Bardzo mocnym przeżyciem nie tylko dla mojej Mamy były nocne odwiedziny polskich uciekinierów z Rosji. Ludzie ci, po utworzeniu państwa polskiego znaleźli się przypadkowo poza granicą ojczyzny.
Panujący w Rosji terror i wszechwładny głód a także tęsknota za Polską powodowały, że z wielkim trudem pokonywali oni zasieki graniczne cudem unikając śmierci z rąk bolszewików i szukali pomocy w tym kresowym miasteczku.
Oczywiście władze polskie zgadzały się na przyjmowanie tych ludzi, starały się dać im zatrudnienie i zapewnić godziwe warunki życia.
Jednak w pierwszej chwili , po przekroczeniu granicy, zwykle nad ranem pukali do drzwi mieszkańców prosząc o kawałek chleba. Byli wynędzniali, obdarci, brudni i głodni. Ludziska starali się jak mogli, by im pomagać. Jednocześnie byli przerażeni tym, do czego są zdolne władze radzieckie.
Mama długo nie mogła zapomnieć, a właściwie nigdy nie zapomniała, wracając w swych opowieściach do obrazka samotnej kobiety w łachmanach, która uciekając z Rosji , przerzucała kolejno przez kolczaste graniczne zasieki swoją piątkę małych dzieci. Każde z nich było zapakowane w worek ….
