W tym oddziale poznałam dr Annę Jung. Była wytworna, reprezentowała siłę spokoju, uroku i dyplomacji. Zręcznie mną kierowała, przydzielając sale gdzie leżały najbardziej nieznośne małe dzieci z domu dziecka z wieloma problemami zdrowotnymi. Oczywiście się nie buntowałam, gdyż otrzymywałam dobrą lekcję pediatrii. Chętnie służyła mi pomocą i jednym słowem czułam się jak pod skrzydłami Anioła Stróża.
Lubiłyśmy się, wkrótce zaprzyjaźniły się nasze rodziny. Bywaliśmy razem na przyjęciach, balach karnawałowych . Wówczas miała jednego syna, w wieku zbliżonym do naszych dzieci, co ułatwiało kontakty, gdyż miałyśmy podobne problemy.
W niedługim czasie dowiedziałam się, że ona ma propozycję pracy w Centrum Zdrowia Dziecka, w zespole nefrologii organizowanym przez Panią Profesor Teresę Wyszyńską. Ania już była po obronie doktoratu, który wydziergała pracując na Siennej i miała mieć ważną pozycję w CZD. Od razu zapytała mnie, czy zdecydowałabym się na pracę w Centrum, oczywiście gdyby była taka możliwość. Zastanawiałam się. Ale ziarenko zostało zasiane. Było mi miło, że ocenia mnie pozytywnie i chce protegować. ….
Chciała mnie umówić na rozmowę z Panią Profesor, ale chwilowo wekslowałam ten temat, wykręcając się jakimiś mniej lub bardziej istotnymi powodami….