


Pożegnanie z Uniejką, dziewczyną, która miłowała nad życie…
I nadszedł czas na ostatnie pożegnanie z Uniejką.
To jest dziewczyna z okolicy, która kiedyś miłowała nad życie, a teraz zaklęta w biały kamień unosi się nad zielenią traw, zapatrzona w dal nie słyszy pokrzykiwań pawi, głośnych rozmów ludzi przemierzających parkowe alejki, całego współczesnego hałasu. Jest ponad codzienność. Niezmiennie piękna o każdej porze dnia i w każdym oświetleniu. Nieodmiennie śnieżna, spokojna, tajemnicza i pewnie jeszcze zakochana.
Uniejka z Uniejowa….
Zaglądam do niej codziennie rano i jeszcze raz , po południu. Na tablicy umieszczonej u stóp pięknej czytam tekst starej uniejowskiej legendy. To historia jej i jej bezbrzeżnej miłości…
I już pora wracać, jeszcze ostatnia kąpiel w cudnej, miękkiej siarkowej solance, ostatni ten dodatkowo krzemowy miedziany radonowy wodny balsam na skórę i wodna pieszczota.
A potem wyjazd z mocnym postanowieniem powrotu w to piękne miejsce, nad Wartę, która bieży do mojego Gorzowa i przypomina dzieciństwo słodkie i lata chmurne i durne….tak, chcę wrócić nad Wartę, moją rzekę…..
