Losy moich Rodziców. „Sianie pietruszki.”

Wacław staje na  progu kasyna i  leniwie przygląda się tańczącym, lustruje pannice, które zachęcająco szczerzą zęby w uśmiechach, siejąc pietruszkę pod ścianami. Pewnie obecni młodzi w ogóle nie wiedzą, co to znaczy i w ogóle jak to bywało ongiś. Nie było przecież zwyczaju tańca samodzielnego, bez partnera, albo w kółku, albo wyrywania chłopaka za rękę na parkiet. Dziewczyny siedziały grzecznie na krzesłach lub ławkach czekając na łaskawość chłopaka, wielokrotnie bezskutecznie i wówczas nazywano to sianiem pietruszki. Jeszcze w moich latach, nawet 80 ubiegłego wieku było to popularne.

Dopiero później przyszła do nas prawdziwa rewolucja obyczajowa. Pamiętam, jakie zdziwienie moje i mojej bratanicy wywoływało zachowanie nastolatek, które do nas przyjechały z USA. Te dziewczyny były wyzwolone. Aż dziw, że ta ich moda tak długo musiała sobie torować drogę w naszych zachowaniach a przede wszystkim w myśleniu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *