Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz. ” Drugi szpital dziecięcy w Warszawie” ( 27 )

Artykuł dr Marii Barbary Chmielewskiej Jakubowicz zatytułowany „ Drugi szpital dziecięcy w Warszawie „ został opublikowany w tomie CXXXIV nr 2/ 1998 „Pamiętnika Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego” . Jest to rocznik zarządu Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego który ukazuje się od 1837 roku.

Ponieważ to czasopismo  jest dostępne w necie jedynie odpłatnie, zamieszczam  w tym blogu cały tekst artykułu, dzieląc go na jakby zamknięte tematycznie odcinki. Na zakończenie, jeśli mi się uda, podam całość w jednym wpisie…

 Oto ciąg dalszy… Poprzednie odcinki można znaleźć w tym blogu w zakładce „ Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz”.

 

 Cz. 27

 

 <<…. Stopień doktora medycyny uzyskało sześciu lekarzy: dr med. Irena Pawela, dr med. Monika Czachorowska, dr med. Romualda Szlachetka- z zagadnień neuroinfekcji, a także trzech lekarzy : dr med. Halina Oziemska, dr med. Ryszard Dębski i dr med. Anna Jung- z zagadnień klinki wirusowego zapalenia wątroby. Była jedna praca habilitacyjna dr med. Danuty Łukaszewicz- Dańcowej nt. porażeń nerwu twarzowego u dzieci.

    Odbyło się ponad 100 lekarskich egzaminów na specjalizację pierwszego i drugiego stopnia z pediatrii oraz z zakresu mikrobiologii, analityki, radiologii i neurologii.

    Lekarze szpitala wraz z pracownikami laboratorium oraz innymi osobami współpracującymi ( np. konsultantami) ogłosili drukiem ponad 200  prac naukowym w piśmiennictwie lekarskim krajowym i zagranicznym.

     Szpital zakaźny spełniał przez wiele lat rolę placówki szkoleniowej dla lekarzy z innych szpitali, klinik, poradni dziecięcych. Odbywało tu staże szkoleniowe ponad 1500 lekarzy w ramach pierwszego i drugiego stopnia specjalizacji z warszawy, z innych miast i województw kraju, a także jedna lekarka Chinka i jeden lekarz z Ghany- dr Kissi, świetnie władający językiem polskim….>>

 

Nie znam dokładnych tytułów prac doktorskich napisanych przez lekarzy mojego dawnego ukochanego szpitala przy ul. Siennej, powinnam zadzwonić do tych, którzy jeszcze żyją i zapytać. Dr Baśka ( tak nazywaliśmy dr Marię Barbarę Chmielewską Jakubowicz, autorkę tego opracowania) wymienia m.in. dr Romkę Szlachetko. O Niej już wspominałam w części blogu, gdzie opisuję moją medyczną ścieżkę. W czasach, gdy pracowałam razem z Nią widziałam z jakim trudem pracuje nad doktoratem. Przy intensywnej pracy w oddziale Neuroinfekcji, licznych dyżurach Romka dziergała swój doktorat. Zaraz po wykonaniu wszystkich swoich obowiązków oddziałowych, w każdej wolnej chwili znikała w naszej ciupeńkiej  szatni z naręczem historii chorób dzieci leczonych w tym oddziale. Historie te układała na parapecie i przeglądała, wczytywała się, coś tam notowała. Podziwiałam Jej samozaparcie się i mrówczą nieomal pracowitość. Wyobrażam sobie, że pewnie nocami siedziała nad opracowywaniem tego materiału. Chyba wszyscy lekarze wymienieni przez dr Baśkę pracowali tak samo nad swoimi doktoratami. Bo byli aktywni zawodowo, mieli rodziny więc robili to kosztem własnego czasu. Ponadto wykorzystywali własne doświadczenia zawodowe, gdyż pisali o pacjentach i chorobach którymi się zajmowali. Jakże różne bywały sytuacje innych ludzi, którzy byli na stypendiach doktoranckich, kiedy to nie tylko pisali doktoraty na zamówienie, ale też dostawali za to pieniądze…Doktoraty będące jakby podsumowaniem własnej pracy, wiedzy praktycznej sprawdzonej miały dla mnie wartość niezwykłą. I nie piszę tego tego bezpodstawnie, bo sama tego doświadczyłam. I pozostaje nie duma że ma się tytuł przed nazwiskiem, ale jakby poczucie spełnionego obowiązku z pożytecznej dla innych pracy…

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *