Artykuł dr Marii Barbary Chmielewskiej Jakubowicz zatytułowany „ Drugi szpital dziecięcy w Warszawie „ został opublikowany w tomie CXXXIV nr 2/ 1998 „Pamiętnika Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego” . Jest to rocznik zarządu Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego który ukazuje się od 1837 roku.
Ponieważ to czasopismo jest dostępne w necie jedynie odpłatnie, zamieszczam w tym blogu cały tekst artykułu, dzieląc go na jakby zamknięte tematycznie odcinki. Na zakończenie, jeśli mi się uda, podam całość w jednym wpisie…
Oto ciąg dalszy… Poprzednie odcinki można znaleźć w tym blogu w zakładce „ Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz”.
Cz.29
<<…. Izba przyjęć to „ wrota” szpitala, to pierwsze miejsce kontaktu chorego dziecka z pielęgniarką, niejednokrotnie dziecka ciężko chorego ( nieprzytomnego, w drgawkach) i zszokowanych rodziców. Przełożona ustawiała w izbie przyjęć zawsze najlepsze pielęgniarki w pracy trzyzmianowej. Pielęgniarki odpowiedzialne za całokształt funkcjonowania izby przyjęć były najbardziej sumienne, najlepiej przygotowane zawodowo, energiczne, taktowne kobiety. Danuta Lenart, Janina Peciakowa, Maria Kwiatkowska przez długie lata odpowiadały za całość pracy izby przyjęć.
Lekarz dyżurny badał, sam pobierał badania, w zależności od wskazań : krew, mocz, kał, wymazy z nosa, gardła. Punkcji lędźwiowych wykonywano 15-20 na dobę. Pielęgniarka musiała wszystko dokładnie oznakować i dostarczyć do laboratorium. Dawało to możliwość szybkiego diagnozowania pacjenta.
W szpitalu całodobowo dyżurowały zawsze trzy osoby.
Lekarz dyżurny izby przyjęć badał dziecko, pobierał niezbędne badania pomocnicze i kwalifikował do danego oddziału bądź dawał odmowę do domu lub kierował do innego szpitala, np. do oddziału chirurgii dziecięcej, w zależności od konieczności i ustalonego rozpoznania .
Lekarz „ wewnętrzny” sprawował opiekę nad dziećmi w oddziałach i zmianą personelu pielęgniarskiego oraz kontrolą całości terenu.
Lekarz lub magister z laboratorium miał obowiązek wykonywania badań diagnostycznych – niezależnie od dnia i nocy i natychmiastowego dostarczania ich wyników lekarzom dyżurującym.
Współpraca na dyżurach była bardzo dobra…..>>
To są już czasy, kiedy pracowałam w tym szpitalu( lata 1975-1981). O dyżurach lekarskich, Izbie Przyjęć i jej dwóch wspaniałych pielęgniarkach pisałam już w dziale Na medycznej ścieżce. To one uczyły nas, młodych lekarzy prawdziwej praktycznej medycyny, dyskretnie wspierały gdy ocenialiśmy stan dziecka, umiejętnie pomagały w czasie wykonywania badań. Wspominam to miejsce ciepło, mimo wielu traumatycznych tam przeżyć zarówno pacjentów jak i personelu medycznego….ponadto nieomal uczestniczyliśmy w życiu synów tych pań. P. Janka Peciak pokazywała nam złoty medal syna, Janusza, słynnego pięcioboisty a p. Basia odznaczenia pływackie swojego syna, wtedy mistrza młodzików w pływaniu…..
