Z pamiętnika Leszka Milanowskiego ( 12 ). Siadaj , Dwója.

 

Siadaj , Dwója.

     Miałem szczęście do moich Wychowawczyń. A były tylko dwie. Obie kobiety samotne, poświęcające się swoim uczniom i obie polonistki. To One odkryły u mnie „niewątpliwy” talent literacki.

       Przez 7 klas podstawówki była nią Pani Eleonora Górka, która była właścicielką domu na Dąbrowskiego w którym mieszkaliśmy. Dom został  wybudowany dla Niej przez Księdza Wolanina w latach dwudziestych. Musieli się ogromnie kochać. Dla Niej zdjął sutannę. Był potem w latach dwudziestych nauczycielem w mojej późniejszej szkole, lecz Kościół nigdy Jej tego nie wybaczył. Za to, że „uwiodła” Księdza szybko Jej grób na cmentarzu w Kutnie został  zlikwidowany. Teraz jako Jej wychowankowie wmurowaliśmy pamiątkową tablicę na murze cmentarza.

To ona uratowała mnie przed pasaniem świń i krów na które wywiózł  mnie Ojciec, gdy nie chciałem chodzić do Szkoły Muzycznej.

A może niestety, to przez Nią nie zostałem bogatym obszarnikiem ….

… To ja niestety pierwszy stwierdziłem Jej odejście do lepszego świata po powrocie z praktyki w Szkocji..

Pani Górka często po lekcjach brała do swojego domu uczniów, którzy mieli gorsze stopnie. Dawała im bezpłatne lekcje bez żadnego dodatkowego wynagrodzenia. Po prostu kazała przyjść.

Ja miałem blisko z parteru na piętro.

Karała nas biciem linijką po rękach, aż dłonie puchły.

Ani my ani Rodzice nie mieli o to żalu, bo to było sprawiedliwe. Teraz Ziobro by Ją skazał .

  Pamiętam, jak mnie biła lub stawiała do kąta za drobniejsze przewinienia.

To Ona spowodowała, że razem – z całą klasą z podstawówki – znaleźliśmy się w liceum. Razem przez 11 lat.

To cementuje.

Te przyjaźnie muszą zostać,  bo w tym czasie dojrzewaliśmy….

 

    Drugą Wychowawczynią w Liceum była wspaniała, drobniutka, dystyngowana i surowa Pani Profesor Janina Kowalewska. Pochodziła z Warszawy. Najbliższą rodzinę chyba straciła w Powstaniu.

Mieszkała ok. 2 km od szkoły i przez całe miasto codziennie dochodziła do pracy…

Na pewno nie była zwolenniczką słusznie minionego systemu, bo pozwalała nam na dość śmiałe i ostre dyskusje między sobą  na lekcjach polskiego i godzinach wychowawczych. Sama nigdy nie zabierała głosu, co najwyżej obserwowała i moderowała nasze kłótnie. Obserwowała nas i panowała nad dyskusją.

Gdy jeden z kolegów (Kaziu Jerzak) zrobił kurs „operatora filmowego” sprowadziła debiutancki film „Dwoje ludzi z szafą” nieznanego młodego reżysera. Gorąca dyskusja po filmie znów tylko przez Nią moderowana. Tak zobaczyłem pierwszy w życiu film Romana Polańskiego. Nie wiem jak Ona przewidziała Jego przyszłą  karierę…..

Zadawała nam wypracowania do domu.

Przerabialiśmy „Placówkę” Prusa. Lekturę trzeba było przeczytać, ale jakoś nie miałem czasu.   No i tragedia: Klasówka z „Placówki”!  Opanowany z zimną krwią pisałem jak to Ślimak bronił swojej ziemi przed sprzedażą , jak tę ziemię kochał, czuł jej zapach. No i zaliczenie z powodzeniem. Do dziś nie przeczytałem, ale sobie obiecuję, że muszę ją przeczytać.

Kiedyś przerabialiśmy tryb przypuszczający. Kazała nam w tym trybie napisać  wypracowanie. Na drugi dzień wezwany do odpowiedzi mówię. „Brak wypracowania”. SIADAJ DWÓJA….. Pani Profesor, to tylko tytuł. I zacząłem jak by to było pięknie pograć w piłkę, iść do kina, gdyby nie to wypracowanie. Pełne 2 kartki. Klasa w śmiech. Zaliczyłem….

 

Każdy z nas miał swoich nauczycieli. To na pewno byli różni  ludzie. Jednych pamiętamy, o innych chcielibyśmy zapomnieć.  Po latach ja nie mam takich, których mógłbym źle wspominać. Każdy z Nich brał odpowiedzialność za nasze wychowanie, przygotowanie do dalszej nauki i do życia.

Żyliśmy w systemie totalitarnym, oby nigdy już  tego w Polsce nie było. Mimo tego nawet Ci najbardziej zaangażowani których znam, nie przekroczyli granicy, którą mógłbym nazwać ślepą indoktrynacją….

 

Na pierwszym obozie harcerskim w Zuzinowie pod Gostyninem Komendantem był wspaniały, uwielbiany przez harcerzy harcmistrz druh Witczak. Potem był pierwszym sekretarzem w Kutnie. Dla mnie Jego działalność była trochę jak gra. Nie był kimś,  kogo można uznać za zajadłego komucha. Takie były czasy. Po zmianie ustroju odwiedziłem Go z lekarską wizytą. Mieszkanie skromne, wręcz biedne, nie dorobił się niczego. Dostawał najniższą emeryturę „ na przeżycie”. Mimo systemu, wysokiej pozycji  i swej roli pozostał porządnym człowiekiem.

Patrzę teraz na te dziesiątki tysięcy złotych, które dostają szefowie spółek i beneficjenci, „swoi ludzie” jednej zwycięskiej partii walczącej o „sprawiedliwość”. Jedno jest pewne. Mimo, że były sklepy ” za żółtymi firankami”, to” nie było takich różnic płacowych jakie teraz fundują sobie funkcjonariusze „dobrej zmiany”. Znamy pensje pielęgniarek, stewardess, ratowników medycznych, los niepełnosprawnych i ich opiekunów. Solidarność jest daleką przeszłością. Uważam, że społeczeństwo obywatelskie patrzące bezpośrednio na ręce władzy jest jedyną drogą do bardziej sprawiedliwego podziału wypracowanych dóbr poza tymi, które każdy sobie sam wypracował i uzbierał.

 

Na Wszystkich Świętych staram się odwiedzić groby moich nauczycieli i kutnowskich lekarzy. Nie mogę Im inaczej podziękować jak tylko postawić świeczkę. Będą żyli tak długo, jak długo my będziemy o Nich pamiętać.

2 Replies to “Z pamiętnika Leszka Milanowskiego ( 12 ). Siadaj , Dwója.”

  1. Ten tekst przysłał mi Leszek kilka dni temu. Ale w blogu zamilkłam bo czas ten był taki – czas skupienia, które każdy przeżywa sam….
    Dziś wspomnienia Leszka podałam bez zwyczajowej swojej narracji. Nie odważyłam się. ….
    Teraz rozmyślam – nad tamtym okresem – swoistą tolerancją uczniów – ” bo bicie było sprawiedliwe ” – o tamtych nauczycielach- bezinteresownych , zaangażowanych – zapamiętanych na całe życie – i nad manifestem Leszka ….. dziękuję Ci Leszku ……

  2. Wspominamy naszych wychowawców nie tylko ze szkoły podstawowej, liceum, studiów ale i z późniejszego okresu. Moja kierownik specjalizacji z neurologii śp. dr Teresa Owsianowska to mnie nauczyła jak najbardziej prawidłowych relacji lekarz – pacjent. Uczyła mnie głównie własnym przykładem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *