Pamiętnik mojego teścia – Jana Konopielko ( 10 ). Cały Mireczek :)

„ ( … ) O tych zajściach miłosnych, o pracy w nowej szkole w Rudni, o przeniesieniu na własną prośbę do nowej szkoły w Glinnie- gmina Krewska, o pobraniu z Helusią, o pracy w miasteczku Holszanach po ukończeniu wyższego kursu nauczycielskiego w Warszawie i o tym, że przeniesiono mię do sześcioklasowej szkoły w Sukniewiczach w Gm. Smorgońskiej, tegoż samego powiaty Oszmiańskiego, nie będę na razie pisał, ale postaram się przedstawić życie w szkole w Sukniewiczach . W szkole znajdującej się o 6 km od domu teściów, domu Helusi- Cicinie. ( … )

Tak napisał Jan  ( było to w poprzednim – 9-  rozdziale pamiętnika) i przeszedł do opisywania szkoły w Sukniewiczach oraz swoich z młodzieżą przypadków.   

              Z jakiegoś powodu ( a może poniosło Go późniejsze wspomnienie wojny i katorgi)  nie znaleźliśmy w pamiętniku szczegółów na temat mariażu z Piękną Helusią.

Tylko Ona  mi kiedyś mi wspomniała- właściwie mimochodem –  że tak naprawdę to  się trochę bała Jana-  że taki czarny  i gwałtowny . Faktycznie karnacja jego była śniada, pod czarną czupryną i krzaczastymi brwiami tej samej barwy jarzyły się duże oczy w kolorze ciemnego bursztynu z zielonymi ognikami.

Można było sobie wyobrazić, że kochał Helusię z taką namiętnością z jaką dużo później nakazywał nam , posiadającym prawo jazdy, ale lękliwym kierowanie jego Syrenką którą nabył będąc już chyba po 60 – ce.

Na pewno kochał Helusię z tak wielką siłą, że nie mogła mu się oprzeć. Może też jej się trochę podobał i imponował ale  młodziutka była. Wszak  to dziewczę miało zaledwie 14 lat gdy się spotkali po raz pierwszy, a on -7 lat starszy-  dobiegał 21 . Był już dojrzałym wykształconym  mężczyzną, pracującym w zawodzie cieszącym się w międzywojniu estymą i docenianym finansowo.

Miłość z drobnymi niezawinionymi przygodami , które Jan opisał ( rozdział 9) przetrwała . Mogło też  być tak ,  że Helusia miała  jakieś inne zauroczenia – wszak to typowe w wieku dorastającej panny –  tego nie wiemy. Zresztą zawsze miała wielkie powodzenie u mężczyzn, bo pogodna, zda się bezproblemowa, wyluzowana, rozsiewała swoją radość – ludzie ją kochali – lubiła się  bawić  i tańczyć- czego byłam świadkiem. W czasie 12 letniej nieobecności Jana , gdy ten przemierzał Syberię na swej drodze przez piekło jakim była katorga ( będzie o tym później ) Helena miała licznych wielbicieli – ale synowie twardo stali murem i mówili – tatko wróci….. I tak się stało…

Ostatecznie doszło do ich małżeństwa ( w ogóle o tym czasie nie opowiadali – zresztą nie było czasu, bo zasypałam rodzinkę i siebie 🙂 czwórką rodzących się kolejno w krótkim czasie dzieci  ). To , co wiadomo z dokumentów  –  w wieku 22 lat Helena powiła mojego męża .  Urodził się w miejscowości Glinno , (gdzie Jan był kierownikiem szkoły)  i tak ma zapisane w metryce urodzenia.

Jan wspomina w Pamiętniku ( rozdział 9 ) ,  że wyjeżdżał , do Warszawy na wyższe kursy nauczycielskie . Napisał tylko tyle, resztę opowiedziała moja Teściowa – a do tej opowieści lubiła wracać.

Któregoś czasu – a było to w roku 1936-  Jan zabrał do Warszawy  wielbioną  żonę  oraz 1,5 rocznego pierworodnego – Mirka ( od 51 lat mojego męża ) . W czołówce tego wpisu zamieściłam zdjęcie z ich wspólnego spaceru .

Kiedy tak sobie szli  we trójkę – Mama, Tata i malutki syn – Mireczek nagle wyrwał się w uwięzi dłoni rodziców i pognał   przed siebie. Nie zdążyli go złapać bo  ich chłopczyk  nagle zahamował  przed podobnym jak on drobiażdżkiem – wyciągnął łapki i wołając  głośno na cały Plac Zamkowy – z wielkim zachwytem oraz podniebną radością – ooo dziewczynka !!!  sukieneczkę ma !!! i włoski ma  !!! – zabierał się do obejmowania i głaskania….. Ot –  cały Mireczek –  taki pozostał – energetyczny , niezależny , spontaniczny i kochający wszelakie Piękno 🙂 .

8 Replies to “Pamiętnik mojego teścia – Jana Konopielko ( 10 ). Cały Mireczek :)”

  1. Po wielu latach takie stare zdjęcia, nawet mocno podniszczone, mają swój urok. Dzisiaj robimy tyle zdjęć smartfonami – rzadko potem utrwalamy je na papierze – więc oby potem nagle gdzieś nie zgineły w „chmurze” internetowej.

  2. Cenna uwaga Panie Profesorze. Powinno się przynajmniej pojedyncze zaklinać w papier. Trwalsze niż chmura i sentymentalne. Ale czas tak przyspieszyl ..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *