Jeden Taki Dzień ( 8 )
I oto opowieść o dniu pełnym wrażeń, jedynym takim w moim życiu,niepowtarzalnym, dniu 66 urodzin dobiega końca.
Wróciliśmy do domku naszego maleńkiego gdy zapadał już wieczór. Przedsenna krzątanina, radosny gwar dziecięcy wypełniał ten domeczek, a serce nam rosło….
wkrótce Dzieciaki zasnęły snem kamiennym…
nie wiem co mi się śniło, ale ja z wrażenia nie mogłam zasnąć. Więc śniłam na jawie wielkie nieomal kosmiczne niebiańskie przestrzenie, jakieś samoloty, góry doliny, uśmiech Ojca Świętego i czarowny pogodny domek Pana Pilota Józefa Byrdy. Jego zadzierzystość góralską , przyjazne ciepłe gesty….
rankiem wszyscy wstali w dobrych humorach. Majusia poprosiła babcię, by kanapeczki przygotowała mówiąc przy tym , że takich pysznych nigdy nie jadła….a Ona wie co mówi, bo z powagą swoich nieomal 5 lat stale podkreśla, że kucharką zostanie….
jeszcze mały spacerek…
i wielkie toboły lądują w samochodzie- wszak nawet niespełna dwudniowa wyprawa z dziećmi to już prawdziwa wyprawa….
pożegnanie w południe i wkrótce wielka nad nami cisza…..
