Teksty brata- Zenona Łukaszewicza. O Marii Przybylak.

O Marii Przybylak wspomina Zenon Łukaszewicz na stronie  157 tomiku zatytułowanego

” Mój alfabet czyli pstryczki i potyczki” który był wydany w 1993 roku nakładem Związku Twórczego Pisarzy Polskich. Tomik ten znajduje się w Polskiej Bibliografii Literackiej Instytutu Badań Literackich PAN w Warszawie.

Tekst załączam w całości, myśląc o  przyjaznej mi i bliskiej gorzowiance, która spędziła swoje życie zawodowe w „ Stilonie”, wielkim, nowoczesnym zakładzie, znanym ongiś nie tylko w Polsce ale i na świecie , który w ramach naszych przekształceń ustrojowych przeszedł w obce ręce a wkrótce potem został zlikwidowany ….I tutaj zacytuję słowa mojego brata :  „ jakoś smutno się zrobiło…”

 

 

 << Maria Przybylak

 

 

    Nazywa siebie robotnicą pracującą, choć już dawno odeszła na emeryturę z Gorzowskich Zakładów Włókien Sztucznych. Z tym miastem jest związana od 1953 roku, ale urodziła się w Nowosielu, na terenie właśnie byłego ZSRR.

      W swoich wierszach prostym, nieporadnym piórem próbowała opisać głównie trudy pracy fizycznej, a nawet procesy technologiczne w jej fabryce. Stąd debiutancki tomik wierszy, wydany w Bibliotece Literackiej Gorzowskiego Towarzystwa Kultury w 1980 roku, jest zatytułowany „ Polimer granulowany”. Jak przystało na poetkę – amatorkę, nie uprawia liryki wysublimowanej, iskrzącej się bogactwem metafor. W prostych, nieraz nieporadnych strofach , ujawnia swoje przeżycia, obserwacje, snuje marzenia. Często sięga do własnych przeżyć i dramatycznych doświadczeń. W opublikowanym przez Robotnicze Stowarzyszenie Twórców Kultury zbiorku pt. „ I ciągle jestem do nazwania „ ( Warszawa 1984), poetka wyznaje : „ Przyjacielu / pisanie jest / podróżą /  mojego wnętrza….” . I tak jest rzeczywiście – autorka lirycznych obrazów nie tylko opisuje świat dookolny, lecz również stara się wyartykułować swoje bogate „ ego”.

    Przez kilka lat, Maria Przybylak, której  twórczość należy postrzegać przede wszystkim w kategoriach socjologicznych interesującego zjawiska, a nie jako wytwory artystycznie dojrzałej  mowy wiązanej, była działaczką gorzowskiego ośrodka Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury i co roku organizowała w zakładowym ośrodku wczasowym w Lubniewicach kilkunastodniowe „ warsztaty poetyckie”. Pomimo  jej licznych zaproszeń , niestety nie udało mi się uczestniczyć w lubniewickich imprezach. Pani Maria była srogo zagniewana, aż wreszcie przestała słać zaproszenia….Dziś, gdy mógłbym pojechać, jest już za późno. Zabrakło pieniędzy na tę działalność o zasięgu ogólnopolskim , a i sam zakładowy ośrodek jest zapewne w likwidacji po tym, gdy w zakładach gościł były premier Bielecki i gniewnym głosem wyraził zdziwienie, że „ Stilon” , przeżywający kłopoty produkcyjne i finansowe, stać na wydatki na tzw. sferę socjalną. Nie mnie komentować to wydarzenie, choć jakoś smutno się zrobiło…>>

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *