Nowi mieszkańcy naszego lasu.

SAM_1833.JPG

Strzyżak na młodym maślaczku

 

SAM_1865.JPG

 Ten sam na stole. Słabo widać, że jest spłaszczony

 

Jak zwykle miało być o czymś innym, ale temat sam się tu wcisnął. A tak naprawdę tu się znalazł wtórnie, bo najpierw drapiąco łaził pod bluzką, kiełbasił się we włosach. Odpędzałam , iskałam się, ale bez efektu, bo zaraz pojawiał się następny i następny. Obejrzałam go detalicznie . Przybysz przypomina latającą przydepniętą mrówkę, spłaszczonego pająka ale najbardziej dużego kleszcza i w dodatku ma skrzydełka. Zdjęcia zrobiłam głównie  dzięki temu, że najpierw łaził po maślaczku i widocznie śluz tego grzybka spowolnił mu ruchy.

 Długo ci ja żyję, za 10 dni 68 lat minie, a takiego stwora do tej pory nie widziałam.

    Aż pogrzebać musiałam w necie, by go zidentyfikować . Okazało się, że jest to strzyżak o romantycznej śpiewnej łacińskiej nazwie  Lipoptena.  Występuje w krajach o klimacie umiarkowanym jak Europa, północne Chiny ale też nie lęka się syberyjskich mrozów. Od lat w atlasach owadów opisywany jest strzyżak sarni lub jelenicy, o długości ciała sięgającej 5 mm,  ale od 1989 roku zaobserwowano  pojawianie się w Polsce jego znacznie mniejszego ( dług ciała 2,9-3,6 mm) kuzyna. Przedstawia się z łacińska-  Lipoptena fortisetosa , ale jeszcze nie posiada polskiej nazwy.  Po raz pierwszy zaobserwowano go w woj. Dolnośląskim  i coraz częściej jest spotykany w różnych częściach Polski. Upodobał sobie Mazury i Warmię, ale jak widać już zawitał do nadbużańskiej Puszczy Białej, w której odsznurowanej części właśnie przesiadujemy.

Stworzonko to ponoć latać sprawnie nie umie, ale siedząc gdzieś na drzewie wyczuwa przesuwające się pod nim ciepło albo wydzielany z oddechem dwutlenek węgla i atakuje. Podobno też widzi i wybiera ciemne kolory przypominające sierść .  Liczy na smakowitą krew jelenia łosia czy sarny, ale ląduje we włosach i na plecach pomimo mojej jasnej bluzki, polecanej w sytuacjach, gdy we wrześniu strzyżaki szaleją.  Brr…

Ponoć u tych zwierząt lokuje się w sierści, zatapia swój aparat gębowy kłująco ssący w skórze , wypija krew i rodzi tam larwę. Jak na razie nie lubi krwi ludzkiej, ale podobno kogoś tam ugryzł ….. Od niedawna łosi tu więcej, więc chyba i dlatego pewnie pojawiły się  niespotykane przedtem tutaj strzyżaki. Biedne łosie, sarny jelenie. W ogóle nie mogą się bronić.  Strzyżak posiada twardy chitynowy pancerzyk , więc jest odporny na zgniatanie i przyczepiony do sierści stópkami zakończonymi pazurkami nie daje się zdrapać z ciała nawet gdy zwierzę  intensywnie pociera grzbietem o pień drzewa. Współczuję tym sympatycznym mieszkańcom naszego lasu. Nowy przybysz widać, że dobrze się tu czuje, rozmnaża na potęgę i gotów obrzydzić życie wszystkim…

Oooo właśnie muszę przerwać pisanie, bo coś łazi mi we włosach. Rozpoczynam polowanie. Jest strzyżak, jeden ,  drugi i trzeci.  . Jak tak dalej pójdzie, to będę musiała ufarbować włosy na blond  albo wrócić do siwych ( co łatwiejsze) z nadzieją, raczej płonną, że strzyżaki przestaną  mnie zauważać ….

 

 

SAM_1857.JPG

 

SAM_1859.JPG

.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *