora do tej pory nie widziałam.
Aż pogrzebać musiałam w necie, by go zidentyfikować . Okazało się, że jest to strzyżak o romantycznej śpiewnej łacińskiej nazwie Lipoptena. Występuje w krajach o klimacie umiarkowanym jak Europa, północne Chiny ale też nie lęka się syberyjskich mrozów. Od lat w atlasach owadów opisywany jest strzyżak sarni lub jelenicy, o długości ciała sięgającej 5 mm, ale od 1989 roku zaobserwowano pojawianie się w Polsce jego znacznie mniejszego ( dług ciała 2,9-3,6 mm) kuzyna. Przedstawia się z łacińska- Lipoptena fortisetosa , ale jeszcze nie posiada polskiej nazwy. Po raz pierwszy zaobserwowano go w woj. Dolnośląskim i coraz częściej jest spotykany w różnych częściach Polski. Upodobał sobie Mazury i Warmię, ale jak widać już zawitał do nadbużańskiej Puszczy Białej, w której odsznurowanej części właśnie przesiadujemy.
Stworzonko to ponoć latać sprawnie nie umie, ale siedząc gdzieś na drzewie wyczuwa przesuwające się pod nim ciepło albo wydzielany z oddechem dwutlenek węgla i atakuje. Podobno też widzi i wybiera ciemne kolory przypominające sierść . Liczy na smakowitą krew jelenia łosia czy sarny, ale ląduje we włosach i na plecach pomimo mojej jasnej bluzki, polecanej w sytuacjach, gdy we wrześniu strzyżaki szaleją. Brr…
Ponoć u tych zwierząt lokuje się w sierści, zatapia swój aparat gębowy kłująco ssący w skórze , wypija krew i rodzi tam larwę. Jak na razie nie lubi krwi ludzkiej, ale podobno kogoś tam ugryzł ….. Od niedawna łosi tu więcej, więc chyba i dlatego pewnie pojawiły się niespotykane przedtem tutaj strzyżaki. Biedne łosie, sarny jelenie. W ogóle nie mogą się bronić. Strzyżak posiada twardy chitynowy pancerzyk , więc jest odporny na zgniatanie i przyczepiony do sierści stópkami zakończonymi pazurkami nie daje się zdrapać z ciała nawet gdy zwierzę intensywnie pociera grzbietem o pień drzewa. Współczuję tym sympatycznym mieszkańcom naszego lasu. Nowy przybysz widać, że dobrze się tu czuje, rozmnaża na potęgę i gotów obrzydzić życie wszystkim…
Oooo właśnie muszę przerwać pisanie, bo coś łazi mi we włosach. Rozpoczynam polowanie. Jest strzyżak, jeden , drugi i trzeci. . Jak tak dalej pójdzie, to będę musiała ufarbować włosy na blond albo wrócić do siwych ( co łatwiejsze) z nadzieją, raczej płonną, że strzyżaki przestaną mnie zauważać ….


.
