oto cd opowieści o życiu mojej pierwszej bratowej „A Maciek tańczy. Taka Miłość” z cyklu ” Opowieści o ziemskich Aniołach ” …….
Nie mogę się powstrzymać by nie wrzucić tego zdjęcia Grażyny o której opowiadam.. Przysłała mi je niedawno- a ma teraz i na tym zdjęciu ok. 77 lat…..Dla mnie Niezwykłe…..Wszystko Niezwykłe….
Ona teraz niczego nie żałuje, tych mężczyzn dookolnych nią zainteresowanych, tego życia banalnego , nie żałuje. Bo ma syna. Nie zwykłego chłopaka, który dawno by od niej poszedł do swojego życia. Który wracałby nad ranem do domu, może nietrzeźwy, może naćpany. Nawet jeśli nie byłby taki, ona i tak by stale drżała, że tak może być.
Ma syna, który jest Inny, Niezwykły bo Inny. Jest jej, tylko jej, ciało z jej ciała, krew z krwi. Maciunio jest jej całym światem.
Niedawno zatrzasnęły się drzwi za jego ojcem i wtedy ona zapadła w ten letarg, z którego się teraz wybudziła. Ojciec dziecka, jej Maciunia, nie chciał takiego syna. Nie zaakceptował, nie chciał na niego patrzeć. Stawał się agresywny w dzień, nocami słyszała jak łka w poduszkę. Żyli obok, a dni były coraz bardziej ponure i stawały się czarne jak noc. Atmosfera w domu była tak gęsta i mroczne, że gdy powiedział- pojadę do Ameryki, zgodziła się w milczeniu, jedynie skinęła swoją czarną czupryną zawsze krótko obciętą, modelującą smukły kształt jej głowy.
Przedtem kupił stary dom , ładny wygodny, blisko morza, z dużym ogrodem, by Maciuś miał dobre warunki dla swojego życia, jakże innego niż życie tzw. zwyczajnych dzieci. A tak naprawdę, to kupił ten dom i ten ogród, by zza szczelnego ogrodzenia nikt nie oglądał jego syna. Wstydził się . Urządziła pięknie wnętrze ze smakiem i lekkością . Właśnie kupiła ten stół ze szklanym blatem, na przekór wszystkim którzy mieli dzieci i komentowali, przecież dziecko zaraz go stłucze. Po co ci taki stół? Się dziwowali. Ale ona trwała przy swoim, nikt nie rozumiał jak to możliwe, że dom wysprzątany i szklany blat nienaruszony. I ona zadbana, zawsze nowy ciuszek oryginalny, bo własnego pomysłu i zwykle własnego wykonania, w dodatku uśmiechnięta. Przychodzili i stale przychodzą młodzi przyjaciele, pary młodych, na ciasto jej pyszne i kawę. Urządza przyjęcia, bo to lubi. Lubi ba, nawet kocha ludzi…
Dlatego też ich zaprasza, lubi gdy ją odwiedzają liczni znajomi. Zawsze udają, że nie widzą Maćka, co ją może i boli a może nie boli. Zresztą Maciek wtedy znika w swoim pokoju i medytuje po swojemu. Ona wie, że jej syn wędruje swoimi myślami po swoim świecie, może z kimś tam się spotyka , bo bywa, że nagle zamruczy i się uśmiechnie. cdn….
















