Od pochmurnego poranka tego dnia w mojej duszy zda się minęły wieki.
Bo nagle coś się wydarzyło, co rozjaśniło mroki, przepędziło ponure poważne myśli a także spowodowało, że ulice Warszawy, tak jak wielu innych miast w Polsce rozbłysły nowym światłem. I może nawet naiwnie uwierzyłam, że tak może być jeśli nie stale to przynajmniej częściej.
Właśnie zegar pokazuje południe a kalendarz – 6 stycznia 2014 roku.
To apogeum Święta Trzech Króli. Święta zapomnianego w mrokach komunizmu, może celowo zapomnianego. I już pozbyłam się myślenia o pretensjach do naszego sejmu, że dzień wolny od pracy zafundował. I teraz wstydzę się uśmiechu politowania, a nawet dookolnych kpin, gdy przed laty prezydent Łodzi- pan Kropiwnicki apelował o przywrócenie tego święta….
Pora na obejrzenie transmisji z Królewskiego Orszaku.
Zasiadam przed telewizorem i chłonę i coraz bardziej się wyluzowuję, i czuję jak unosi mnie ta wielka barwna fala.
I jest pięknie.
Ogromna liczba młodych ludzi, którzy przez wiele miesięcy przygotowywali się do tego spektaklu dziś wyległa na ulice . Nie banda to przebierańców, ale starannie przygotowywane przez wiele miesięcy barwne klimatyczne odzienie na głowach i grzbietach i sceny i korowody i wszędzie tylko płomienna radość…
Bez polityków, władz , zjednoczona ponad dotychczasowymi podziałami i wyzwolona młodość. Więc serce rosło i nawet rodziła się nadzieja, że może oni , ci młodzi kiedyś trwale zmienią nasz kraj. I raj się stanie zamiast narzekających rozeźlonych i nie uznających racji drugiego człowieka obywateli naszego pięknego przecież kraju. Pewnie to nadzieje płonne, ale postanowiłam być optymistką. Może się jednak uda….
Tymczasem na ekranie monitora telewizyjnego tłumy, tłumy młodych wypełniające Plac Zamkowy, aż król Zygmunt ze swojej wysokiej kolumny oczy przeciera, dziwuje się też Zamek Królewski a okoliczne kamienice wpadają w zachwyt. Potem św. Anna w swoim kościele wiruje w tańcu a nawet Adam Mickiewicz marzy o zejściu z pomnikowego piedestału. A młodzi idą, po drodze zatrzymują się przy kolejnych scenach . A to wizyta w szałasie pasterzy, a potem u króla Heroda, do którego poselstwo Mędrców dociera szukając miejsca, gdzie narodził się Ten, który ma zbawić świat a Herod zaczyna się niepokoić, bo przecież nie w jego pałacu. Potem wizyta w gospodzie gdzie odmówiono miejsca rodzącej Matce Boskiej i wreszcie stajenka uboga….
A Plac Piłsudskiego długo czekał i nasłuchiwał co się dzieje pod Zygmuntem, na Krakowskim Przedmieściu aż wreszcie się doczekał i niecierpliwie wybiegł naprzeciw i cały ten kolorowy tłum przyciągnął a nawet przytulił do jakże smutnego Grobu Nieznanego Żołnierza. A cóż, że taka radość w tym miejscu może nie przystała. Niech się młode Żołnierzyki cieszą, bo nie dane im było doczekać, bo gdzieś na bezdrożach zostawili swoje ciała, a potem wrócili z ziemią tak licznych, rozrzuconych po świecie pól bitewnych. Dość już w tym Miejscu pompatycznych Wart Honorowych, stukania wojskowymi butami, przemówień patriotycznych i dotychczasowych uroczystości nadętych. Przecież Wam, Żołnierzykom Kochanym, coście życie dawno stracili, o taką właśnie Polskę chodziło- wolną i radosną….
A tymczasem w telewizorni widzę jak Orszaki Królewskie idą nie tylko w Warszawie, ale też w Lublinie, Zakopanym i kaszubskiej wsi- Dziemiany. Zabrakło relacji z innych miast, pewnie w dzienniku będą migawki. Bo przecież ta młodziutka, bo zaledwie istniejąca u nas od kilku lat fala Orszaków Trzech króli rozlała się na około 200 miast Polski.
Ulice Warszawy tętniły młodością, barwami, śpiewami, i zaczęły żyć pełną piersią, odetchnęły od tych licznych smętnych roszczeniowych marszów . No może sobie przypomniały niedawny marsz Niepodległości z Prezydentem Państwa na czele, który nieco radości wnosił. Ale ten Orszak jest nieporównywalny, jedyny taki.
Doprawdy moje starawe serce rosło…..pewnie się powtarzam, ale co tam! Doprawdy warto się powtarzać…
Zdjęcia z monitora w wielkim zapale robiłam, by utrwalić i w chwilach refleksyjnych obejrzeć ku pokrzepieniu serca.
Ale doszłam do wniosku, że mimo wad technicznych wrzucę je tutaj.
Może ktoś nie oglądał tego największego w roku i najbardziej radosnego jedynego takiego ulicznego spektaklu . A nawet jeśli ktoś tam był, albo oglądał w TV może obejrzy ze mną .
I na chwilę będziemy razem…. I stanie przed nami Polska, inna bo wreszcie roześmiana…
Zapraszam moich wszystkich Bliskich a także tych, którzy w innych państwach i na innych kontynentach mieszkają …
.

Plac Zamkowy, Zamek Królewski po prawej. Za chwilę wyruszy Orszak Trzech Króli

Już idzie młodość z Placu Zamkowego. Kościół Św.Anny po lewej

Postój przed jedną ze scen. A w tle Król Zygmunt spogląda ze swojej kolumny z wyraźnym zdziwieniem

Adam Mickiewicz chciałby zejść z cokołu i dołączyć się do Orszaku

Jedna ze scen. Anioł pasterzom mówił….

Hotel Europejski po lewej

Już Plac Piłsudskiego gdzie stajenka

I Trzej Królowie przybyli z darami dla Maleńkiego…

Przybysz z Afryki oddaje hołd …
