O czym szczyrka Żylica.

SAM_7160.JPG

Zdjęcie z  fotografii zawieszonej wśród innych , pięknych, na ścianie kawiarni w Szczyrku ( nazwy nie pomnę , znajduje się przy głównej ulicy nieopodal odbicia do Biłej). Tutaj Żylica jeszcze ma nie uregulowane brzegi…

 

 

 

Gdy już równina mazowiecka przede mną i dudni Warszawa w dali ja jeszcze słyszę jak szczyrka moja Żylica.

Zostało we mnie to pierwsze, jeszcze dziecinne  zakochanie w tej górskiej rzece i trwa, czasem przytłumiane codziennością.

   Ponoć została nazwana Żylicą bo przypominała góralom wielką żyłę  która zbiera wody  źródeł i strumyków wypływających  z Malinowskiej góry i przełęczy Salmopolskiej  na wysokości ponad 900 m.n.p.m. . Jest szeroka jak na swój dość krótki bieg, bo po pokonaniu 23 km  wlewa się do  położonego na poziomie 341 m. n.m. sztucznego zbiornika retencyjnego na Sole zwanego Jeziorem Żywieckim.

Rzeka ta płytka i przejrzysta gdy bezdeszczowo , po nawet niewielkich opadach  natychmiast przybierająca groźny , mętny i rwący wygląd . Potrafi być groźna i kapryśna. Pewnie pamięta gdy wiele szkód wyczyniała w czasie powodzi. W czasach współczesnych , wielokrotnie niszczyła dolny Szczyrk a w czasie największej współczesnej powodzi w tym rejonie, w 1958 roku jej poziom w Rybarzowicach osiągał aż 310 cm, w 1970 roku zniszczyła większość mostów w swej dolinie, uszkodziła most kolejowy w Łodygowicach , rozmyła na szerokość kilkudziesięciu metrów przyczółek betonowego mostu drogowego w Zarzeczu.

Za karę  jej koryto w znacznej części ludziska  uregulowali. W Szczyrku, który od jej szczyrkania został nazwany,  oglądałam betonowe dziurkowane kraciasto kajdany założone na brzegi tej rzeki A ona pomimo zniewolenia nadal   szczyrka sobie wśród gór, bawi się z kamykami które sobie przyniosła,  wytoczyła, wygładziła , oszlifowała i nadała im piękne kształty….

    A na marginesie. O szczyrkaniu dowiedziałam się niedawno. Niezwykłe jest to, że pomimo słusznego już wieku, jeszcze coś potrafi mnie zadziwić. Tak więc żyć warto…..Otóż ostatnio przeczytałam w przewodniku, który od dawna leży na półeczce naszej beskidzkiej chatynki, że górale szczyrkaniem nazywali nieustanną muzykę którą tworzy bystra górska woda wespół z  kamieniami  jej   brzegów i  dna. 

Ale także szczyrkają przygłuszone dudniącogrzechoczące dzwonki zawieszone na szyjach pasących się na halach owiec. …

Owiec już teraz niewiele, może za kilka lat coś się zmieni. Pozostały więc dzwonki sprzedawane w sklepach z pamiątkami i szczyrkanie Żylicy, które mam w pamięci.

Tak więc wśród dalekiego gwaru miejskiego i mazowieckiej melancholijnej równiny wsłuchuję się w dal i słyszę muzykę gór…..

 

 

 

korzystałam z pozycji : Mirosław Barański „Beskid Śląski przewodnik „ Oficyna Wydawnicza „Rewasz”Pruszków, 2007

 

 

P5071780.JPG

 

 

P5071776.JPG

 

 

P5071777.JPG

 

Żylica w pobliskich Szczyrku i mojej Godziszki – Buczkowicach…dawno dawno temu  spławiano drewno z gór tę rzeką do tej miejscowości. zdj własne

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *