
Wyjście plażowe nr 50 i dalej przechodzimy przez tory obok cmentarza, zaglądamy do Kościoła …
W połowie wąziutkiego pasemka ziemi zwanego półwyspem Helskim, wybrzusza się Jastarnia , do niedawna wioseczka. Gdy już mija szał letnich najazdów turystów miejscowość żyje swoim życiem, a właściwie zda się , że śpi. Sklepy w większości pozamykane, jedna tylko restauracja o dziwnej nazwie „ Łóżko” zaprasza i jeden bar rybny…i jest pięknie…
I tylko kamień na cmentarzu z napisem takim jak na zdjęciu dreszcz budzi i niepokój. I jedyna łódka na plaży rybą rano pachnąca, wilgotna . I gdy morze huczy za oknem , wtedy przychodzą myśli o ciężkiej pracy na morzu , o ludziach igrających na co dzień z żywiołem, byśmy rybki mogli zjeść…i szacun im, jak mówi dzisiejsza młodzież, szacun wielki im się należy, rybakom, wilkom morskim…
Ale dzisiaj niedziela piękna letnia choć październikową była, niespodziewanie upalna, więc kościół otwarty i ambonę obejrzałam , którą kiedyś mój Tato się zachwycał, że oryginalna , rybacka, jedyna taka, jastarniowa i potem wybrałam się na leniwy spacer ….zapraszam
Może po tej leniwej niedzieli zbiorę się w sobie i napiszę więcej o tej miejscowości…..

Pomnik na cmentarzu…



Kościół wzniesiony na miejscu XIX wiecznego, drewnianego, w roku 1932…barwy wnętrza ulubione przez Kaszubów, ambona w kształcie łodzi i organy , które brzmią ponoć jak oliwskie ( koncerty odbywają się latem…)

Zabytkowa chata rybacka z 1881 roku zbudowana z desek z rozbitych statków wyrzuconych przez morze

Kasztanowiec biały- Pomnik Przyrody. Posadzony w 1897 roku przez mieszkańca Jastarni- Walentego Strucka, który niedługo potem wyjechał na Alaskę i słuch po nim zaginął….kasztan ma rozpiętość korony 24 m…jest cudny, przecudny…

Wszystkie nazwy są dwujęzyczne- Polskie i Kaszubskie. Dzieci w szkole uczą się swojego macierzystego języka…miejscowi Kaszubi nie dali się zgermanizować….



Św. Rozalia, która uratowała mieszkańców od zarazy…powyżej cała kapliczka, obok wygodne ławki, można kontemplować wśród małych domków…

Cmentarna Góra przy wyjeździe do Juraty. Do XIX wieku chowano tu mieszkańców a także bezimiennych topielców. Potem zniszczył go żywioł wód Zatoki…szczątki przeniesiono na cm obok kościoła

Port wybudowany w latach 1926-1930


Mieszkańcy Jastarni…cóż to za uroda?
