Lot nad własnym ziemskim losem ( 5)
Mój brat- Wacuś
Tymczasem matka urodziła Wacusia, którego ojciec nie widział. Opiekowałem się nim jak tylko mogłem. Ale do miasteczka wtargnęła groźna epidemia. Codziennie obok naszego domu przechodziły kondukty pogrzebowe z małoletnimi ofiarami, aby je pochować na niedalekim cmentarzu. Obaj leżeliśmy chorzy , niestety mój mały braciszek umarł. Mnie uratowały leki, które matka jakimś cudem organizowała.
I tak znów zostałem sam.
