Jerzy T. Marcinkowski , autor zamieszczanego tu pamiętnika, zdj. z 2017 roku….widać, czuje się Moc, prawda ?
W 1972 roku ukończyłem staż podyplomowy i chciałem podjąć specjalizację z neurochirurgii, ale już wówczas pracowałem w Zakładzie Higieny AM, więc mogłem się specjalizować tylko w ramach wolontariatu (bo inna forma zatrudnienia była wówczas niemożliwa). Gdy poszedłem na rozmowę do ówczesnego kierownika Kliniki Neurochirurgii AM doc. Feliksa Tokarza (późniejszy profesor), ten stwierdził, że z uwagi na specyfikę tej Kliniki, taka forma specjalizacji z jednoczesną pracą w Zakładzie Higieny jest niemożliwa, gdyż wielokrotnie zabiegi się przedłużają i wyjście o określonej godzinie do miejsca właściwej pracy jest niemożliwe.
W tej sytuacji po przemyśleniu postanowiłem rozpocząć specjalizację z neurologii i moja praca w ramach wolontariatu w Klinice Neurologii została zaakceptowana przez ówczesnego kierownika, Pana prof. Mieczysława Wendera. Tamże były wówczas następujące Oddziały: Intensywnej Terapii kierowany przez dr med. Mirosława Owsianowskiego , Męski – kierowany przez dr med. Olgę Mularek, Kobiecy – kierowany przez dr med. Jana Mularka, Dziecięcy kierowany przez dr. med. Bożenę Zgorzalewicz – późniejszą profesor i Neuroinfekcji – kierowany przez lek. med. Teresę Owsianowską.
Staż specjalizacyjny odbyłem kolejno na wszystkich tych oddziałach. Moim kierownikiem specjalizacji na pierwszy stopień była lek. med. Teresa Owsianowska (I stopień z zakresu neurologii uzyskałem 05.04.1976 r.). Dr Owsianowska wzorem dobrego ordynatora, fantastycznym, zorganizowanym , niezwykle skrupulatnym lekarzem, była bardzo oddana pacjentom, którzy ją uwielbiali. Do tego była kobietą bardzo urodziwą , wysoką, szczupłą o czarnych włosach. Była ona najlepsza w opisywaniu wyników EEG – i tego również mnie nauczyła.
Kiedy w późniejszym okresie przedwcześnie owdowiała, wykazywała się cechami bardzo dobrej koleżanki z pracy a mianowicie pełniła dyżury lekarskie w dniach, w których żaden inny lekarz pełnić by sobie ich nie życzył, a mianowicie chodzi o Wigilię, święta Bożego Narodzenia, Nowy Rok, święta wielkanocne i inne.
O neuroinfekcjach dowiedziałem się szczególnie dużo. Wrażenie robili na mnie chorzy na gruźlicze zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu z tego powodu, że codziennie otrzymywali intensywną terapię przeciwgruźliczą a poprawa kliniczna następowała niezwykle powoli. Taki pacjent leżał wówczas w Klinice około roku a nawet dłużej i w międzyczasie miał wykonanych kilkadziesiąt nakłuć lędźwiowych – jak ci pacjenci to wytrzymywali? Wykonałem mnóstwo nakłuć lędźwiowych i szło mi to bardzo dobrze i – co dla mnie niezwykłe – igłę punkcyjną trzymałem zawsze w prawej ręce a przecież jestem mańkutem. Jak zacząłem kłuć prawą ręką, to już nigdy nie spróbowałem lewą. W innych niż gruźlicze neuroinfekcjach udawało się zazwyczaj uzyskiwać szybką poprawę kliniczną – co bardzo cieszyło. Najczęstsze przypadki hospitalizowane w Klinice Neurologii to udary mózgu – więcej niedokrwiennych niż krwotocznych, pęknięte tętniaki mózgu, choroba Parkinsona, stwardnienie rozsiane, padaczka, zespoły bólowe kręgosłupa na tle zmian zwyrodnieniowo-dyskopatycznych, miastenia, guzy mózgu. W okresie jak rozpoczynałem specjalizację z neurologii to o neurologii mówiło się, że dominuje w niej „nihilizm terapeutyczny” – no i tak rzeczywiście było. Przez ostatnie półwiecze dokonał się jednak znaczący postęp – co wyraźnie widzę, także z racji pilnego uczęszczania na zebrania naukowe Oddziału Wielkopolsko-Lubuskiego Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. Chyba ten postęp najbardziej jest znamienny w terapii stwardnienia rozsianego, bo wreszcie stosowane leki przynoszą coraz wyraźniejsze efekty.
Specjalizację drugiego stopnia z zakresu neurologii uzyskałem dnia 18.05.1982 r, również w ramach wolontariatu we wspomnianej Klinice Neurologii w Poznaniu . Dnia 28.02.1983 r. Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Neurologicznego wyróżnił mnie I nagrodą w konkursie na najlepszą pracę przedstawioną w związku z egzaminem specjalizacyjnym II0 („Zespoły bólowe dolnego odcinka kręgosłupa – wybrane zagadnienia na temat etiopatogenezy, biomechaniki, epidemiologii, organizacji opieki zdrowotnej, absencji chorobowej i leczenia zachowawczego”).
W tamtym okresie mówiło się, że do zdania egzaminu specjalizacyjnego drugiego stopnia z neurologii należy przede wszystkim przygotować się z podręcznika: prof. Anatol Dowżenko „Neurologia kliniczna”. Uczyłem się z tego podręcznika – napisanego w formie encyklopedycznej – niezwykle pilnie dostrzegając, że aby dobrze sobie całą wiedzę przyswoić to nie jest się w stanie „przerobić” więcej w ciągu dnia niż kilkunastu stron – maksymalnie około trzydziestu. Pamiętam horror. Egzamin specjalizacyjny drugiego stopnia z neurologii – pierwszą część – zdawaliśmy w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie przy Al. Sobieskiego 9. Był to egzamin testowy. Kilka dni przedtem mieliśmy jeszcze konsultacje w tymże Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie – i mieszkałem wówczas w Hotelu „Polonia” w Warszawie (obecnie „Hotel Polonia Palace”) przy Alejach Jerozolimskich 45. Horror miał miejsce w autobusie w którym jechałem na egzamin testowy z Alei Jerozolimskich do Alei Sobieskiego – albowiem co otworzyłem podręcznik prof. Anatola Dowżenko „Neurologia kliniczna” na takiej czy innej stronie to okazywało się, że wiele faktów jeszcze sobie nie przyswoiłem. Jak to możliwe, że już ze dwa lata czytam tak pilnie tą właśnie książkę i jeszcze ją nie opanowałem? Tą jazdę autobusem zapamiętam do końca życia! Test był istotnie bardzo trudny a już seria pytań o zespół Pickwicka naprawdę „wyprowadzała w pole”. Najgorsze były podchwytliwe pytania testowe o to jaki z podanych objawów nie występuje w określonej chorobie. Przecież uczymy się zapamiętując przede wszystkim objawy które występują – i stąd była ta duża trudność. Potem był już egzamin praktyczny i egzamin ustny w Klinice Neurologii w Poznaniu – i dziwiłem się wręcz jak można egzaminowanemu zadawać tak proste pytania. I wszystkie oceny miałem „bardzo dobre” podobnie jak na pierwszy stopień. Ja po prostu byłem bardzo obkuty!
W tejże klinice pracowałem przez kilkadziesiąt lat i jak wspomniałem uzyskałem I a następnie II stopień specjalizacji z neurologii klinicznej. cdn.



