Na medycznej ścieżce. Paulinka.

Paulinka

 

Nadszedł listopad 1979 roku, tydzień po terminie porodu, jak zwykle zostałam przyjęta do oddziału patologii ciąży , gdzie wbrew przewidywaniom pewnego wykonanego przez lekarzy położników testu,  wkrótce urodziłam trzecią córeczkę- a czwarte dziecko- Paulinkę.

Odbyłam trzy miesiące urlopu macierzyńskiego i nie mając opieki nad dzieckiem , poprosiłam o roczny urlop bezpłatny .

Jednak niedługo potem  postanowiłam rozpocząć dyżury.

Nie chciałam zapomnieć tego, czego się już nauczyłam, pewnie też tęskniłam za moją pracą a ponadto chciałam wspomóc zespół , bo brakowało rąk do pracy, ale głównie dyżurantów.  Stale miałam poczucie winy, że zawiodłam kolegów i są przez to problemy.

Dyrekcja wyraziła zgodę na moje dyżurowanie i wkrótce rozpoczęłam regularne wychodzenie z domu , dyżurując 1- 2 razy w tygodniu . Dyżur obejmowałam od godziny 15, więc do szpitala musiałam się zgłaszać ok. 14, by od ordynatorów przejąć zalecenia dyżurowe, które zawsze też wpisywano do odpowiedniego zeszytu. Następnego dnia, po porannym raporcie, opuszczałam szpital.

W tym czasie dom był zabezpieczany przez Mirka, który wywiązywał się wcześniej ustalonych zobowiązań.

 Przed wyjściem zostawiałam w lodówce miski z jedzeniem dla Puśki z odpowiednimi napisami godzin posiłku.

Dla starszych dzieci zwykle zostawiałam jeden gar jedzenia…

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *