Ciekawe….

MariuszSzczygieł.jpg

Zdjęcie ekranu TV, właśnie Mariusz Szczygieł rozmawia z Agatą Młynarską w programie Świat się kręci na temat książki , o której poniżej….

 

 

 

 

Tym razem chcę się podzielić  tym, co mnie ostatnio  bardzo zainteresowało i pozostawiło duże wrażenie . Jeśli już to czytaliście, proszę o wybaczenie.

    

Otóż  w dodatku Duży Format do „ Gazety Wyborczej” z 6 marca 2014,  przeczytałam rozmowę Katarzyny Brejwo z Mariuszem Szczygłem , autorem antologii „ 100/XX”.

Właśnie ukazało się to dwutomowe dzieło, liczące prawie dwa tysiące stron, ważące ponad 3 kg, wydane przez Czarne, w Warszawie. Autor współpracował z Julianną Jonek. W radzie programowej  zasiadali: Hanna Kral,  Małgorzata Szejnert, Elżbieta Sawicka, prof. Kazimierz Wolny- Zmorzyński.  

 

  Nie wiem, czy kiedyś kupię tę książkę, a jeśli nawet, to czy dam radę przeczytać. Ale mam podskórne odczucia, że chyba warto.

Trudno sobie wyobrazić jak żmudna była to praca, ile trzeba było przejrzeć dzieł wydanych, opublikowanych artykułów, ile to zajęło czasu by dokonać wyboru tych 100  najciekawszych reportaży dwudziestego wieku.

      Szczygieł mówi :

” – na początku był pomysł, żeby stworzyć reporterską kronikę XX wieku. Szybko musieliśmy go porzucić, bo okazało się, że nie wszystkie wydarzenia doczekały się dobrych reportaży, a po drugie, to by wykluczało teksty, które są fantastyczne , ale traktują o rzeczach błahych. Na przykład reportaż Konrada Turowskiego z 1977 roku

„ Nie ma się z czego śmiać”- o człowieku, który wpadł do szamba w mieście Łódź, bo zarwał się pod nim sedes w miejskim szalecie. Nikt go nie chciał stamtąd wyratować, aż zlitował się pewien nieznany człowiek. I Turowski, reporter, postanowił tego człowieka znaleźć, umieszczając ogłoszenie w prasie.”

     Dziennikarka pyta  czy „ To lektura dla wyznawców czy dla każdego?”, na co autor odpowiada  :

 „ To zależy jak się będzie czytać. Ktoś, kogo interesuje reportaż, sprawdzi, jak pisali różni autorzy i jak zmieniał się ten gatunek na przestrzeni lat….myślę, że fajnie przejrzeć się w takim lustrze”.

    W innym miejscu wywiadu  Mariusz Szczygieł mówi :

 „ -Pierwszy polski reportaż napisał w 1895 roku Władysław Reymont, który miał wtedy 27 lat. … ale do antologii wybraliśmy inny wybitny tekst Reymonta, już z XX wieku: o strasznym losie polskich grekokatolików , którzy byli prześladowani i  przymusowo  nawracani. Scena, jak grekokatolicy wyrywają sobie z prawosławnymi z rąk trupa kobiety, którą każdy chce pochować według swojego obrządku. Hollywood by tego nie wymyślił „

      Wywiad zamieszczony w Gazecie Wyborczej nosi tytuł : ” Czapka z głowy, papieros z pyska, reporterze”.  A oto wyjaśnienie autora.

„ – To cytat z Janusza Korczaka. A przy okazji ładne motto dla wszystkich, którzy chcą uprawiać ten zawód”.

  Korczak był reporterem ?- pyta dziennikarka. Szczygieł odpowiada :

„ –  urządzał sobie wycieczki do najbiedniejszych dzielnic Warszawy – dziś nazywalibyśmy je wycieczkami do slumsów- i opisywał to, co zobaczył . Narzucał sobie przy tym reporterską metodę: nie oceniać, nie narzucać się z pytaniami, z biednymi rozmawiać jak równy z równym – stąd właśnie ta „ czapka z głowy i papieros z pyska”. A że miał zacięcie dydaktyczne, reportaż kończył pouczeniem, jak należy pomagać- nie dawać pieniędzy, ale zapewnić najbiedniejszym edukację i oświecenie. Bardzo mnie ten Korczak zachwycił. A odkryliśmy go- jako reportera- właściwie przypadkiem, szukając tekstów napisanych na początku wieku”.

      Z niejaką przyjemnością znalazłam też  o kuzynce mojej babci- Stanisławy z d. Rodziewicz, kontrowersyjnej pisarce- Marii Rodziewiczównie.

Autor mówi w cytowanym  wywiadzie :

„ Rodziewiczówna napisała w życiu tylko jeden reportaż , ale za to wybitny i uczestniczący. Latem 1915 roku rosyjska armia wycofuje się i goni też na wschód ludność. Maria obserwuje ten exodus ze swojego majątku na Polesiu, gdzie przychodzi jej gościć  kilkaset osób.

 „ Swołocz” obrywa jej wszystkie owoce z sadu, wyżera miód i niszczy ule, a potem rzuca się na opuszczoną gorzelnię, pić wódkę, która spływa do rowów. Wojsko , które szybko gorzelnię odbija, postanawia zatruć ten wyciek fekaliami. Rodziewiczówna opisuje, jak ludzie, zupełnie tym niezrażeni, wysysają  tę wódkę z ziemi razem z gnojem: Oto wielkość człowieka XX wieku”. W tej scenie widać, że miała fantastyczny zmysł do wyciągania szczegółów, które od razu stają się ważne. Zupełnie jak Kapuściński”.

     I jeszcze jedna historia przytoczona w wywiadzie przez Mariusza Szczygła. Dziennikarka mówi

: Iłłakowiczówna była przy Narutowiczu, kiedy zginął .

Autor antologii :

 „ Poetka trzymała na kolanach jego głowę i martwiła się, że umierający prezydent patrzy cały czas w oczy zamachowcowi, bo ten usiadł sobie na ławce, naprzeciw leżącego prezydenta. Na jej prośbę zamachowca wyprowadzono do innej Sali, w której- jak notuje- wisiał

 „ Grunwald”.

 Więcej szczegółów tego wywiadu już nie będę  przytaczała ….jednak zdecydowałam, że kupię to dzieło XX wieku. Cena w necie nie zwala z nóg, zamawiam „100/XX „.

     Osoba Mariusza Szczygła, którego reportaże felietony i powieści czytam z przyjemnością jest rękojmią tego dzieła . Idę jak w dym….a może kiedyś jeszcze napiszę o tym co tam znalazłam …..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *