Losy moich Rodziców. Opowieść Taty ( 15 )

Wracaliśmy w  milczeniu.

Stefa siedziała obok mnie w przedziale zapatrzona w swoje góry, które wkrótce zniknęły za linią horyzontu.

Wydawało się, że jest obcą smutną kobietą.

Byłem może nadwrażliwy, ale już taka była moja natura.

Odbierałem emocje ludzi otaczających mnie całym ciałem , byłem jak membrana.

Tak kiedyś o mnie powiedziała moja mama.

Uczucia innych przyjmowałem na siebie, długo je przechowywałem w sobie, wracając do nich myślami.

Nie była to łatwa natura i wcale nie było mi z tym dobrze.

Ale cóż.

Musiałem dźwigać ciężar nieudanego pobytu we wsi mojej ukochanej, czułem, że nie spełniłem oczekiwań Stefy.

Jednym słowem nie byłem z siebie zadowolony i teraz wszystko było możliwe.

Nawet rozłąka z moją wybraną.

Takie czarne myśli tłukły się w mojej głowie w czasie tej nieszczęsnej podróży do Rakowa.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *