Moja ty miechunko rozdęta

SAM_1618.JPG

 

SAM_1615.JPG

 

 

 

Moja ty miechunko rozdęta. Prześliczna jesteś, lampioniasta. Nazwano ciebie  niezbyt ładnie, chociaż powoli się przyzwyczajam do twego imienia. Wystarczy przeczytać pieszczotliwie i już …i nie przyjmuję do wiadomości, że pochodzisz z rodziny psiankowatych, co brzmi zbyt banalnie. Jeśli nawet tak jest, wyrosłaś ponad swoją rodzinę urodą i zwiewnością

Właśnie zapłonęły twoje latarenki wśród bałaganu ogródkowego. Z gąszczu nieładnych łodyg i liści wyłaniasz się jak najbardziej czarowne zjawisko. Uwielbiam ciebie.

 Ponoć przybyłaś do nas dawno dawno temu z Azji . Wyobrażam sobie ciebie tylko w Indiach, wśród tancerek bollywood wśród ich barw i ozdób.  

I któż by śmiał rozdzierać delikatne czerwone osłonki twojego nasionka, by je po prostu spożyć. Zawierają ponoć bardzo dużo soli mineralnych, głównie potasu leczącego serce, ale w nadmiarze powodującego jego zatrzymanie w rozkurczu, witaminę C , glukozę i beta karoten. Kiedyś ludziom się kojarzyła budowa osłonki nasiona przypominająca lampiony z pęcherzem moczowym i stąd pogląd, że potrafi leczyć jego schorzenia. Ale w dobie furaginu i przy renesansie żurawiny chyba już nikt nie pamięta o twoim owocku gdy dopadnie go częstomocz i ból w podbrzuszu. . I dobrze.

Już łatwiej się zgodzę, gdy twój surowy owoc znajdzie się na jakiejś potrawie w charakterze ozdoby a nawet w cieście.

I dotykam teraz ciebie, nie wiem czy czujesz, najdelikatniej jak potrafią. Mam w dłoniach twój jesienny lampionik, który suchy nieco pergaminowy wiotki i dziecięco milusi płonie swoją niepowtarzalną czerwienią i szepce, że już idzie jesień…

 

SAM_1616.JPG

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *