Zanurzenie w historii Kujaw ( 4 )

W grudniu 2013 roku byłam w Ciechocinku, uzdrowisku na Kujawach. I by ubarwić szary pejzaż i zabić nudę ,  czytałam w różnych miejscach w necie historię  czasów pradawnych , wyobrażałam sobie ludzi sprzed czternastu tysięcy lat, którzy przybyli w ślad cofającego się lądolodu skandynawskiego, znajdując tu tereny łowieckie , wędrujące z południa grupy trudniące się handlem bursztynowym złotem , widywane już w 1700 roku przed narodzeniem Chrystusa. A potem spokojnie  osiadające tu plemiona, które kształtowały swoją kulturę, zwaną przeworską. Żelazo wytopione z rud  Świętokrzyskich przywozili i ozdobne klamry szpile i inne metalowe przedmioty zostawili naszym zachwyconym archeologom . A potem zmiatały ich wojenne zawieruchy, obce agresywne plemiona ze wschodu dziesiątkowały.  I pewnie część z nich otrzymała w prezencie geny Hunów i została na naszych terenach. I nie pomogła świeża krew Słowiańska…..

I oglądając nasze ulice czy zachowania polityków zastanawiam się ile w nas , w  potomkach  tych wszystkich ludów, zostało cech tamtych charakterów, zachowań łagodnych czy porywczych gwałtownych brutalnych….

A to, co sobie zapisałam przed miesiącem, ale nie wrzuciłam do blogu, bo inne tematy wciskały się na klawiaturę…Poprzednie odcinki znajdują się w rozdziale Ciechocinek….

 

 

Zanurzenie w historii Kujaw ( 4 )

I wreszcie nastał inny czas dla dawnych ziem Polski. , w tym dla  Kujaw a także terenów gdzie rozkłada się obecnie Ciechocinek …Wielka Wędrówka Ludów trwała….

W VI wieku n.e. pojawili się tutaj Słowianie. Ten bardzo liczny lud indoeuropejski nadciągał z Azji, prawdopodobnie znad terenów położonych pomiędzy Dniestrem, Dnieprem a Prypecią. Czy uciekał stamtąd przed innymi plemionami jak np. Hunami,  czy miejscowy klimat się zmienił niekorzystnie. Bo chłód tam zapanował i susza i ziemia rodzić nie chciała …

Tak więc podążali za ciepłem, słońcem z nadzieją, że ich brzuchy nie będą burczały z głodu a bydło nie umrze z braku jedzenia . A może  ciekawość świata wtedy się w nich budziła i pierwotne instynkty grały. Kto to wie?

Fakt jest taki, że wcześni Słowianie zwani Skawlenami docierali nad Wisłę.

Przybywali stopniowo, rozglądali się i jak widać coś im się w tych Kujawach  spodobało. Czyżby  te rzewne nizinne smętne krajobrazy przerywane nieraz gwałtownie widokiem nagle wyłaniających się wysokiego  wzgórza ze stromym zboczem.

A może nadciągali tutaj gdy noc bardzo księżycowa wstawała, a pełnia powodowała, że magnetyzm wielkiej tutaj Wisły ich zniewolił. I zapatrzeni w tę rzekę , zakochali się w tym miejscu. A gdy przyszedł ranek, pobiegli na brzeg rzeki i wielką moc ryb zobaczyli i łowili i piekli nad ogniem. Jedzenie więc było, zdrowe ,tak  jak do tej pory uważamy. A następnego, a może tego samego dnia zauważyli jakieś pulsujące poletka wody na łące, zbliżali się tam zaciekawieni, i któryś z nich zanurzył w niej palec i spróbował. Zadziwiony wykrzyknął do kamratów, że słona jest. Radość zapanowała wówczas, bo sól to przecież skarb prawdziwy….i nie musieli długo przekonywać plemieńców,  decyzja o pozostaniu była podjęta jednogłośnie. I dlatego teraz nasze dziewczyny mają płowe włosy i bławatkowe oczy i mówimy o nich, że uroda w nich słowiańska…..Oj te geny, i znowu geny się kłaniają. I w tym miejscu i czasie, gdy piszę te słowa, nagle przychodzi do mnie L., dziewczyna typowo słowiańska ze słowiańską szeroką duszą….

Wieść o korzystnym położeniu obecnego Ciechocinka i nie tylko, rozchodziła się nieomal lotem błyskawicy, co zadziwia w dobie naszych technicznych wynalazków. Nadciągały nowe rodziny  i jak poprzednicy ludzie stawali w zachwycie, gdy Wisła ich czarowała a potem zniewalał niecodzienny im do tej pory smak ryby pieczonej  przyprawionej solanką zebraną z ziemi…

Rodziny Słowian ( Slawenów) były sobie przyjazne. Ludziska się lubili i postanawiali żyć obok siebie, bo tak łatwiej i bezpieczniej. W ten sposób powstawały osady.

Niedaleko nisko położonego obecnego Ciechocinka było łagodne obniżenie przeciwległego brzegu Wisły( nieopodal obecnego Torunia) , więc miejsce to dogodne dla przekraczania rzeki było cenne dla nowych mieszkańców tych ziem.  Ale też wymagało pilnowania, by nikt obcy się tą drogą nie przedarł  . I dlatego ludziska się skrzyknęli i dużą grupą postanowili się osiedlić  tuż przy przeprawie. Tak więc  tam zamieszkali tam tworząc silną osadę , pracowali ale równocześnie  mieli baczenie na ten ważny wiślany bród.

Wówczas ta osada obsługująca bród na Wiśle nieopodal obecnego Ciechocinka została nazwana Otłoczyn . Do dziś istnieje tam miejscowość, która zachowała swą pierwotną nazwę . Otłoczyny to nazwa zbutwiałego, wymoczonego lnu. Tak, Słownianie  znali wartości tej rośliny, wyszukiwali całe poletka a i pewnie specjalnie uprawiali. Wiedzieli jak uzyskiwać jej cenne włókno a następnie wymyślili krosna, na których tkali materiał i szyli z niego odzież. Uwielbiam tkaninę lnianą. Nieco chropowata jej struktura nie przeszkadza, a skóra nią okryta  nie gromadzi potu. Tkanina ta, zgnieciona, zachowuje te wszystkie powstałe fałdki i ten pognieciony sznyt jest czarujący….

 Niezwykłe jest to, że na nadwiślańskim  rozlewisku tej okolicy do dziś  rośnie sobie len, prawdziwy i dziki… .

Słowianie odziani przez swoje kobiety w lekkie i przewiewne lniane koszule z chęcią zajmowali się  pracami, które dawały im możliwość dobrego życia. Tak więc poza łowieniem ryb w Wiśle, uprawiali ziemię i hodowali bydło….

Powoli ziemie te podnosiły się z upadku, obserwowano wzrost gospodarczy. Słowianie organizowali się we wspólnoty rodowe, wznosili pierwsze grody obronne….

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *