Teksty brata- Zenona Łukaszewicza. Michał Kaziów.

” Mój alfabet czyli pstryczki i potyczki” Zenona Łukaszewicza, został wydany w 1993 roku nakładem Związku Twórczego Pisarzy Polskich. Tomik ten znajduje się w Polskiej Bibliografii Literackiej Instytutu Badań Literackich PAN w Warszawie. Zamieszczam tutaj teksty poszczególnych rozdziałów. Ta opowieść porusza najgłębsze struny emocji, a siła przedstawianego Człowieka dodaje sił, by żyć ….

 

 

 

 

 <<                                Michał Kaziów

 

 

    To człowiek wielkiego formatu, człowiek- legenda. Darzę go szacunkiem i sympatią. Przy końcu wojny stracił ręce i wzrok. Ale nie stracił zaufania do ludzi, nie zwątpił we własne siły i możliwości. Po różnych początkowych kłopotach znalazł serdeczną opiekunkę w osobie, niestety już nieżyjącej, Haliny Lubicz. To ona pomogła mu zdobyć wykształcenie wyższe. W 1972 roku doktoryzował się na  Uniwersytecie Poznańskim na podstawie rozprawy pt. „ Z  zagadnień estetyki oryginalnego słuchowiska”. Jest bowiem znakomitym znawcą tego gatunku radiowego , zwanego przez niego „ teatrem wyobraźni”. Opublikował związane z tym tematem książki : „ Postać niewidomego w oczach poetów” ( Wrocław, 1968), „ O dziele radiowym „ ( Wrocław, 1973) , „ Zielonogórski teatr wyobraźni” ( Zielona Góra, 1980). Jest znawcą jednym z nielicznych w kraju. Przez kilka lat drukował w „ Gazecie Zielonogórskiej” aktualne felietony poświęcone audycjom radiowym, potem grzecznie mu podziękowano.

     Ponadto Kaziów opublikował opowieść autobiograficzną  pt .” Gdy  moim oczom” ( 1986) oraz tom opowiadań ” Zdeptanego podnieść” ( 1988). W obu książkach bohaterami są ludzie niepełnosprawni, którzy nie poddają się jednak swemu losowi, żyją godnie i pracują na miarę swoich możliwości. W opowieści autobiograficznej autor opisał swoje życie : od tragicznego w skutkach wybuchu miny do radości z uzyskanych sukcesów osobistych i zawodowych. Pan Michał, gdy pracowałem w „ Nadodrzu” , potrafił uparcie bronić swoich tekstów, niestety  nie zawsze  słusznie. Zbyt wyraźny jest bowiem w nich ton pewnego sentymentalizmu , łatwej ckliwości, by nie powiedzieć- coś z konwencji melodramatu. Ponieważ należy do ludzi o pogodnym usposobieniu i autentycznym poczuciu żartobliwości, pewnie mi wybaczy, gdy powiem, iż ta jego proza zyskałaby zapewne na artystycznej wartości, gdyby udało mu się pisać ją z chłodnym dystansem wobec własnych przeżyć, nawet z pewnym okrutnym wobec siebie stosunkiem. Mogłaby powstać z tak wyjątkowo przeżytych doświadczeń wielka proza…

      Michał Kaziów należy od 1974 roku do ZLP i trzeba przyznać, że jego koledzy pomagali mu jak mogli. Gdy zabrakło pani Haliny a koledzy zajęci byli robieniem własnych interesów- na pana Michała spadła kolejna, ciężka próba życiowa. Ale wierzę , że i tej sprosta…

 

   PS. Michał Kaziów powrócił do pisania radiowych felietonów w „ Gazecie Lubuskiej”. Cieszę się!. Wreszcie ktoś kompetentny ocenia propozycje programowe zielonogórskiej Rozgłośni PR….>>

 

Nie mogę zapomnieć tego, co przeczytałam…..

Spragniona większej liczby informacji, poszukałam w necie. I tak :

W Wikipedii znalazłam informację , która uzupełnia tekst Zenona. Cytuję : Michał Kaziów urodził się 13 września 1925 r. w Koropcu, zmarł 6 sierpnia 2001 w Zielonej Górze. 5 października 1945 roku , czyli nie pod koniec wojny, jak pisze mój brat, a już po wojnie, na skutek wybuchu miny stracił wzrok i obie ręce.

W 1996 roku za zbiór opowiadań „ Piętna miłości ” otrzymał Lubuski Wawrzyn  Literacki.

 

W wydaniu internetowym Tygodnika Katolickiego Niedzielnego Henryk Szczepański tak pisał o tym niezwykłym człowieku:

<<  Jak rozpoznawać dotykiem, nie używając dłoni.

W świecie Michał Kaziów był pionierem czytania naskórkiem górnej wargi, a przede wszystkim jedynym człowiekiem, który mimo braku oczu i rąk legitymował się tak spektakularnymi osiągnięciami w dziedzinie działalności społecznej i twórczości literackiej. Gdy w 1954 r. w Paryżu na Kongresie Światowej Rady Pomocy Niewidomym spotkali się specjaliści ds. rehabilitacji inwalidów wojennych, stwierdzili, że w innych krajach próby czytania brajla kikutami rąk, podejmowane przez w ten sam sposób okaleczonych kombatantów II wojny światowej, okazały się mało skuteczne. Przypadek Kaziowa był precedensem i stał się inspiracją dla nowych poszukiwań w dziedzinie usprawniania i usamodzielniania weteranów pozbawionych oczu i dłoni. Biografia i osiągnięcia Michała Kaziowa porównywalne są z życiem i sukcesami legendarnej, głucho-niewidomej Amerykanki – Heleny Keller, którą szczerze podziwiał i której przykład był jedną z jego życiowych inspiracji…..

Michał już od pierwszej chwili umiał stworzyć nastrój, w którym nikt nie mógł czuć się skrępowany. Był bezpośredni, a jednocześnie uroczysty i elegancki. Ten przystojny mężczyzna, zawsze w garniturze i wizytowej koszuli, mimo ewidentnych dysfunkcji chętnie rozmawiał, stojąc lub przechadzając się wśród słuchaczy. Nawiązywał bezpośrednie kontakty i niekiedy cytował obszerne fragmenty swoich utworów, zdecydowanie częściej pisanych prozą niż wierszem.
Ludzie pytali nie tylko o warsztat pisarski, ale i o sposoby na życie codzienne, no bo jak można sobie poradzić z myciem zębów albo odbieraniem telefonu, kiedy nie ma się rąk? On cierpliwie opowiadał, a jego głos o ciepłym brzmieniu, zabarwiony kresowym akcentem, zachęcał do jeszcze większej poufałości.
– Gdy mam przed sobą ludzi, wiem, że jeśli zapłaczę, zapłaczę sam. Lecz gdy się uśmiechnę – uśmiechają się wszyscy – zwykł mawiać Michał Kaziów….>>…..

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *