W dokumentach Taty znalazłam, taką Jego opowieść. Podaję w całości.
Wacław Łukaszewicz
VII.1939 r. Wilno-
Pracownik Polskich Linii Kolejowych( PKP). Kurs szkoleniowy do ochrony kraju- naprawa torów
30.VIII.1939 Wilno
Rozkazem wojskowym delegowany do Poznania –DOKP
31.VIII.1939 Wilno
Wyjazd do Poznania
1.IX.1939 Poznań
Skierowanie do Inowrocławia- ważny węzeł PKP
2-6.IX.1939 Inowrocław
Naprawa torów kolejowych po bombardowaniu Niemieckim
7.IX.1939 Inowrocław
Ucieczka- pieszo, wozem przed nacierającymi i bombardującym wrogiem w kierunku do Wilna- do rodziny- ciężarnej żony i 5-letniego syna
11.X.1939 Prostki
Zostałem aresztowany przez niemiecką straż graniczną.
18.X.1939 Olsztyn
Bez badania, po kilku dniach przewieziono mnie do Olsztyna i osadzono w pojedynczej celi.
Po sześciu tygodniach wywieziono mnie do obozu w Hohenbruch- nakaz aresztowania Heindriecha.
XI. 1939 Hohenbruch
Karczowanie lasów, oczyszczanie dróg z zasp śnieżnych
II. 1940 Królewiec
Z innymi więźniami przewieziono nas do więzienia w Królewcu.
III. 1940 Berlin
Z Królewca pociągiem zostaliśmy przywiezieni do Berlina- w podziemnych celach więzienia Moabitch byłem kilka dni.
30.III.1940 Sachsenhausen
Otrzymałem pasiaki i nr obozowy 17 887.
W obozie tym byłem do dnia 21.IV.1945- do dnia ewakuacji
Po marszu śmierci , zakończeniu wojny zostaliśmy uwolnieni przez wojska amerykańskie koło Schwerina.
W obozie koncentracyjnym Sachsenhausen koło Berlina spędziłem jako więzień polityczny nr 17 887 – pięć lat i sześć miesięcy.- za obrazę lotnictwa niemieckiego za bombardowanie ludności cywilnej polskiej.
W obozie przeżyłem wiele metod i sposobów eksperymentalnych stosowanych do złamania wartości moralnych i fizycznych człowieka i poniżenia jego godności a mianowicie:
1. ciężka praca fizyczna pod gołym niebem przy wykonywaniu robót ziemnych , budowie dróg , kopaniu i ładowaniu gliny bez względu na warunki atmosferyczne . Czas tej pracy niewolniczej trwał 12 godzin dziennie oczywiście bez żadnego wynagrodzenia.
Ostatnie kilka lat byłem zatrudniony w biurze konstrukcyjnym na Klinkierkomando, przy projektowaniu torów kolejowych i dokonywaniu pomiarów.
2. Niedostateczne odzianie w cienkie pasiaki, które nie chroniły absolutnie od zimna i deszczów.
3. Wyżywienie pod względem ilości kalorii było tak obliczone, że więzień mógł tylko wytrzymać trzy miesiące ( wypowiedź komendanta obozu), co prowadziło do wyniszczenia organizmu i bardzo licznych przypadków śmierci głodowej.
4. W przypadku desperackiego dokonywania próby ucieczki przez któregoś z więźniów, my, cały obóz , musieliśmy stać bez posiłku tak długo, aż danego więźnia pojmano. Pewnego razu staliśmy na deszczu jesiennym 13 godzin. Woda z beretów spływała nam lodowatą strugą po kręgosłupie. Zastrzelonego uciekiniera ułożono na środku placu apelowego a my musieliśmy przejść obok niego , przyglądając się.
5. Co tydzień prowadzono nas do kąpieli. I w czasie, gdy jedna połowa bloku kąpała się, to druga oczekiwała na dworze. I odwrotnie, gdy drugą połowę wpuszczono do łaźni, to pierwsi, wykapani, musieliśmy oczekiwać na dworze, by razem wrócić do bloku. Miało to miejsce nawet w zimie . Intencja była jasna- przeziębienie więźniów. Podczas kąpieli SS-mani nieraz włączali węże gumowe do kranów i zlewali nas zimną, lodowatą wodą.
6. Tych, którzy niezdolni byli już do jakiejkolwiek pracy, na skutek wyczerpania całkowitego i chorych, którzy czasowo byli niezdolni do pracy, zmuszano nas stać w ustępach, na mokrych posadzkach betonowych, przy otwartych z obu stron pomieszczenia oknach. Tworzyliśmy tzw.” Stehkomando” i stać musieliśmy od apelu porannego do wieczornego. Tam wśród muszli ustępowych konali więźniowie na oczach współtowarzyszy. Tam gasły ostatnie iskierki nadziei.
7. Często dokonywano z nami kilkugodzinnych ćwiczeń karnych na wyżwirowanym placu apelowym, za rzekomo popełnione przewinienia. Słaniających się na ziemi SS- mani kopali butami w okolice nerek. I kiedy jedni wymiotowali krwią a innych nie mogły podnieść z ziemi ani kopania butami ani komendy niemieckie, ćwiczenia przerywano.
8. Noce spędzaliśmy na brudnych siennikach ułożonych na podłodze, przykryci jednym wytartym kocykiem. Stłoczeni byliśmy niemiłosiernie. Nie było mowy o położeniu się na wznak. Trzeba było leżeć na boku w pozycji wyprostowanej. A jeśli chciało się przewrócić na drugi bok, budziło się kilku kolegów z jednej i z drugiej strony, by zespołowo zmienić pozycję.
Rano wstawaliśmy zmarznięci i nie wypoczęci.
9. grudzień 1940 roku. Święta Bożego Narodzenia . Wczesnym rankiem wychodzimy na plac apelowy. Ku naszemu zdziwieniu ujrzeliśmy dużą choinkę z jarzącymi żarówkami. Zdawaliśmy sobie sprawę, że SS-mani chcą nas przenieść myślami do naszych tradycji , do naszych rodzin, by nas osłabić.
I gdy tak staliśmy wpatrzeni w drzewko, z przerażeniem zobaczyliśmy sylwetkę przygotowanej szubienicy. Po czym na oczach 40 tysięcy więźniów dokonano powieszenia dwóch więźniów.
Wskutek stosowania zbrodniczej polityki i ludobójczych metod hitleryzmu w obozach koncentracyjnych nabyłem następujące choroby.
a) przewlekłe zmiany zapalne i zwyrodnieniowe w obrębie stawów kończyn i kręgosłupa.
b) Choroba układu oddechowego
c) Choroby układu sercowego
d) Choroby przewodu pokarmowego
e) Choroby układu nerwowego- psychonerwica
W dniu 21 kwietnia 1945 roku nastąpiła ewakuacja obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. Prowadzono nas po silną eskortą SS- manów w kierunku Lubeki, bez wyżywienia. Do tych więźniów, którzy iść nie mogli strzelano uścielając drogę trupami.
Drogę tę nazwano „ marszem śmierci”.
Dopiero 2 maja 1945 roku zostaliśmy uwolnieni przez wojska sprzymierzone koło miasta Schwerin Mecklenburg.