Na medycznej ścieżce. Rok 1968- początek lat warszawskich

Gdy po 3 roku studiów wyszłam za mąż , przeniosłam się do AM w Warszawie.

Ta uczelnia różniła się od poznańskiej. Zresztą tak jak różni byli mieszkańcy tych miast.

 Poznaniacy, mieszkający w swoim mieście od pokoleń, byli uporządkowani i  przewidywalni  . W czasach moich studiów, myślałam o nich- straszni mieszczanie w strasznych mieszkaniach. Wtedy uporządkowany Poznań wydawał się nudny.

Prawdziwi warszawiacy zginęli w Powstaniu albo zmienili miejsce zamieszkania. Klimat obecnej Warszawy tworzyli przybysze , którzy  niedawno opuścili swoje wsie i miasteczka.  I w atmosferze panującego w tym mieście ogólnego chaosu ,   zaczęłam doceniać walory mieszkania i studiowania w spokojnym stabilnym mieście i na uporządkowanej uczelni. Byłam zdziwiona , bo podczas gdy terminy kolokwiów i egzaminów w Akademii Poznańskiej były znane dużo wcześniej i nie ulegały zmianom, tutaj  do ostatniej chwili nie znaliśmy tych terminów . Nierzadko zdarzało się , że wreszcie ustalone terminy były zmieniane dosłownie w ostatniej chwili.

W czasie zajęć w klinice w Poznaniu , uczono nas, by nie siadać na łóżku badanego pacjenta , a w czasie obchodu nie trzymać rąk w kieszeni. Tutaj już w czasie pierwszych zajęć klinicznych zauważyłam, że dopuszczalne jest nie tylko siedzenie na łóżku chorego , ale wręcz nieomal wylegiwanie się obok.:) oczywiście trochę  teraz przesadziłam, ale ten fakt przejmował mnie niechęcią . Jednak powoli się przyzwyczajałam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *